Po kolagenowe skarby na rosół Remigiusz Rączka udał się do samego źródła – Łagiewnik Wielkich pod Lublińcem, na krajową wystawę rolniczą. Tam, korzystając z okazji, przyrządził niezwykle esencjonalny wywar, na najlepszych częściach wołowiny Limousine. Użył nie tylko standardowego szpondra i mostka, ale także innych kawałków, które dały efekt wart zapamiętania i powtórzenia w domowych warunkach. Gdy zostawić taki rosół do wystygnięcia, stanie w nim łyżka, więc nie trzeba nikogo przekonywać, że jest pełen kolagenu. Można by nawet wykorzystać go na galert. 

I tym sposobem patent Remigiusza Rączki na wyrazisty rosół wołowy trafia do dumnego grona w naszym serwisie. Pamiętaj, żeby śledzić kanał nadawczy, by nie przegapić innych porad kucharza, na przykład na klasyczne kluski śląskie. 

Z czego Rączka gotuje rosół wołowy?

Kiedy szykujesz się na dłuższe gotowanie rosołu i zapominasz o kurze czy indyku, chwytasz za takie kawałki jak szponder. I rzeczywiście ta część żeberek jest pełna tkanki łącznej, przerostów tłuszczu i najczęściej sprzedawana jest z kością, dzięki czemu oddaje do wywaru mnóstwo smaku i zapewnia zupie charakterystyczną konsystencję. Ale bohaterami niedzielnego obiadu warto uczynić także inne kawałki. Równie łatwo je zdobyć, a niektóre z nich są nieco zapomniane. 

Remigiusz Rączka poleca sięgnąć po złotą czwórkę: szponder, goleń, mostek i ogon wołowy – ten ostatni kawałek to szczególny rarytas. Kiedyś często używany w polskiej kuchni, dziś zwykle pomijany. Ma wyrazisty smak i z wielką mocą podbija zawartość kolagenu.

W programie śląskiego kucharza, gdzie dzieli czas ekranowy z inną bohaterką – wołowiną, można się dowiedzieć także, jak rozpoznać porządne mięso. Przede wszystkim powinno mieć intensywny czerwony kolor i być lekko wilgotne. Ważna jest też sprężystość, kawałek dobrej jakości ma się odkształcać po naciśnięciu

Fot. Adobe Stock, VICUSCHKA

Rosół wołowy Remigiusza Rączki – przepis

Składniki:

  • 100 g ogona wołowego
  • 300 g goleni wołowej
  • 400 g szpondra
  • 300 g mostka wołowego
  • 2 liście laurowe
  • 4–5 szt. ziela angielskiego
  • 1 cebula
  • 4 suszone kapelusze borowików
  • 2 marchewki
  • 2 pietruszki (korzeń)
  • 1 seler
  • 1 por
  • 2 łodygi lubczyku
  • sól, pieprz – do smaku

Przygotowanie:

  1. Włóż mięso do garnka z zimną wodą. Dodaj liście laurowe. Gotuj na małym ogniu przez 2 godziny, w międzyczasie zbierając szumowiny łyżką cedzakową. 
  2. Opal cebulę, żeby jeszcze podkręcić smak rosołu. Pokrój włoszczyznę w mniejsze kawałki. Wrzuć do zupy.
  3. Dodaj także suszone grzyby. Kiedy zmiękną i oddadzą część smaku, wyjmij je – przydadzą się później.
  4. Gotuj mięso z jarzynami delikatnie, by wywar tylko lekko bulgotał, jeszcze przez około godzinę. 
  5. Wyjmij marchewkę i pokrój ją w plasterki. Obierz mięso.
  6. Dopraw rosół do smaku solą i pieprzem. Podaj z marchewką i kawałkami mięsa. Udekoruj natką. 

Nie makaron i nie ryż. Co pływa w rosole Rączki?

Kucharz nie sięga po gotowy makaron jajeczny ani po regionalne „wkładki” typu grysik czy zacierki. W zamian przyrządza grzybowe kluski kładzione. Powstają dosłownie w kilka minut, bo wykorzystują to, co i tak było w rosole. Zobacz, jak je zrobić:

Składniki:

  • 2 jajka
  • ok. 1–1,5 szklanki mąki pszennej
  • 4 ugotowane suszone kapelusze borowików (z rosołu)
  • 1/2 pęczka natki pietruszki
  • 1 szklanka wody
  • sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:

  1. Drobno posiekaj ugotowane do miękkości grzyby
  2. Wybij jajka do wody. Rozmąć rózgą kuchenną.
  3. Dodaj sól i pieprz, grzyby oraz posiekaną natkę pietruszki. 
  4. Stopniowo wsypuj mąkę i energicznie mieszaj, żeby nie powstały grudki.
  5. Kładź grzybowe kluski łyżką na osolony wrzątek. Gotuj, aż wypłyną na wierzch i wyłów je łyżką cedzakową. 

Źródło: youtube.com/@raczkagotuje1081