Są takie znaleziska, którymi człowiek chciałby się podzielić ze wszystkimi. I takie, które najchętniej schowałby na samym końcu sklepowej półki, żeby nikt inny ich nie wypatrzył. Ten różowy słoiczek z Aldi zdecydowanie należy do drugiej kategorii. Oczywiście wyolbrzymiam i tak naprawdę nie ukrywałam go zuchwale, ale kiedy zobaczyłam jego zawartość i cenę, przez chwilę poczułam się jak odkrywca kulinarnego skarbu. Zwłaszcza że wystarczy odrobina tego kremu, by nawet najzwyklejszy deser nabrał odświętnego charakteru i wyglądu jak z cukierniczej gablotki.
Krem malinowy z Aldi. Co kryje się w różowym słoiczku?
Na sklepowej półce trudno go przeoczyć. Krem ma landrynkowy, jasnoróżowy kolor, znajduje się w przezroczystym szklanym słoiczku z czarną zakrętką i wygląda jak nadzienie do eleganckich ciastek, co najmniej francuskich makaroników. To produkt marki Gourmet Finest Cuisine, więc nazwa zobowiązuje.
Najciekawszym składnikiem są maliny liofilizowane w proszku. Powstają poprzez suszenie zamrożonych owoców. Dzięki temu zachowują charakterystyczny smak, aromat i kolor. Po zmieleniu na drobny proszek można łatwo dodawać je do kremów, czekolady czy mas cukierniczych.
Warto jednak wiedzieć, że nie jest to mus z samych owoców ani tradycyjna konfitura. Podstawę produktu stanowią tłuszcze roślinne, mleko w proszku oraz substancja słodząca. Na etykiecie znajdziemy także informację „bez dodatku cukrów”. Nie oznacza to jednak, że krem nie zawiera ich wcale. Występują naturalnie w niektórych składnikach, a deserowy smak zapewnia przede wszystkim maltitol.
To ważne szczególnie dla osób, które zwracają uwagę na skład produktów. Krem należy traktować jak słodki dodatek do deserów, a nie zamiennik świeżych owoców.
Mimo to taki słoiczek może być bardzo praktyczny. Nie musisz rozmrażać owoców, gotować sosu ani przygotowywać nadzienia. Wystarczy otworzyć opakowanie i nałożyć niewielką porcję na ulubiony deser. To właśnie ta wygoda najbardziej mnie przekonuje.
Fot. Redakcja MojeGotowanie.pl
Do czego wykorzystać malinowy krem? Naleśniki to dopiero początek
Pierwsze, co przyszło mi do głowy na widok różowego kremu, to naleśniki. Wystarczy posmarować nim ciepły placek, złożyć na pół i dodać kilka świeżych malin. Możesz też połączyć krem z twarożkiem albo serkiem śmietankowym. W ten sposób powstanie delikatne, owocowe nadzienie, które sprawdzi się zarówno na śniadanie, jak i na podwieczorek.
Krem z maliną liofilizowaną świetnie pasuje również do gofrów i racuchów. Zamiast polewać je syropem, rozsmaruj na wierzchu odrobinę różowego kremu. Dodaj jogurt grecki, kilka owoców i posiekane pistacje. Takie połączenie jest nie tylko smaczne, ale też bardzo efektownie wygląda na talerzu.
Warto wykorzystać ten produkt również do przygotowania deserów bez pieczenia. Mój ulubiony pomysł to szybki malinowy deser w szklance. Na dno wsyp pokruszone herbatniki, następnie dodaj warstwę bitej śmietany wymieszanej z kremem. Całość udekoruj świeżymi malinami i odstaw na kilkanaście minut do lodówki.
Różowy krem przyda się również do:
- owsianki – dodaj łyżeczkę do ugotowanych płatków i wymieszaj z jogurtem naturalnym.
- kruchych ciasteczek – przełóż nim dwa ciastka, tworząc domowe markizy.
- lodów waniliowych – nałóż niewielką porcję na lody i posyp całość pokruszonymi bezami.
- sernika na zimno – rozprowadź cienką warstwę kremu na wierzchu gotowego deseru.
- tostów francuskich – podaj je z malinowym smarowidłem i świeżymi, kwaskowymi owocami.
Jeśli lubisz piec, możesz także spróbować wykorzystać krem jako nadzienie do rogalików lub babeczek. Pamiętaj jednak, że smarowidła na bazie tłuszczów mogą się rozwarstwić w wysokiej temperaturze. Dlatego najbezpieczniej nadziewać nimi gotowe, wystudzone wypieki.
Z czym łączyć krem malinowy, żeby desery smakowały jeszcze lepiej?
Maliny doskonale komponują się z wieloma składnikami, ale w przypadku gotowego kremu warto zwrócić uwagę na jego słodycz. Najlepiej zestawiać go z produktami, które wprowadzą odrobinę kwasowości albo wyraźny kontrast smakowy.
Moim pierwszym wyborem jest gorzka czekolada. Jej intensywny, kakaowy smak znakomicie pasuje do malin. Wystarczy kawałek brownie, cienka warstwa różowego kremu i kilka świeżych owoców, żeby otrzymać deser wyglądający jak z kawiarni.
Drugim świetnym dodatkiem są pistacje. Ich delikatnie orzechowy smak dobrze współgra z malinową nutą, a zielony kolor pięknie kontrastuje z różowym smarowidłem. Możesz wykorzystać je do dekoracji gofrów, lodów czy deserów w pucharkach.
Bardzo dobrze sprawdzi się również mascarpone. Wymieszaj 125 g serka ze 150 g gęstego jogurtu naturalnego i dodaj 2 łyżeczki malinowego kremu. Powstanie aksamitna, lekko różowa masa, którą możesz wykorzystać do przełożenia biszkoptu albo podać z pokruszonymi ciasteczkami.
Gdzie kupić krem z maliną liofilizowaną i ile kosztuje?
Słoiczek wypatrzyłam podczas zakupów w Aldi, na półce ze słodkimi kremami i smarowidłami. Produkt został stworzony przez Gourmet Finest Cuisine, która jest marką własną niemieckiej sieci. Jeśli więc chcesz znaleźć dokładnie ten sam krem, szukaj go właśnie w tym dyskoncie.
Za słoiczek o pojemności 200 g zapłaciłam 9,99 zł. Była to jednak cena promocyjna, więc w innych terminach i lokalizacjach może być nieco inna. Krem ma długi termin ważności, więc można zaopatrzyć się od razu w kilka sztuk, nawet z myślą o Bożym Narodzeniu.


Obserwuj nas na Google














