Pewnego dnia naszą redakcję kulinarną okrążyło zdjęcie kuleczek oplecionych czerwonymi „mackami”. Nie wiedzieliśmy, czy patrzymy na stworki z kosmosu czy egzotyczny owoc, którego żaden Polak w życiu nie miał w rękach, a tym bardziej nie zna smaku. Okazało się, że jest to popularna przyprawa, tylko że u nas traktowana po macoszemu. Sięgamy po sól, pieprz, paprykę czy majeranek, a reszta bywa dodatkiem „od święta”. A przecież potrafi stanowić „być albo nie być” wielu potraw. Jedna szczypta potrafi zmienić zwykłe danie w coś naprawdę wyjątkowego., więc nie ma co jej lekceważyć.
Skąd pochodzi ta przyprawa i dlaczego kiedyś była na wagę złota?
Gałka muszkatołowa pochodzi z wysp Banda w Indonezji. To właśnie tam od wieków rosły drzewa muszkatołowca korzennego. Są to wiecznie zielone drzewa, które w naturalnych warunkach mogą osiągać nawet kilkanaście metrów wysokości.
Dziś gałkę muszkatołową uprawia się także w innych miejscach świata – między innymi w Indiach, na Sri Lance, w Grenadzie czy na Karaibach. Jednak przez wiele stuleci jedynym miejscem jej występowania były właśnie wyspy Banda.
To sprawiło, że przyprawa była niezwykle cenna. W średniowiecznej Europie kosztowała fortunę. Handlarze przypraw sprowadzali ją na statkach z dalekich podróży, a jej cena potrafiła być porównywalna z ceną złota.
Dlaczego była aż tak pożądana? Głównie ze względu na smak. Gałka muszkatołowa ma intensywny, ciepły, lekko słodki aromat z nutą korzenną i pieprzną. Nawet niewielka ilość potrafi mocno podkreślić charakter potrawy.
Historia handlu gałką muszkatołową była zresztą bardzo burzliwa. O kontrolę nad jej uprawą walczyli Portugalczycy, Holendrzy i Brytyjczycy. Przez długi czas Holendrzy pilnowali monopolu, starając się kontrolować każdy owoc muszkatołowca.
Mała pestka w czerwonym „kubraczku”. Tak naprawdę wygląda owoc
Większość z nas zna gałkę muszkatołową w postaci mielonego brązowego proszku. Tymczasem w naturze wygląda ona zupełnie inaczej.
Owoc muszkatołowca przypomina trochę małą morelę lub śliwkę. Gdy dojrzewa, jego skórka pęka i odsłania znajdującą się w środku pestkę. I właśnie ona to znana nam przyprawa.
Najciekawsze jest jednak to, co ją otacza. Pestka jest bowiem pokryta intensywnie czerwonym, siateczkowatym „płaszczykiem”. Jest to osnówka, z której powstaje osobna przyprawa – macis, inaczej kwiat muszkatołowy.
Macis ma nieco inny smak niż sama gałka. Jest subtelniejszy i słodkawy. W kuchni bywa używany do sosów, zup czy potraw mięsnych.
Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że zarówno gałka muszkatołowa, jak i macis pochodzą z jednego owocu. To niesamowite, że jedna roślina daje dwie różne przyprawy.
Francuzi dodają ją do sosów, Włosi do makaronów
Choć w Polsce używa się jej raczej oszczędnie, w wielu kuchniach świata gałka muszkatołowa jest absolutną podstawą.
Szczególnie ważna jest w kuchni francuskiej. Dodaje się ją do wielu klasycznych sosów – przede wszystkim do beszamelu. Bez szczypty gałki trudno wyobrazić sobie takie potrawy jak gratin dauphinois czy różnego rodzaju zapiekanki.
W kuchni włoskiej przyprawa pojawia się między innymi w farszach do ravioli i tortellini. Często wzbogaca nadzienia z ricotty, mięsa czy szpinaku.
W kuchni niemieckiej i austriackiej gałka muszkatołowa jest z kolei bardzo ważna w potrawach z ziemniaków. Dodaje się ją do puree, knedli, a także do wielu zup.
Jeszcze inaczej wygląda jej zastosowanie w kuchniach azjatyckich. W Indiach czy Indonezji wchodzi w skład mieszanek przypraw, które trafiają do curry.
W krajach anglosaskich gałka muszkatołowa pojawia się często w deserach i napojach. Można ją znaleźć w piernikach, puddingach, a nawet w popularnym świątecznym napoju eggnog.
Jedna szczypta wystarczy. Podkręcisz smak pasztetu, zup i sosów
W polskich domach gałka muszkatołowa najczęściej pojawia się w kilku klasycznych potrawach. Dodaje się ją do szpinaku albo puree ziemniaczanego. Tymczasem jej zastosowanie może być znacznie szersze.
Bardzo dobrze sprawdza się w pasztetach, szczególnie tych przygotowywanych na święta. Szczypta świeżo startej gałki podkreśla smak mięsa i sprawia, że aromat wytrawnego wypieku staje się bardziej wyrazisty. Możesz dodać ją także do:
- farszu na pierogi z mięsem,
- krokietów,
- zup kremów z kalafiora,
- sosów śmietanowych, zwłaszcza grzybowych.
- zapiekanek ziemniaczanych,
- dań z kapusty lub roślin strączkowych.
Dobrze komponuje się także z warzywami korzeniowymi – marchewką, pietruszką czy selerem. Jeśli przygotowujesz z nich krem, spróbuj dodać odrobinę tej przyprawy na końcu gotowania.
W kuchni świątecznej można wykorzystać ją także w ciastach i deserach. Zaskakująco dobrze pasuje do jabłeczników i serników.
Najlepszy efekt uzyskasz wtedy, gdy kupisz całą gałkę i zetrzesz ją na drobnej tarce tuż przed dodaniem do potrawy.
Fot. Adobe Stock, dominikab

















