Przekładanie i tynkowanie ciast i tortów bywa najbardziej stresującym etapem pracy nad danym wypiekiem. Biszkopt się kruszy, krem „łapie” okruszki, a boki trudno wygładzić. Na szczęście istnieje sprawdzona metoda, która porządkuje cały proces i daje profesjonalny efekt nawet w domowych warunkach.
Dlaczego krem „brudzi się” okruszkami i jak temu zapobiec?
Każdy, kto choć raz dekorował ciasto czy tort, zna ten problem: wystarczy jedno pociągnięcie szpatułką, by w jasnym kremie pojawiły się drobne okruszki biszkoptu. Zamiast gładkiej tafli, nieestetyczne smugi. Dzieje się tak dlatego, że świeżo upieczony i przekrojony biszkopt jest delikatny, a jego powierzchnia nie jest idealnie zwarta. Podczas rozprowadzania kremu drobinki ciasta odrywają się i mieszają z masą.
Wielu domowych cukierników próbuje radzić sobie z tym, nakładając coraz grubszą warstwę kremu. To jednak błąd. Im więcej masy na początku, tym trudniej ją kontrolować. Krem zaczyna się przesuwać, warstwy uciekają na boki, a tort traci proporcje.
Problemem bywa także temperatura. Zbyt ciepły krem jest miękki i nie utrzymuje kształtu, a zbyt zimny trudno równomiernie rozprowadzić. W efekcie całość wygląda ciężko i mało apetycznie. Profesjonaliści rozwiązują te trudności jednym, bardzo konkretnym krokiem. Nie zaczynają od dekorowania, lecz od zabezpieczenia wypieku.
Złota zasada mistrzów cukiernictwa
Sekretem idealnie gładkich tortów jest tak zwane crum coat. Tak w języku angielskim określa się cienką, wstępną warstwę kremu, która „zamyka” okruszki na biszkopcie i stabilizuje konstrukcję. To ona sprawia, że końcowa dekoracja wygląda perfekcyjnie.
Na czym to polega w praktyce? Najpierw przekłada się biszkopt kremem tak, jak zwykle, dbając o równe warstwy. Następnie na całe ciasto, również na boki, nakłada się bardzo cienką warstwę tej samej masy. Nie chodzi o estetykę, lecz o funkcję ochronną. Krem ma jedynie związać luźne okruszki i wyrównać większe nierówności.
Warstwa powinna być naprawdę delikatna, miejscami może nawet prześwitywać ciasto. Kluczowe jest dokładne rozprowadzenie masy szpatułką lub nożem cukierniczym, tak by „zebrać” wszystkie okruszki i przykleić je do powierzchni. Następnie tort trafia do lodówki na minimum 20-30 minut. W tym czasie krem tężeje i tworzy stabilną powłokę. Po schłodzeniu powierzchnia staje się sucha w dotyku i gotowa na nałożenie właściwej, dekoracyjnej warstwy. Dzięki temu drugi etap pracy przebiega zupełnie inaczej. Krem sunie gładko po powierzchni, nie miesza się z okruszkami, a boki można bez problemu wyrównać.
Jak prawidłowo wykonać crum coat w domowych warunkach?
Choć nazwa brzmi obco, metoda jest prosta i nie wymaga specjalistycznego sprzętu. Wystarczy kilka zasad. Po pierwsze: biszkopt powinien być dobrze wystudzony, a najlepiej upieczony dzień wcześniej. Świeże, jeszcze ciepłe ciasto bardziej się kruszy i oddaje wilgoć, co utrudnia pracę z kremem. Po drugie: przed przełożeniem warto delikatnie ściąć lub oderwać „skórkę” biszkoptu, by uzyskać równą powierzchnię. To ułatwi późniejsze wygładzanie.
Po trzecie: krem powinien mieć odpowiednią konsystencję. Zbyt rzadki spłynie, a zbyt gęsty będzie się rwać. W przypadku kremów maślanych czy na bazie mascarpone dobrze jest wyjąć je z lodówki kilka minut przed użyciem, by lekko zmiękły, ale nie stały się płynne.

















