Wraz z jesienią rozpoczyna się sezon na drożdżowe ciasta, chałki i cynamonki, co zresztą widać jak na dłoni, gdy zajrzeć na nasz kanał nadawczy. To dobry moment, żeby pochylić się nieco nad techniką. Przez lata wszystko robiłam odruchowo: roztrzepywałam jajko, czasem dolewałam odrobinę mleka i smarowałam nim ciasto. Efekt bywał różny. Raz skórka była pięknie złota, innym razem pojawiały się smugi, zacieki i ciemniejsze plamy.
Dopiero znajomy piekarz zwrócił mi uwagę, że nie chodzi o to, czym rozcieńczam jajko, ale jak je przygotowuję przed użyciem. To drobna zmiana, która sprawia, że pędzelek sunie po cieście dużo równiej, a jajko nie zachowuje się jak niesforny sos.
Dlaczego jajko nie zawsze dobrze rozprowadza się po cieście?
Świeżo roztrzepane jajko nie zawsze ma dobrą konsystencję do smarowania ciasta. Białko bywa ciągnące, przykleja się do pędzelka i zostawia na wypieku grubsze smugi. Jeśli próbujesz rozprowadzić je dokładniej, łatwo nacisnąć zbyt mocno na wyrośnięte ciasto.
Dlatego często rozcieńcza się je mlekiem albo wodą, czasem też płynną śmietanką. To pomaga, ale ma też swoje wady. Mieszanka robi się rzadka i łatwo spływa po bokach bułeczek albo zbiera się w zagłębieniach chałki i rogali. Po upieczeniu takie miejsca mogą być znacznie ciemniejsze. Jest o wiele lepszy sposób, o którym mało kto wie, a nie wymaga dolewania żadnych dodatkowych płynów.
Jeden prosty zabieg czyni glazurę idealną
Znacznie lepiej sprawdza się mała szczypta soli. Dodaj ją do całego jajka, dokładnie wymieszaj i odstaw na około 10–15 minut. Po tym czasie jajko stanie się wyraźnie bardziej jednolite i mniej ciągnące. Nadal pozostanie jednak na tyle gęste, żeby dobrze trzymało się powierzchni ciasta. Nie chodzi tu o doprawianie. Soli powinno być naprawdę niewiele. Jej smak nie będzie później wyczuwalny w wypieku.
Najwygodniej przygotować jajko pod koniec wyrastania bułeczek czy drożdżówek. Wbij je do niewielkiej miseczki, dodaj szczyptę soli i roztrzep widelcem. Nie ubijaj mocno, ponieważ nie potrzebujesz piany.
Tak przyrządzona glazura jest gładka i łatwo rozprowadza się cienką warstwą. Jeśli zależy ci na wyjątkowo równym efekcie, możesz dodatkowo przelać je przez drobne sitko. Pozbędziesz się wtedy pojedynczych fragmentów białka.
Taki sposób szczególnie dobrze sprawdza się przy drożdżówkach, chałkach, rogalikach, brioszkach i maślanych bułeczkach. Właśnie na takich wypiekach widać każdą smugę i zaciek.
Jak prawidłowo glazurować bułeczki?
Nawet dobrze przygotowane jajko trzeba nałożyć cienko. Najlepiej użyć miękkiego pędzelka. Zanurz go w jajku, otrzyj lekko o brzeg miseczki i dopiero wtedy posmaruj ciasto.
Nie wylewaj jajka bezpośrednio na wypiek. Duża ilość szybko spłynie w zagłębienia i zbierze się przy podstawie. W piekarniku takie miejsca przypieką się znacznie mocniej niż reszta.
Smaruj delikatnymi ruchami i bez naciskania. Wyrośnięte ciasto jest pełne powietrza, dlatego łatwo je przypadkiem spłaszczyć. Przy chałce zwróć uwagę na miejsca pomiędzy splotami, a przy rogalikach na zagięcia.
Jeśli używasz sezamu, maku, płatków migdałów albo grubego cukru, posyp nimi wypiek od razu po smarowaniu. Lepiej przykleją się do wilgotnej powierzchni.
Od sposobu smarowania zależy nie tylko połysk, ale też kolor wypieku
Całe jajko daje uniwersalny efekt: wypiek jest złocisty, błyszczący i równomiernie wypieczony. Jeśli zależy ci na mocniejszym kolorze, możesz użyć większej ilości żółtka. Samo w sobie rumieni się jednak bardzo szybko, dlatego łatwiej wtedy przesadzić.
Nie próbuj uzyskać mocniejszego koloru przez nakładanie grubej warstwy jajka. Wierzch zamiast ładnie się zrumienić, może zrobić się miejscami bardzo ciemny i poplamiony.
Jeśli twoje bułeczki nadal rumienią się nierówno, zwróć uwagę także na ustawienie blachy. Zbyt blisko górnej grzałki wypieki mogą ciemnieć, zanim zdążą dopiec się w środku.
Fot. Adobe Stock, Chaechaebyv


Obserwuj nas na Google














