W święta trzeba mieć wszystko dopięte na ostatni guzik – więc lodówka aż pęka w szwach od jedzenia. Wśród tych zapasów obowiązkowo pojawiają się wędliny: kupione wcześniej, często w większej ilości, żeby na pewno nie zabrakło. Szynka, baleron, kiełbasa, polędwica – czasem krojone na miejscu, czasem pakowane próżniowo. Problem w tym, że nawet jeśli są świeże w dniu zakupu, potrafią szybko się popsuć. I często nie chodzi o sam produkt, tylko o to, co z nim zrobisz, jak tylko przyniesiesz go do domu. Przechowywanie wędlin to temat, który większość z nas lekceważy – bo „przecież są w lodówce” (albo, niestety, na balkonie). Tylko że wystarczy jedna zła decyzja i rozczarowanie praktycznie gwarantowane.

Dlaczego wędlina szybko się psuje?

Wielu z nas, z przyzwyczajenia lub wygody, owija wędliny w folię spożywczą, wrzuca do lodówki i uznaje temat za zamknięty. Problem w tym, że może ona bardziej zaszkodzić niż pomóc.

Folia, zwłaszcza ta szczelnie przylegająca do mięsa, zatrzymuje wilgoć. Na początku wydaje się to korzystne, bo wędlina nie wysycha i zachowuje miękkość. Ale właśnie ta wilgoć, uwięziona bez dostępu powietrza, tworzy idealne środowisko dla rozwoju bakterii i pleśni. Po dwóch, trzech dniach możesz zauważyć charakterystyczny śluz lub kwaśny zapach. To znak, że coś zaczyna się psuć – i to szybko.

Wędliny, zwłaszcza swojskie, nie zawierają konserwantów. Mają krótszy termin przydatności, ale też inaczej się „zachowują” w lodówce. Gdy owiniesz je w folię, ich naturalna wilgoć nie ma jak odparować. Zamiast tego kondensuje się przy powierzchni mięsa, a to już krótka droga do zepsucia.

Co więcej, przy częstym otwieraniu lodówki folia paruje od środka, tworząc efekt szklarni. Ciepło z zewnątrz, zimno z lodówki i szczelne zamknięcie = szybka fermentacja. Szczególnie niebezpieczne jest to przy tłustych wędlinach – np. pieczonym boczku czy karkówce – gdzie tłuszcz może zjełczeć już po 48 godzinach.

Jak najlepiej przechowywać wędliny?

Zamiast po folię sięgnij po pergamin, papier z woskową powłoczką lub czysty ręcznik kuchenny. Te materiały pozwalają mięsu „oddychać”, co jest kluczowe dla przedłużenia jego trwałości. Zachowa świeżość przez tydzień.

Jeśli boisz się, że mięso za bardzo wyschnie, włóż je dodatkowo do szklanego pojemnika przystosowanego do przechowywania żywności. O ile tylko mięso nie leży w plastiku i ma dostęp powietrza, środowisko będzie odpowiednie.

Czy wszystkie wędliny psują się tak samo?

Nie. Pieczony schab i szynka są chudsze – będą więc trochę bardziej odporne na psucie, ale szybciej się wysuszą. Karkówka, boczek i pasztety są tłuste, więc mogą dłużej pozostać soczyste, ale właśnie przez ten tłuszcz szybciej psują się od środka.

Dlatego najlepiej przyjąć zasadę: dobra wentylacja i zero folii. I oczywiście kontrola – raz dziennie rzuć okiem, powąchaj, sprawdź. W razie potrzeby przełóż do czystego pojemnika. Wędlina ma mieć przyjemną, naturalną woń.

Pamiętaj, że wędliny powinno przechowywać się razem z innymi produktami gotowymi do jedzenia. Nie kładź ich nigdy obok surowego mięsa lub ryb. Najlepiej będą się czuły na środkowej półce, gdzie panuje stabilna temperatura. 

Jeśli chcesz przechować wędlinę dłużej, zrób to świadomie. Część zamroź w niewielkich porcjach, część trzymaj w papierze i zjedz w pierwszej kolejności.