Nie wszystkie nowinki kulinarne muszą oznaczać dziwne składniki z drugiego końca świata. Czasem wystarczy prosty, ale genialny pomysł, który pozwala na wydobycie z produktów tego, co w nich najlepsze. Tak właśnie jest w tym przypadku. Kiedyś były tylko ciekawostką, dziś coraz więcej osób nie wyobraża sobie bez nich porannej owsianki czy jogurtu. Mowa o paczuszkach, które znajdziesz na półkach ze zdrową żywnością. Są wyjątkowo lekkie, chrupiące i pełne owocowego smaku. Ale spokojnie, to nie żadne chipsy czy słodzone deserki. Wystarczy ich raz spróbować, żeby zrozumieć, o co tyle szumu.

Owoce liofilizowane z Lidla – co to jest?

To, co kryje się w tych niepozornych paczkach, to owoce, ale w niecodziennej odsłonie. Liofilizacja to proces suszenia mrozem. Brzmi skomplikowanie? Już tłumaczę! Najpierw owoce są głęboko mrożone, a potem trafiają do specjalnych komór, gdzie w bardzo niskim ciśnieniu usuwa się z nich wodę. Dzięki temu owoce liofilizowane zachowują wszystkie wartości odżywcze, kolor, kształt oraz smak. 

Fot. Redakcja Mojegotowanie.pl

Nie znajdziesz tu nic sztucznego. W przypadku owoców liofilizowanych marki Dr. Ensa, które dostaniesz w Lidlu, skład jest krystalicznie prosty – 100% owoców, bez dodatku cukru, konserwantów czy barwników. Za 30-gramową paczuszkę zapłacisz 9,49 zł, a taka porcja wystarczy na kilka użyć. W ofercie są trzy smaki: truskawka, malina i banan. Wszystkie pachną i smakują jak świeże owoce, tylko że… takie mocno chrupiące!

Liofilizacja to jeden z najlepszych sposobów utrwalania żywności. Nie niszczy witamin ani minerałów, a jednocześnie pozwala zachować świeżość na długo. Dzięki temu możesz mieć pod ręką wartościowe owoce nawet wtedy, gdy sezon na nie dawno się skończył. Co więcej, owoce liofilizowane są bardzo lekkie, ale sycące. Sprawdzą się więc zarówno jako przekąska, jak i dodatek do większego posiłku.

Owoce liofilizowane – zastosowanie w kuchni

To jeden z tych produktów, które naprawdę odmienią twoje codzienne gotowanie. Możesz je mieć zawsze pod ręką, bo nie potrzebują lodówki, a zajmują tyle miejsca, co większa paczka chusteczek. Jak je najlepiej wykorzystać?

  • Do owsianki lub jaglanki – wystarczy wrzucić kilka kawałków truskawki czy banana do gotujących się płatków, a zmiękną i nadadzą całości słodki, owocowy smak.
  • Do jogurtu lub kefiru – wsyp maliny, dodaj odrobinę miodu i masz błyskawiczny deser lub drugie śniadanie.
  • Do wypieków i deserów – możesz je pokruszyć i posypać nimi wierzch sernika, bezy, muffinek albo domowych lodów.
  • Do własnej granoli lub musli – kilka owoców z paczki zmieni smak twojej porannej mieszanki.
  • Na szybką przekąskę – sięgnij po nie wtedy, gdy najdzie cię ochota na coś słodkiego, a nie chcesz sięgać po ciastko czy batona.
  • Do naparu lub herbaty – zalej kilka malin lub plasterków banana gorącą wodą i zrób aromatyczny napój bez cukru i sztucznych aromatów.

Poniżej podaję ci mój przykładowy przepis na lekki i przepyszny deser z użyciem tych owocków. Od kiedy pierwszy raz zaproponowałam go rodzinie, biegam po kolejne paczuszki liofilizowanych owoców z Lidla co drugi dzień, żeby każdy miał swoje ulubione truskawki, maliny lub banany. 

Fot. Redakcja Mojegotowanie.pl

Prosty jogurtowy deser z owocami liofilizowanymi

Składniki:

  • 150 ml jogurtu naturalnego lub greckiego
  • 1 łyżeczka miodu (opcjonalnie)
  • garść liofilizowanych owoców (np. truskawek i malin)
  • 2 łyżki płatków owsianych lub domowej granoli
  • listki mięty do dekoracji (opcjonalnie)

Sposób przygotowania:

  • Do miseczki przełóż jogurt, dodaj miód i dokładnie wymieszaj.
  • Wsyp płatki i owoce. Możesz zostawić je w całości lub lekko pokruszyć.
  • Udekoruj deser miętą i gotowe!

Takie słodkości przygotujesz dosłownie w 2 minuty, a smakują wspaniale (i bardzo lekko!). Na początek roku to deser marzeń.