Często nie trzeba daleko szukać wspaniałych darów natury – wystarczy wyjść na skraj lasu albo zajrzeć w zarośla przy starej ścieżce. Tam właśnie żyje roślinka, którą nasze babcie traktowały jak przyprawę. Kuklik pospolity, znany też jako ziele goździkowe, to dziś zapomniany dodatek do potraw, który przez lata miał stałe miejsce w wiejskich kuchniach. Niepozorny korzeń o intensywnym zapachu, który przypomina goździki, był wykorzystywany nie tylko ze względu na smak, ale też działanie rozgrzewające. Dziś mało kto o nim pamięta, choć rośnie powszechnie, a suszone kłącze wcale nie jest rarytasem.
Niezwykłe ziele z babcinego ogródka
Kuklik pospolity (Geum urbanum), znany w tradycji ludowej także jako benedykt lub kuklik goździk, rośnie dziko niemal wszędzie – w lasach liściastych, zaroślach, na skrajach dróg i rowów. Lubi półcień i wilgotną glebę. Ma żółte kwiaty, przypominające trochę małe jaskry, a jego liście są lekko owłosione, z charakterystycznie ząbkowanymi brzegami, podobne do liści truskawek.
Najbardziej interesujący z kulinarnego punktu widzenia jest jednak korzeń kuklika pospolitego. Wydobywa się go wiosną lub jesienią, kiedy jest najbardziej aromatyczny. Po oczyszczeniu i wysuszeniu daje intensywny zapach przypominający goździki. Nie jest to przypadek – zawiera bowiem eugenol, czyli tę samą substancję, która odpowiada za aromat znanej przyprawy korzennej z Azji i Afryki.
Warto jednak wiedzieć, że nie tylko korzeń jest jadalny. Liście kuklika można dodawać do zup lub naparów – mają ziołowy, lekko cierpki smak. Suszone kwiaty bywają stosowane w domowych mieszankach ziołowych.
Jak wykorzystać ziele goździkowe w kuchni?
Kłącze kuklika sprawdzi się jako zamiennik goździków tam, gdzie chcesz uzyskać korzenny, lekko pikantny smak, ale niekoniecznie chcesz sięgać po gotową przyprawę z torebki. Najlepiej działa w daniach gotowanych – zupach, kompotach, mięsach duszonych.
W dawnych recepturach można spotkać go jako składnik dzikiej zupy z jabłkami, różą i orzechami. Wystarczy dodać starty korzeń kuklika do naparu z suszonych owoców róży, wrzucić jabłka, trochę ryżu i orzechy. Całość nabiera głębi i aromatu, który przywodzi na myśl słodko-przyprawowe dania z dzieciństwa.
Kuklik można też suszyć i mielić, a następnie dodawać do potraw mięsnych. Dobrze komponuje się zwłaszcza z dziczyzną. W tradycyjnej mieszance przypraw do mięsa z lasu pojawia się obok jałowca, cząbru, tymianku, rozmarynu i ziela angielskiego. W takiej wersji nadaje potrawom bardziej złożony, leśny charakter.
Gdzie kupić albo jak pozyskać tę przyprawę?
Kłącze kuklika można kupić zimą w sklepach zielarskich lub z szerokim asortymentem przyprawowym. Ale możesz też poczekać na następny sezon i pozyskać go samodzielnie. Najlepiej zbierać go wczesną wiosną lub późną jesienią. Wtedy roślina kieruje energię w dół, a aromat korzenia jest najmocniejszy. Po wykopaniu należy go dokładnie oczyścić z ziemi, oskrobać cienką warstwę skórki i pokroić w cienkie plasterki.
Roślinę trzeba suszyć w temperaturze do 40°C – może być suszarka do grzybów lub lekko uchylony piekarnik. Dobrze wysuszony korzeń przechowuj w szczelnych słoikach – nie traci aromatu przez kilka miesięcy. Możesz go potem dodawać w całości do wywarów lub zmielić i używać jak przyprawy.
Dlaczego warto wrócić do kuklika w domowej kuchni?
Kuklik to nie tylko ciekawostka, ale naprawdę przydatny składnik. Jego goździkowy aromat świetnie łączy się z owocami, pasuje do wypieków i dobrze działa w tłustych, wyrazistych potrawach mięsnych.
Jest dobrym rozwiązaniem dla tych, którzy szukają lokalnych alternatyw dla przypraw z daleka. Zamiast importowanych goździków – aromatyczny korzeń z własnego ogrodu albo zebrany podczas spaceru. Zamiast gotowych mieszanek – własna kompozycja z kuklikiem i ziołami, które masz pod ręką.
Dla miłośników kuchni naturalnej i pełnej smaku, kuklik może być prawdziwym odkryciem. A dla tych, którzy pamiętają, jak babcia wrzucała do zupy „ziele goździkowe”, to po prostu smak dzieciństwa wart przywrócenia.

















