Pewnie znasz to uczucie, kiedy mielisz mięso, doprawiasz jak trzeba, pieczesz tyle, ile w przepisie, a po wystudzeniu pasztet nie zachwyca. Smak jest w porządku, ale konsystencja pozostawia wiele do życzenia. Sama kiedyś myślałam, że to kwestia proporcji mięsa, ilości tłuszczu albo długości pieczenia. Dopiero drobna zmiana w przygotowaniu sprawiła, że pasztet stał się puszysty i lekko kremowy, nawet na drugi i trzeci dzień.

Co robię inaczej niż ty?

Przechodzę do konkretu: chodzi o to by oddzielnie ubić białka. Ten jeden krok całkowicie zmienia konsystencję pasztetu. Kiedy dodajesz jajka w całości do masy, żółtka i białka łączą się z mięsem bez napowietrzenia. Masa jest ciężka i jednorodna. Natomiast ubite białka działają jak naturalny „spulchniacz”. Ubite białko to w praktyce masa pełna mikroskopijnych pęcherzyków powietrza. Kiedy delikatnie połączysz je z mięsną bazą, wprowadzasz do środka lekkość. W trakcie pieczenia powietrze rozszerza się, a następnie struktura się utrwala. Dzięki temu pasztet nie jest twardą bryłą, tylko ma delikatną, sprężystą strukturę.

Co ważne, nie chodzi o to, żeby zrobić z pasztetu suflet. Nie ma być puszysty jak ciasto biszkoptowe. Różnica jest subtelna, ale wyraźna. Kiedy kroisz taki pasztet, nóż wchodzi gładko. Plaster nie kruszy się na brzegu. Po posmarowaniu chleba czujesz kremowość, a nie suchość.

W praktyce różnica między pasztetem „zwykłym” a tym z ubitymi białkami jest najbardziej widoczna następnego dnia. Klasyczny pasztet po nocy w lodówce potrafi stwardnieć i zrobić się zbity. Ten z dodatkiem piany pozostaje miękki, łatwo się kroi i nie ma efektu suchego środka otoczonego warstwą tłuszczu.

Kremowy pasztet krok po kroku

Zanim przejdziesz do samej techniki, przygotuj konkretne proporcje. Przy tej metodzie bardzo dobrze sprawdza się klasyczny, domowy skład:

Składniki (na 2 keksówki ok. 25 cm):

  • 1 kg łopatki wieprzowej
  • 300 g boczku surowego lub podgardla
  • 300 g wątróbki drobiowej
  • 2 średnie marchewki 
  • 1 pietruszka
  • kawałek selera
  • 1 duża cebula
  • 2 kajzerki
  • 4 jajka
  • ok. 150-200 ml wywaru z gotowania mięsa
  • 2 płaskie łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka świeżo mielonego pieprzu
  • 1 łyżeczka majeranku
  • ½ łyżeczki gałki muszkatołowej

Sposób przygotowania:

  1. Mięso ugotuj z warzywami do miękkości, wystudź i zmiel dwa razy. Dodaj namoczoną i dobrze odciśniętą bułkę lub kajzerkę, wątróbkę, podsmażoną cebulę. Dopraw solidnie solą, pieprzem, majerankiem, gałką muszkatołową. 
  2. Teraz oddziel żółtka od białek. Żółtka dodaj bezpośrednio do masy mięsnej. Dokładnie wymieszaj, ale nie za długo. Chodzi o to, żeby składniki się połączyły, a masa była jednolita.
  3. Białka przełóż do czystej, suchej miski. Ubijaj na sztywną pianę. Najlepiej, żeby była lśniąca i stabilna. Jeśli odwrócisz miskę i piana nie spływa, to znak, że jest gotowa.
  4. Teraz najważniejszy moment. Nie wrzucaj całej piany naraz i nie mieszaj energicznie. Najpierw dodaj jedną trzecią piany do masy i delikatnie wymieszaj, żeby ją rozluźnić. Potem dodaj resztę w dwóch turach, mieszając szpatułką lub dużą łyżką, ruchem od dołu do góry. Nie mieszaj w kółko, bo zniszczysz pęcherzyki powietrza.
  5. Gotową masę przełóż do foremki wyłożonej papierem lub wysmarowanej tłuszczem. Wyrównaj wierzch, możesz położyć liść laurowy albo pasek boczku dla aromatu. Piecz w 170-180 stopniach około 60-90 minut. 
  6. Po upieczeniu nie wyjmuj od razu z foremki. Daj pasztetowi spokojnie wystygnąć.

Dlaczego warto zmienić ten jeden nawyk na stałe

Możesz pomyśleć, że to dodatkowa praca. Oddzielanie jajek, ubijanie piany, delikatne mieszanie. W praktyce to kilka minut więcej, a efekt naprawdę robi różnicę. Jeśli przygotowujesz pasztet na święta, do koszyczka albo na rodzinne spotkanie, zależy ci przecież, żeby był dopracowany.

Ten sposób sprawdza się szczególnie wtedy, gdy używasz chudszego mięsa, na przykład z indyka czy kurczaka. Takie pasztety mają większą tendencję do przesuszania się. Ubite białka pomagają zachować wrażenie wilgotności bez konieczności dodawania dużej ilości tłuszczu.

Zmiana nawyku daje ci też większą kontrolę nad konsystencją. Jeśli lubisz pasztet bardziej zwarty, ubij białka tylko do miękkich wierzchołków. Jeśli wolisz bardzo delikatny, ubij na sztywno i szczególnie uważnie wmieszaj w masę. Możesz dopasować efekt do własnych upodobań.