Lubię domowe przetwory, ale nie będę udawać, że zawsze mam czas stać przy garnku. Owoce trzeba kupić w dobrym momencie, przebrać, przygotować, gotować i pilnować odpowiedniej konsystencji. Przy niektórych przetworach chętnie się tego podejmuję, ale są też takie, przy których wolę otworzyć gotowy słoiczek.
Zwłaszcza jeśli jego zawartość smakuje tak, jak lubię: mocno owocowo, bez przesadnej słodyczy. Ostatnio właśnie przez taki produkt musiałam zrobić dodatkowe miejsce na półce. Najlepszy jest na gorącym naleśniku, ale na tym jego zastosowania zdecydowanie się nie kończą.
Konfitura jeżynowa Devaldano z Dino
Produktem, dla którego zrobiłam zapas, jest konfitura jeżynowa Devaldano dostępna w Dino. Jeżyny same w sobie mają bardzo charakterystyczny smak. Są owocowe, ale jednocześnie potrafią mieć przyjemną cierpkość. W przetworach bardzo to lubię, bo dzięki temu nie wszystko sprowadza się do jednego, mocno słodkiego smaku.
W przypadku tej konfitury uwagę zwraca również to, że jest bez dodatku cukru. Dla mnie ma to znaczenie przede wszystkim od strony kulinarnej. Kiedy sięgam po jeżynową konfiturę, chcę czuć jeżyny, a nie przede wszystkim cukrową słodycz.
To szczególnie ważne przy naleśnikach, racuchach czy gofrach. Same dodatki do takich dań często są już deserowe, więc mocno słodka konfitura potrafi zdominować całość. Tutaj mogę dołożyć twaróg, mascarpone, jogurt albo owoce i nadal główną rolę gra jeżynowy smak.
Redakcja MojeGotowanie.pl
Właśnie dlatego nie mam większej potrzeby robienia podobnej konfitury samodzielnie. Domowe przetwory są świetne, ale wymagają czasu. Jeżyny trzeba kupić (a w tym roku były bardzo drogie), przebrać, umyć i odpowiednio przygotować, a później pilnować garnka. Gotowy słoiczek wyciągam ze spiżarni i po chwili mam dodatek do śniadania albo deseru. Za słoiczek w Dino płacę ok. 7-8 zł.
Do naleśników jest miód-malina. Jeżynowy smak robi tu całą robotę
Najbardziej lubię tę konfiturę z klasycznymi, cienkimi naleśnikami. Nie kombinuję wtedy z ciastem. Mieszam mąkę, mleko, jajka, trochę wody i szczyptę soli. Smażę cienkie placki i czekam, aż na brzegach lekko się przyrumienią.
Jeszcze gorący naleśnik smaruję konfiturą jeżynową i składam w trójkąt. Pod wpływem ciepła konfitura łatwiej się rozprowadza, a jej owocowy smak dobrze łączy się z delikatnym ciastem. I właśnie tutaj brak dodatku cukru szczególnie mi odpowiada. Naleśnik nie zmienia się po pierwszym kęsie w przesłodki deser.
Jeśli mam więcej czasu, robię prosty krem z twarogu. Rozgniatam go widelcem z odrobiną jogurtu i wanilii, nakładam na naleśnik, a na wierzch dodaję konfiturę. Jeżyny przełamują łagodny smak sera i właściwie nie potrzeba już niczego więcej.
Dobra jest też wersja z mascarpone. Tutaj wystarczy naprawdę niewielka ilość konfitury, bo jeżynowy smak jest świetnym kontrastem dla kremowego serka.
Jeden słoik znika szybciej, niż się spodziewam
Konfitura jeżynowa Devaldano nie kończy u mnie wyłącznie na naleśnikach. Najprostszy patent to grzanka. Podpiekam kromkę dobrego pieczywa, smaruję ją masłem albo twarożkiem i dodaję konfiturę. Możesz wykorzystać ją też inaczej:
- nałóż na gofry, racuchy albo placuszki,
- dodaj łyżeczkę do owsianki lub kaszy manny,
- wymieszaj z jogurtem naturalnym,
- przełóż nią biszkopt albo kruche ciasteczka,
- podaj obok sernika,
- posmaruj nią chałkę lub świeżą drożdżówkę,
- połącz z twarogiem i zrób nadzienie do naleśników,
- dodaj niewielką porcję do deski serów.
Szczególnie lubię ostatnią opcję. Jeżyny pasują do wyrazistych serów, bo ich owocowy, lekko cierpki charakter tworzy ciekawy kontrast. W takim zestawieniu brak dodatku cukru również jest zaletą od strony smaku. Konfitura nie przykrywa sera przesadną słodyczą.


Obserwuj nas na Google














