Zaraz po obejrzeniu dzieł Picassa i Salvadora Dali w Muzeum Królowej Zofii skierowałam się na posiłek, który zapamiętam równie długo jak Guernicę. Chociaż w barze szybkiej obsługi dostałam pozornie zwykłą ciepłą kanapkę złożoną tylko z dwóch elementów, okazało się, że jest ona wizytówką kuchni Madrytu nie bez powodu. Spróbowanie jej jest prawdziwą gratką nie tylko dla miłośników owoców morza. 

Prosta kanapka kulinarną wizytówką Madrytu

Gdy podczas pobytu w stolicy Hiszpanii skierujesz się w stronę tętniącego życiem Plaza Mayor, nietrudno będzie ci natknąć się na tę kanapkę. To nie tylko „łapka” na turystów, ale także szybki i smaczny posiłek wielu mieszkańców Madrytu. 

Ja spróbowałam jej w słynnym, szeroko polecanym ze względu na swoją autentyczność barze Postas nieopodal głównego placu miasta. Od razu po wejściu do niewielkiego lokalu wiedziałam, z czym będę mieć do czynienia. Wyrazisty zapach owoców morza dla wielu mógłby być odpychający, dla mnie był zapowiedzią świeżego i jakościowego posiłku.

Bocadillo de calamares to po prostu kanapka z krążkami kalmarów. Połączenie jest o tyle dziwne, że Polakowi nie przyszłoby do głowy, by zestawić pieczywo ze smażonymi w głębokim tłuszczu kąskami. To trochę jakby napakować bagietkę frytkami lub innego rodzaju daniem typu fast food. 

Co ciekawe, kanapkę można spotkać także w innych miejscach kraju, ale to właśnie w Madrycie jest największą pochwałą prostoty i podaje się ją bez żadnych ceregieli – złożoną z dwóch idealnie i na świeżo przyrządzonych elementów. 

W Saragossie na przykład występuje w wersji brava, czyli z pikantnym sosem pomidorowym i czosnkowym majonezem. Popularna jest także na północy Hiszpanii – w Kantabrii i Kraju Basków. 

Na czym polega sekret jej powodzenia?

Bocadillo de calamares to kanapka prosta i najczęściej podawana zza lady w barach szybkiej obsługi, nie trzeba na nią więc długo czekać. Stanowi świetną propozycję na szybki obiad lub lunch, który w Hiszpanii jada się około godziny 13. 

Krążki kalmara pokryte są delikatną mączną otoczką, która lekko „puchnie” i rumieni się w trakcie smażenia, dzięki czemu owoce morza zyskują pyszną skórkę, a ich mięso nie staje się gumowate podczas krótkiej obróbki. Powstałe w ten sposób pierścienie nie są nasiąknięte tłuszczem, ale nie są też suche. Gdy są ciepłe, apetycznie wtapiają się w pszenną bułkę, co tworzy zaskakująco spójną całość.

Ja specjalnie zjadałam kanapkę z krążkami kalmara bez żadnych dodatków, tak jak mi ją podano i nie poprosiłam o sosy. Przez chwilę wydawało mi się, że będę ją mozolnie żuć, ale okazała się idealnie wyważona pod względem smaku i konsystencji. 

Co nie zmienia faktu, że doskonale pasuje do niej śródziemnomorski sos aioli – kremowy, czosnkowy i lekko kwaskowy, dzięki czemu idealnie przełamuje smak owoców morza.

Fot. Getty/iStock, Studioimagen73

Czy każdy może przyrządzić bocadillo de calamares w domu?

Najpiękniejsze jest to, że po kanapkę z kalmarem nie trzeba jechać specjalnie do Madrytu (choć oczywiście jest to godne polecenia przeżycie kulinarne). Owoce morza już nikogo nie dziwią w ladach chłodniczych w marketach, są łatwo dostępne i można je kupić od ręki. Zwłaszcza krążki kałamarnicy, które występują też w wersji mrożonej, poddanej wstępnej obróbce, a nawet już panierowanej, więc wystarczy je odsmażyć.

Jeśli chcesz zrobić takie pierścienie od podstaw, wystarczy że obtoczysz krążki w mace pszennej i podstawowych przyprawach, a następnie usmażysz na oleju lub oliwie na złoty kolor. Możesz też przyrządzić lekkie ciasto a la tempura, jeśli wolisz nieco grubszą panierkę. Potem wystarczy umieścić kalmary rozkrojonej wzdłuż (ale nie do końca) bagietce i gotowe. Do tego obowiązkowa łódeczka cytryny, którą trzeba skropić nadzienie. 

Sama robię ją teraz często w domu, bo nie wymaga wiele składników ani dużo pracy. Lubię eksperymentować z sosami i czasem używam pikantnych dodatków z pomidorów i papryki, czasem delikatnego majonezu, a gdy najdzie mnie ochota na coś wyjątkowego, pokuszę się o aioli z szafranem.