Są takie produkty, które od pierwszego kęsa przypominają, dlaczego proste, tradycyjne smaki nigdy nie wychodzą z mody. Dokładnie tak było, gdy w Dino trafiłam na smalec z cebulą i mięsem z serii Kuchnia staropolska nowocześnie. Słoiczek kosztuje 5,99 zł, wygląda skromnie, wręcz niepozornie, a w środku kryje się smak, który kojarzy się z wiejską kuchnią, grubą kromką chleba i kuchennym stołem, przy którym zawsze było gwarno.

Jak podawać ten smalec?

Wzięłam jeden słoiczek „na spróbowanie”, bez większych oczekiwań. Po otwarciu od razu poczułam aromat podsmażonej cebuli, a po pierwszym posmarowaniu chleba wiedziałam, że to nie skończy się na jednym. Smalec jest gładki, dobrze roztarty, z wyraźnie wyczuwalnymi kawałkami cebuli i mięsa, które dodają mu charakteru i sprawiają, że nie jest to tylko tłuste smarowidło, ale pełnoprawna przekąska. Smak jest intensywny, ale bardzo przyjemny, bez przesadnej słoności, dokładnie taki, jaki pamiętam z domowych wyrobów.

smalec z DinoRedakcja MojeGotowanie.pl

Najbardziej lubię go na świeżym chlebie, najlepiej jeszcze lekko ciepłym, z ogórkiem kiszonym albo małosolnym. To połączenie działa zawsze i nie potrzebuje żadnych dodatków. Kilka razy podałam go też gościom jako część prostego wieczornego poczęstunku i za każdym razem znikał szybciej, niż się spodziewałam. Zaskakujące było to, jak często padało pytanie: „To na serio jest kupne?”. Smak naprawdę sprawia wrażenie domowego, jakby ktoś robił go według starego przepisu, tylko w nowoczesnym wydaniu.

Doceniam też to, że ten smalec świetnie sprawdza się nie tylko jako smarowidło. Czasem używam go jako bazy do smażenia cebuli albo ziemniaków, innym razem dodaję łyżkę do kaszy czy kapusty, żeby podkręcić smak. Dzięki temu słoiczek szybko się nie nudzi i ma w kuchni więcej niż jedno zastosowanie. 

Im dłużej mam ten smalec w lodówce, tym więcej przychodzi mi do głowy pomysłów na to, jak go podawać. Oczywiście klasyka w postaci świeżego chleba i ogórka kiszonego zawsze wygrywa, ale bardzo szybko okazało się, że ten słoiczek ma znacznie większy potencjał. Świetnie sprawdza się na ciepłych grzankach, które po posmarowaniu smalcem stają się miękkie w środku i lekko chrupiące na brzegach, a do tego pięknie pachną cebulą. Czasem dorzucam do tego plasterek ogórka, czasem odrobinę kiszonej kapusty i taka kolacja znika w kilka minut.

Bardzo lubię też podawać go jako element prostego stołu przekąskowego. Wystarczy postawić słoiczek obok chleba, kromek razowca, kiszonek i musztardy, a każdy nakłada sobie tyle, ile chce. Kilka razy robiłam tak przy niezapowiedzianych gościach i za każdym razem smalec znikał jako pierwszy.

Cena i dostępność

Cena 5,99 zł sprawia, że naprawdę mnie kusi, żeby zrobić większy zapas, zwłaszcza że takie produkty potrafią nagle zniknąć z półek. Dla mnie to jeden z tych pewniaków, które warto mieć w lodówce na czarną godzinę - kiedy nie ma pomysłu na kolację albo gdy ktoś wpadnie bez zapowiedzi.