Lavazzie byłam wierna od lat, ale okazało się, że nasz związek nie ma przyszłości - i że kupując tę kawę dalej, w takiej ilości jak zwykle, wkrótce pójdę z torbami. Kolejne podwyżki kawy (w tym właśnie Lavazzy) sprawiły, że zaczęłam rozglądać się za rozsądniejszymi cenowo zamiennikami. Podczas niedzielnego obiadu (a właściwie deseru) u mamy odkryłam dla siebie wspaniały zamiennik - kawę Dallmayr Classic Intense. Mama podarowała mi resztkę swojego opakowania, a ja dokupiłam kolejną paczkę bez problemu, bo można znaleźć ją między innymi w Biedronce i już wiem, że zostanie ze mną na dłużej (dopóki nie znajdę jakiejś ekstra promocji na Lavazzę).
Dallmayr Classic Intense - co to za kawa?
Dallmayr to marka z bardzo długą historią. Wywodzi się z Monachium i od ponad trzystu lat kojarzona jest z produktami wysokiej jakości. Wersja Classic Intense jest propozycją dla osób, które lubią wyrazistą kawę, ale nie przepadają za przesadną goryczą. To mieszanka o mocnym charakterze, jednak dobrze zbalansowana. Pierwsze, co zwróciło moją uwagę po otwarciu puszki (jest zapakowana próżniowo, przesypuję ją sobie w domu do puszki), to zapach.
Naprawdę zdarza mi się otworzyć ją tylko po to, żeby przez chwilę powąchać świeżo zmieloną kawę. Brzmi dziwnie? Być może, ale ten aromat jest wyjątkowo przyjemny. Wyraźnie czuć wyraźne nuty kakao i gorzkiej czekolady - choć w środku nie ma żadnych sztucznych aromatów. To właśnie ten zapach sprawił, że zdecydowałam się na kolejne opakowanie - bo ten aromat przekłada się też na smak.
Jak smakuje Dallmayr Classic Intense?
Kawa jest mocna, ale nie agresywna, ma czekoladowe nuty smakowe, niewielką kwasowość (choć robusta, która zwykle za nią odpowiada, też tutaj jest) i przyjemny, długo pozostający posmak. Trochę szkoda, że producent nie podaje procentowej ilości arabiki i robusty w tej mieszance - ja lubię takie rzeczy wiedzieć.
Najbardziej podoba mi się to, że nie atakuje goryczą i nie drapie w gardło kwasowością. Smak jest głęboki, pełny i intensywny, ale jednocześnie gładki. W tle rzeczywiście można wyczuć kakao, odrobinę korzennych nut i delikatną naturalną słodycz, która sprawia, że nie mam ochoty w ogóle dosypywać cukru.
To kawa, którą równie chętnie piję rano, gdy potrzebuję mocnego pobudzenia, jak i po obiedzie do kawałka ciasta. W obu sytuacjach sprawdza się znakomicie.
Co oznaczają parametry tej kawy?
Na opakowaniu znajdziemy kilka informacji, które warto umieć odczytać.
Stopień wypalenia – 3/5
To średni poziom palenia ziaren. Im mocniej wypalona kawa, tym więcej pojawia się nut karmelowych, czekoladowych czy orzechowych, ale jednocześnie łatwiej przesadzić z goryczą. W przypadku Dallmayr Classic Intense producent znalazł moim zdaniem bardzo rozsądny kompromis. Smak jest wyrazisty, ale nie przypomina spalenizny.
Kwasowość – 1/5
To ogromny plus dla osób, które nie przepadają za owocowymi, kwaśnymi kawami. Niska kwasowość sprawia, że napar jest łagodniejszy dla podniebienia i bardziej uniwersalny w odbiorze. Właśnie takie kawy lubię najbardziej.
Intensywność – 5/5
Tutaj nie ma żadnego zaskoczenia. To naprawdę mocna kawa o zdecydowanym aromacie. Jednocześnie intensywność nie oznacza tutaj nieprzyjemnej goryczy. Bardziej chodzi o pełnię smaku i wyraźny charakter naparu.
Do jakich ekspresów pasuje?
Dallmayr Classic Intense jest kawą mieloną dość grubo. To ważna informacja, bo wpływa na sposób parzenia i końcowy smak. Daleko jej do pyłku, choć, jeśli chcesz uzyskać wyjątkowo mocne espresso, można dokończyć mielenie na drobniutko w młynku. Zobacz, jakie ma drobinki:
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Najlepiej sprawdzi się w:
- ekspresach przelewowych
- zaparzaczu typu french press
- klasycznych ekspresach kolbowych z sitkiem na kawę mieloną
Grubsze mielenie sprawia, że ekstrakcja przebiega spokojniej, dzięki czemu napar jest bardziej zrównoważony i łagodniejszy niż w przypadku bardzo drobno zmielonych kaw. Jeśli ktoś lubi mocny smak bez nadmiernej cierpkości, powinien być zadowolony.
Cena, która naprawdę robi różnicę
Nie ukrywam, że właśnie cena skłoniła mnie do pierwszego zakupu.
Za 500 gramów kawy Dallmayr Classic Intense zapłacisz około 30 zł. Dla porównania, za 250 gramów wielu popularnych kaw Lavazza coraz częściej trzeba zapłacić podobną kwotę. W praktyce oznacza to, że za te same pieniądze dostajesz dwa razy więcej kawy. Przy obecnych cenach trudno przejść obok takiej różnicy obojętnie. Zwłaszcza gdy okazuje się, że oszczędność nie oznacza rezygnacji z jakości.
Czy warto kupić Dallmayr Classic Intense?
Moim zdaniem zdecydowanie tak. Nie twierdzę, że całkowicie zapomniałam o Lavazzy, bo nadal bardzo ją lubię. Ale przy obecnych cenach coraz trudniej uzasadnić jej zakup, skoro można znaleźć równie przyjemną kawę za znacznie mniejsze pieniądze.
Dallmayr Classic Intense przekonała mnie przede wszystkim swoim aromatem gorzkiej czekolady, niską kwasowością i pełnym smakiem. No i bardzo konkurencyjną ceną. To jedna z tych kaw, których zapach potrafi poprawić humor samym zapachem, jeszcze zanim ją zaparzysz.
Jeśli również szukasz tańszego zamiennika znanych marek, warto dać jej szansę. Jest spora szansa, że - podobnie jak ja - zaczniesz otwierać puszkę nie tylko po to, żeby zaparzyć kolejną filiżankę, ale też po prostu po to, by nacieszyć się jej wyjątkowym aromatem.

















