Wybrałam się do Dino w poszukiwaniu nowości spożywczych, wyszłam z kawałkami mięsa, które do tej pory omijałam. Pan z części mięsnej Dino zagadał mnie i przekonał, żeby zrobić bulion na wybranych przez niego kawałkach. Na początku nie byłam przekonana do tego pomysłu. Rosół gotuję zawsze stałą metodą: biorę całą kurę i dorzucam kawałek szpondra wołowego. Postanowiłam jednak spróbować tej (tańszej!) wersji i jestem bardzo zaskoczona - na plus. Rosół wyszedł mi naprawdę bardzo aromatyczny i niechętnie przyznaję: lepszy niż zazwyczaj. Chyba zacznę tak robić już zawsze.

Mięso na rosół, które zarekomendował Pan z Dino

Przyglądałam się różnym rodzajom mięsa w Dino i moją uwagę przykuł "Kurczak sielski świeży", który zgodnie z opakowaniem ma "rosnąć wolniej niż zwykły kurczak". Dopytałam o niego Pana z Dino, a on zagadał mnie, co zamierzam zrobić z mięsem. Odpowiedziałam, że pewnie rosół. On skierował moją uwagę na inne kawałki mięs, jego zdaniem lepiej dobrane do rosołu, a nawet tańsze.

Po pierwsze, polecił mi wziąć porcję rosołową z kurczaka. Do tej pory uważałam ją za "mięso niższej klasy", ale skusiłam się. Porcja rosołowa zawiera korpus, szyję, skórę i sporo kości, a mniej mięsa. Za pojedynczą porcję rosołową zapłaciłam jedynie symboliczną złotówkę. Cena za kg to 2,3 zł, a mój kawałek ważył niecałe 0,5 kg.

Drugi kawałek mięsa, który wykorzystałam na rosół za radą pana z Dino, to szponder wołowy. Tu nie było dla mnie nic rewolucyjnego. Zawsze wybieram ten kawałek i dorzucam go do rosołu, nawet jeśli bazą jest cały kurczak. Za kawałek szpondra z jedną kością o masie 300 g zapłaciłam ok. 10 zł.

Trzeci kawałek mięsa, który dobrał mi Pan z Dino był dla mnie największym wyjściem ze strefy komfortu. Chodzi o kości wieprzowe. Nie byłam przekonana do tego, by gotować bulion na wieprzowinie... Pan zapewnił mnie jednak, że kości dodadzą ekstra smaku, a wieprzowina nie będzie wyczuwalna w bulionie. Polecił mi jednak, by kości upiec przed dodaniem do bulionu, by wydobyć z nich 200% smaku. Za 2 kawałki kości o masie ok. 350 g zapłaciłam jedyni 1,6 zł. Niska cena jak za efekt, który udało się dzięki nim uzyskać.

Mój rosół (bulion) na 3 rodzajach mięsa

Zainspirowana poradą Pana z Dino, faktycznie postanowiłam zrobić rosół z pieczonych mięs i pieczonych warzyw. Nie raz słyszałam, że upieczenie składników przed ich gotowaniem bardzo podbija smak na plus, ale sama nie testowałam tej metody wcześniej, obstając przy tradycyjnych wersjach rosołu. Stwierdziłam, że upiekę wszystkie składniki, a nie tylko kości wieprzowe. Wrzuciłam więc włoszczyznę, kilka ząbków czosnku i mięsa na blaszkę, a następnie włożyłam do piekarnika rozgrzanego do 170 stopni na ok. godzinę.

Redakcja MojeGotowanie.pl

Po upieczeniu wszystkie składniki nabrały złotego koloru i ekstra aromatu. Nie soliłam ich przed pieczeniem, choć pewnie mogłam to zrobić i wyciągnąć z nich jeszcze więcej smaku.

Redakcja MojeGotowanie.pl

Po upieczeniu wszystkie składniki wrzuciłam do wielkiego gara, przelałam do niego też sok, który został na blaszce. Blaszkę zalałam kilkukrotnie wodą, a następnie przelałam wodę do garnka. Powtarzałam czynność aż do zakrycia składników na rosół. Dorzuciłam jeszcze:

  • pół pomidora,
  • liść kapusty,
  • pół jabłka,
  • 3 liście laurowe,
  • łyżeczkę ziaren kolendry,
  • łyżeczkę ziaren pieprzu,
  • kilka suszonych grzybów,
  • kilka kulek ziela angielskiego.

Wiem, że wiele moich dodatków jest kontrowersyjnych, ale nadają one głębię smaku, a nie dominują. Polecam wypróbować!

Redakcja MojeGotowanie.pl

Pozwoliłam mu gotować się przez kilka godzin na małym ogniu. Smak i kolor powalił mnie na łopatki, takiego aromatycznego bulionu o głębokim smaku jeszcze nie zrobiłam i chyba nie jadłam.

Redakcja MojeGotowanie.pl