Uwielbiam awokado i nie wyobrażam sobie weekendowego śniadania bez guacamole, dlatego chętnie kupuję je na promocji w Biedronce lub Lidlu. Moje ulubione to awokado hass, które jest bardzo kremowe. Wybierając je, zwracam uwagę na jeden szczegół, który wiele osób pomija.

Na co patrzeć w sklepie: kolor skórki awokado hass 

Wybierając awokado hass zwróć uwagę na kolor skórki. Gdy jest zielonkawa, owoc zwykle jest jeszcze niedojrzały. Z czasem zaczyna ciemnieć i przechodzić w coraz mocniejsze, bardziej nasycone barwy, aż w miarę dojrzewania robi się prawie czarny. Dlatego, jeśli widzę, że awokado ma zieloną skórkę, to odkładam je na półkę.

Jeśli skórka jest już wyraźnie ciemna, czarno-fioletowa, biorę owoc do koszyka. Takie awokado będzie dojrzałe po rozkrojeniu. Jednak warto owoc obejrzeć dokładnie z każdej strony. Jeśli ma ciemniejsze plamy, to lepiej go nie brać, może być brązowawy w środku.

Jak sprawdzić dojrzałość, żeby nie trafić w twardziela

Gdy skórka jest ciemna i wygląda obiecująco, biorę awokado hass i delikatnie je ugniatam. Nie ściskam mocno, bo to nie test na siłę, tylko sprawdzam jego sprężystość. Dojrzałe awokado powinno mieć lekko uginającą się pod palcem skórkę, ale nie może być twarde jak kamień. Jeśli czujesz, że owoc jest twardy, zwykle jeszcze potrzebuje czasu.

Dodatkowo sprawdzam też miejsce po szypułce, jeśli jest widoczne. Czasem szypułka wypada, a miejsce po niej pomaga ocenić, czy owoc jest dojrzały. Awokado pod szypułką powinno być jasnozielone, kremowe, wtedy jest idealne. Jeśli jest czarne lub szare, może być przejrzałe, z brązowym miąższem.

Przejrzałe awokado bywa też zbyt miękkie, niemal rozpadające się w rękach. Wtedy lepiej nie ryzykować, bo po przekrojeniu miąższ może być brązowy i już nie mieć tej kremowej, przyjemnej konsystencji.

Jak kupić hass w punkt na dziś i na jutro

Wybór w sklepie to start, ale plan w domu robi resztę. Jeśli planuję wykorzystać awokado od razu, biorę to, które jest wyraźnie sprężyste i da się je delikatnie ugnieść. Skórka zwykle jest ciemna, a owoc miękki. Takie awokado po przekrojeniu najczęściej ma kremowy miąższ, gotowy do guacamole i innych past.

Gdy planuję zjeść awokado za jakiś czas, biorę owoce minimalnie twardsze. Jednak nie mogą być twarde jak kamień, powinny lekko uginać się pod naciskiem palca. Takie awokado zwykle dojrzewa w kilka dni. Jeśli jednak chcę przyspieszyć ten proces, wykorzystuję prosty trik.

Wystarczy położyć awokado koło bananów albo jabłek. Po kilku dniach zwykle jest dojrzałe w punkt, miękkie i gotowe do jedzenia.

Najczęstsze błędy przy wyborze awokado i jak ich uniknąć

Najczęstszy błąd to zgadywanie. Jeśli oceniasz awokado jedynie po kolorze skórki, to w domu może okazać się, że środek jest twardy albo brązowy i przejrzały. Dlatego warto również je ugnieść delikatnie oraz sprawdzić miejsce po szypułce.

Drugi błąd to brak planu na wykorzystanie awokado. Na promocji można kupić wiele sztuk, a potem nie mieć na nie pomysłu. W konsekwencji część może przejrzeć i wylądować w koszu. Dlatego zazwyczaj wybieram awokado o różnym stopniu twardości. Najmiększe do zjedzenia od razu, te bardziej twarde na kolejne dni.