Nie każda ryba musi pochodzić z dalekich mórz, żeby zachwycać smakiem. Tak jest w przypadku ryby, która żyje także w Bałtyku, a jej populacja nie jest zagrożona. Nie ma wielu ości, jej mięso ma piękny jasny kolor, a po przygotowaniu dosłownie rozpływa się w ustach. Nie jest tak znana jak dorsz czy pstrąg, bywa mylona z inną popularną rybą, choć jest od niej o niebo lepsza.

Gładzica – warto ją poznać

Gładzica to ryba płaska, należąca do rzędu flądrokształtnych. Jej ciało jest silnie spłaszczone, owalne, z obydwoma oczami położonymi po prawej stronie głowy. 

Naturalnie występuje w wodach Morza Bałtyckiego, szczególnie w jego zachodniej i środkowej części, gdzie zasolenie wody jest odpowiednio wysokie. Żyje przy dnie, na piaszczystym lub gliniastym podłożu. Dorosłe osobniki osiągają zazwyczaj długość 30-45 cm, choć trafiają się okazy dochodzące do 50 cm.

Gładzica różni się od flądry między innymi strukturą skóry – jest ona gładka, bez wyraźnych łusek, co odzwierciedla nazwa tej ryby. Flądra natomiast ma skórę szorstką, pokrytą drobnymi, twardymi łuskami. 

Różnicę widać również w mięsie – gładzica ma je bardziej zwarte, jaśniejsze i jędrne, z wyczuwalnie mniejszą ilością ości. Smak jest delikatny, lekko słodkawy, bez rybnego posmaku, dzięki czemu można ją z powodzeniem podać nawet osobom, które nie przepadają za intensywnym smakiem ryb.

Gdzie i w jakiej formie kupić gładzicę?

Świeżą gładzicę najłatwiej kupić w pobliżu wybrzeża – na targach rybnych lub w sklepach specjalistycznych. Poza sezonem i w głębi kraju dostępna bywa głównie w formie mrożonej – jako całe tusze lub filety. W sprzedaży pojawia się także w postaci filetów, choć są one znacznie trudniejsze do zdobycia i droższe niż inne ryby dostępne na co dzień.

Kupując tuszkę, warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy: oczy powinny być przejrzyste, skóra gładka i lśniąca, a zapach – świeży, bez nut kwasu czy amoniaku. W przypadku filetów mięso powinno być jędrne, jasne, bez przebarwień. Jeśli kupujesz mrożonego fileta, wybierz produkt bez lodowej glazury lub z minimalną jej ilością – im mniej wody, tym więcej ryby w rybie.

Gładzicę najlepiej przygotowywać zaraz po zakupie lub przechowywać w lodówce maksymalnie 1-2 dni. Można ją też mrozić, choć najlepiej smakuje świeża.

Filety pozbawione ości nie są najtańsze (139 zł/kg), ale smak ryby naprawdę wynagradza wydatek.

AdobeStock, Victoria

Jak przygotować gładzicę w kuchni

Gładzica sprawdza się w wielu technikach kulinarnych. Jej mięso dobrze trzyma formę podczas obróbki cieplnej, nie rozpada się łatwo i nie traci kształtu. Jeśli masz całego osobnika, możesz go usmażyć w całości – wystarczy naciąć skórę w kilku miejscach, oprószyć mąką i usmażyć na rozgrzanym tłuszczu. Skórka stanie się chrupiąca, a mięso w środku – miękkie i delikatne.

Jeśli wolisz wersję mniej tłustą, sięgnij po piekarnik. Filety możesz upiec w folii z dodatkiem masła, koperku i plasterków cytryny. Pieczenie w temperaturze 180 stopni przez około 15 minut wystarcza, żeby mięso było soczyste i aromatyczne. Cała tuszka potrzebuje nieco więcej czasu – około 25 minut w zależności od wielkości.

Gładzica nadaje się także do przygotowania w galarecie. Po ugotowaniu filetów w wywarze z warzywami i przyprawami, możesz ją rozłożyć w naczyniu, zalać przecedzonym bulionem z dodatkiem żelatyny i odstawić do stężenia. Dzięki zwartej strukturze mięsa ryba dobrze prezentuje się w galarecie, a jej smak jest delikatny.

Innym pomysłem jest panierowanie filetów – najlepiej w mące pszennej lub bułce tartej. Mięso gładzicy po usmażeniu ma przyjemną konsystencję i nie wymaga zbyt wielu przypraw. Wystarczy sól, pieprz i odrobina cytryny. Tak przygotowaną rybę możesz podać z ziemniakami z koperkiem i prostą surówką z kiszonej kapusty.

Nadaje się też do gotowania na parze – szczególnie filet – który z dodatkiem ziół i masła staje się lekkim daniem obiadowym. 

Więcej o nietypowych rybach ostatnio czytałam na kanale messsengerowym MojegoGotowania.pl. Warto tam zajrzeć i wyszperać jeszcze inne ciekawe gatunki smacznych ryb.