Jeśli nie masz swojego ulubionego produktu od sprawdzonego rzeźnika i liczysz na to, że w tym roku na Wielkanoc wygrasz marketową loterię, koniecznie sprawdź, która biała kiełbasa zyskała uznanie Tomasza Strzelczyka. Kto jak kto, ale znany kucharz dobrze wie, co wziąć pod uwagę i jak ocenić ten swojski przysmak. Zwraca uwagę nie tylko na to, co każdy może przeczytać na etykiecie, ale także perfekcyjnie parzy każdy egzemplarz (technika nie zaważy więc na wyniku) i sprawdza smak, aromat oraz strukturę. Test wyłonił wyraźnego zwycięzcę, ale i wielkiego przegranego.
Jakie kiełbasy wziął pod lupę Tomasz Strzelczyk?
Tomasz Strzelczyk, który znany jest nie tylko ze swoich przepisów, ale także z bezkompromisowych recenzji polskiego jadła, wybrał do testowania białą kiełbasę z trzech popularnych marketów i spod bandery czterech różnych producentów. Pod lupę wziął dwie paczuszki z POLOmarketu – kiełbasę „Dziadkową z metra” (43,99 zł za kilogram) oraz kiełbasę surową białą Szymon Rzeźnik (29,99 zł). Przestudiował także produkt marki własnej Lidla Rzeźnik (ok. 20 zł) oraz białą kiełbasę z Biedronki Kraina Mięs (23,99 zł). W pierwszej kolejności zwrócił uwagę na wygląd (a zwłaszcza kolor) surowych lasek i przeczytał, co znajduje się w składzie.
Najpierw skład – co można wyczytać na etykietach?
Na pierwszy ogień poszła kiełbasa „Dziadkowa z metra” z POLOmarketu. Okazało się, że zawiera 94% mięsa, czyli bardzo dużo jak na produkt przemysłowy. Niestety kolejna paczka z tego samego marketu nie zrobiła dobrego wrażenia. W składzie kiełbasy Szymon Rzeźnik znajduje się jedynie 80% mięsa. Resztę stanowią m.in. takie wypełniacze jak błonnik pszenny, białko roślinne i białko wieprzowe. Biała kiełbasa tego producenta ma bladoróżowy kolor, jest mocno „budżetowa”, a zawartość mięsa mówi sama za siebie.
Nieźle wypadła za to kiełbasa z Lidla, która od razu chwali się 92% wieprzowiny. Nie ma żadnych dodatków typu wypełniacze, stabilizatory i przeciwutleniacze, skład jest więc bardzo poprawny, jak mówi Strzelczyk – „czysty”. Etykieta produktu z Biedronki wygląda bardzo podobnie, bo to 93% mięsa, a na liście także nie znajdziesz zbędnych pozycji. Ale co ze smakiem?
Test struktury i smaku
Po przeczytaniu składu i porównaniu cen Tomasz Strzelczyk bierze się za obróbkę cieplną. To ważne, żeby woda miała między 75°C a 80°C. Dzięki temu każda kiełbasa wyjdzie soczysta i nie straci nic ze swojego smaku. Parzenie powinno trwać około 25 minut, a wewnętrzna temperatura powinna wynosić 72°C.
Po przekrojeniu białej kiełbasy z Krainy Mięs od razu widać, że jest bardzo drobno zmielona, wręcz „parówkowa”. Po spróbowaniu okazuje się, że ma gąbczastą strukturę i wymaga długiego żucia. Produkt od Szymona Rzeźnika jest równie mocno rozdrobniona, ale ma wyraźny różowy kolor (od peklosoli). Chociaż przebija się w niej majeranek, nie ma charakterystycznego aromatu, brakuje w niej głębi i soli.
W kiełbasie „Dziadkowej z metra” można dostrzec grubszą strukturę mięsa, osłonka odchodzi z łatwością. Wyraźnie pachnie czosnkiem i majerankiem, jest soczysta. Tomasz Strzelczyk zwraca uwagę, że najbardziej smakuje jak domowa. Ostatni produkt – z Lidla – zwraca uwagę swoją szarością i sprężystością. Jest dobrze wyrobiona, ale nie całkowicie rozdrobniona. Delikatnie czuć w niej majeranek, za to za mało jest w niej czosnku i soli.
Która białą kiełbasę poleca Tomasz Strzelczyk?
Najlepiej wypadała kiełbasa z POLOmarketu „Dziadkowa z metra”. Tam zgadzało się praktycznie wszystko – wysoka zawartość mięsa, wyraźny smak swojskich przypraw, odpowiednia struktura i dosolenie w punkt. Warto jednak zwrócić uwagę, że jest to jednocześnie najdroższy z wypróbowanych przez kucharza produktów.
Na szarym końcu znalazła się kiełbasa z tego samego marketu. Już po zawartości mięsa (80%) wiadomo było, że nie będzie faworytem. Próba smaku też nie wypadła najlepiej – okazało się, że brakowało jej aromatu. Tomasz Strzelczyk określił ją jako „przegrzaną parówkę” i zwrócił uwagę, że ma za mało soli, by czuć było w niej głębię aromatu.
Źródło: youtube.com/@ODDASZFARTUCHA

















