Do słoiczków bez zastanowienia pakujemy grzyby w occie i grzyby w solance albo w pomidorach, ale grzyby na farsz uparcie upychamy w zamrażarce. To błąd, bo przygotowane w formie przetworów na zimę zachowają się na dłużej i nie zajmą miejsca w szufladzie, gdzie i tak zaraz trafią całe worki zapasów na święta. Są poręcznym gotowcem na Wigilię, ale nie tylko. Poza tym bezbłędnie odegrają też inne wdzięczne role oprócz nadzienia do pierogów czy uszek.

W pierwszej kolejności – zalety metody

Przede wszystkim możesz skreślić jedną pozycję z listy świątecznych przygotowań już prawie trzy miesiące wcześniej. To ogromne ułatwienie. Ale to nie jedyna zaleta farszu grzybowego do słoików. 

Metoda daje ci możliwość przyrządzenia nadzienia ze świeżych, aromatycznych, dopiero co przyniesionych z lasu grzybów. Zimą jesteśmy skazani na mrożonki i suszonki, bo sezon na borowiki już dawno jest za nami.

Od razu odparowujesz nadmiar wody, więc tworzysz skoncentrowaną, pełną smaku pastę. Gdy będzie potrzebna, nie wymaga już żadnej dodatkowej obróbki. Ani siekania, ani smażenia. 

W dodatku proponowany przeze mnie patent zakłada zmielenie grzybów w maszynce, więc nie zmachasz się przy krojeniu, a do tego samego urządzenia możesz wrzucić od razu dodatki, takie jak marchewka. 

O czym trzeba pamiętać przy tego typu zapasach?

Zacznijmy od techniki oczyszczenia grzybów. Nie mocz ich długo, tylko starannie pozbądź się z nich piasku, a następnie opłucz do czysta w zimnej wodzie. Do farszu w słoikach świetnie sprawdzą się prawdziwki, podgrzybki, maślaki i koźlaki, czyli nasze czołowe grzyby rurkowe.

Niezależnie jednak od gatunku wykorzystanych grzybów odetnij ogonki i przeznacz je do czegoś innego, na przykład do suszenia. Często mają mniej smaku i są bardziej łykowate, a chcesz uzyskać jak najlepszy jakościowo farsz.

Wstępnie obgotowane grzyby wraz z wybranymi dodatkami trzeba długo odparowywać, więc nie nastawiaj się, że wrzucisz je na patelnie podsmażysz i otrzepiesz z zadowoleniem dłonie. Farsz powinien spędzić na palniku co najmniej godzinę. Wtedy wszystkie smaki się skoncentrują, a pasta zgęstnieje. Trzeba przy tym uważać, bo będzie się łatwo przypalał, więc należy go pilnować jak powideł. 

Warto pamiętać też, że smażone grzyby będzie trzeba pasteryzować dwukrotnie, żeby można było je bezpiecznie przechowywać w spiżarni. O różnych metodach możesz poczytać na naszym serwisie, więc warto śledzić kanał nadawczy.

Jak przygotować farsz grzybowy do słoików?

Oczyść grzyby (na warsztat weźmy 1 kg – waga po obróbce) i obgotuj je przez 10 minut w osolonym wrzątku. Odsącz i zmiel w maszynce do mięsa.

Przygotuj dodatki. Proponuję cebulę (około 250 g) i marchewkę (około 200 g). Podkręcą smak grzybów, a jednocześnie sprawdzą się w dowolnych daniach. Możesz też dodać czosnek (pod koniec gotowania), jeśli nie przeszkadza ci jego intensywny smak. Warzywa zetrzyj na tarce, posiekaj lub przepuść przez maszynkę.

Zeszklij cebulę na oleju, dorzuć marchewkę, a potem grzyby. Duś wszystko przez około godzinę, mieszając co jakiś czas. Dopraw do smaku solą i pieprzem i wlej ocet (około 2 łyżek na farsz z 1 kg grzybów). 

Rozłóż gęsty farsz do słoików (najlepiej o pojemności około 200–250 ml). Zakręć je i pasteryzuj w kąpieli wodnej.

Do czego go wykorzystać zimą?

Słoiczki wyciągnij przede wszystkim, gdy przyjdzie ci nadziewać pierogi i uszka przed świętami. Ponieważ grzyby są mocno rozdrobnione, przetwory możesz potraktować także jako smarowidło do kanapek albo dip. Pozwolą ci też przyrządzić różnego rodzaju wytrawne tartaletki i paszteciki. 

Gdy najdzie cię ochota na klasyczny polski fast food, przygotuj sobie zapiekankę – na pieczywie rozprowadź grzybową pastę i posyp ją serem. Wstaw do piekarnika, żeby bułka była chrupiąca, a wierzch ładnie się roztopił. 

Możesz też potraktować grzybowy farsz jako część większej mieszanki, na przykład użyć go do wypełnienia gołąbków z kaszą gryczaną lub mięsem. 

Fot. Getty/iStock, MurzikNata

Źródło: hajduczeknaturalnie.pl