Zupa w polskiej kuchni to temat niemal niewyczerpany. Jest niedzielny rosół, poniedziałkowa pomidorowa, kwaśna ogórkowa, wielkanocny żurek i cała grupa zup, które mocno kojarzą się z konkretnymi regionami. Sama mam wrażenie, że o tym, która jest najlepsza, można dyskutować przy stole równie długo jak o tym, czy lepsze są pierogi z wody, czy odsmażane.

Dlatego ranking przygotowany przez TasteAtlas jest całkiem ciekawym pretekstem, żeby zajrzeć do polskiego garnka. Portal zebrał kilka tysięcy ocen użytkowników, oddanych do 15 sierpnia 2026 roku, i na tej podstawie stworzył zestawienie „Top 26 Polish Soups”. Pierwsza dziesiątka przynosi kilka niespodzianek. Największa jest taka, że dwie zupy, które wielu osobom jako pierwsze przychodzą do głowy na hasło „polska zupa”, musiały ustąpić miejsca innym klasykom.

Najlepsza polska zupa według TasteAtlas. Wygrał barszcz czerwony

Pierwsze miejsce przypadło czystemu barszczowi czerwonemu, ocenionemu na 4,3 punktu w pięciostopniowej skali. I choć nie jest to wybór bardzo egzotyczny, może dziwić, że właśnie klarowny barszcz pokonał rosół.

Dobry barszcz ma jednak coś, czego nie da się podrobić kostką rosołową ani koncentratem wlanym do wody. Powinien być intensywnie buraczany, lekko kwaśny, aromatyczny i klarowny. Ogromne znaczenie ma zakwas z buraków. To on daje zupie charakterystyczny smak, którego trudno szukać w ekspresowych wersjach.

Adobe Stock, teressa

Drugie miejsce jest ciekawsze. Zupa borowikowa tuż za zwycięzcą

Na drugim miejscu znalazła się zupa borowikowa, również z oceną 4,3. Dla mnie to właśnie ten wynik jest największym zaskoczeniem. Borowikowa nie pojawia się przecież na stole tak często jak rosół czy pomidorowa. Gdy jednak jest dobrze zrobiona, trudno odmówić jej charakteru.

Sekret tkwi oczywiście w grzybach. Suszone borowiki dają intensywny, leśny aromat i ciemniejszy wywar. Świeże są delikatniejsze, dlatego można też połączyć oba rodzaje. Ja suszone grzyby zawsze wcześniej namaczam, a wody po moczeniu nie wylewam. Po przecedzeniu dodaję ją do garnka, bo właśnie w niej zostaje mnóstwo grzybowego smaku.

Borowikową możesz podać z łazankami, drobnym makaronem albo ziemniakami. Dobrze wypada też w wersji zabielanej śmietaną. Ważne tylko, żeby nie przesadzić z dodatkami. Borowik ma być tutaj głównym bohaterem, a nie tłem dla dużej ilości warzyw czy przypraw.

Żurek na podium, a gdzie podział się rosół?

Trzecie miejsce z oceną 4,3 zajął żurek. Dopiero za nim znalazł się rosół, który otrzymał 4,2. Piąta pozycja przypadła rosołowi z kury, również ocenionemu na 4,2.

Dalej robi się jeszcze ciekawiej. Szóste miejsce zajęła kwaśnica z oceną 4,1, siódme zupa grzybowa, a ósme zalewajka. Obie ostatnie również uzyskały 4,1. Pomidorowa pojawia się dopiero na dziewiątej pozycji z wynikiem 4,0, a pierwszą dziesiątkę zamyka ogórkowa z taką samą oceną.

Pierwsza dziesiątka wygląda więc tak:

  1. barszcz czerwony - 4,3
  2. zupa borowikowa - 4,3
  3. żurek - 4,3
  4. rosół - 4,2
  5. rosół z kury - 4,2
  6. kwaśnica - 4,1
  7. zupa grzybowa - 4,1
  8. zalewajka - 4,1
  9. zupa pomidorowa - 4,0
  10. zupa ogórkowa - 4,0

A co poza pierwszą dziesiątką?

Poza pierwszą dziesiątką też nie brakuje dobrze znanych zup. Na miejscach 11-20 znalazły się kolejno grochówka, zupa buraczkowa, kapuśniak, zupa ziemniaczana, zupa cytrynowa, chłodnik litewski, zupa szczawiowa, zupa rybna, zupa jarzynowa i parzybroda. Ostatnie sześć pozycji zajęły natomiast flaki, kartoflanka, flaki po warszawsku, wodzionka, czernina oraz siemieniotka.

Końcówka rankingu jest więc mocno regionalna i pokazuje mniej oczywistą stronę polskiej kuchni. Jest śląska wodzionka robiona na bazie chleba i czosnku, tradycyjna czernina o charakterystycznym słodko-kwaśnym smaku czy siemieniotka przygotowywana z nasion konopi. Co ciekawe, osobne miejsca zajęły flaki oraz flaki po warszawsku, które w tradycyjnej wersji wyróżnia m.in. dodatek pulpetów.