Kiedy myślę o kawie, którą piło się w polskich domach kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu, od razu przypomina mi się charakterystyczna żółta paczka. Tchibo Family było jedną z tych kaw, których nikomu nie trzeba było specjalnie przedstawiać. Mielona kawa trafiała do ekspresu, kawiarki, a bardzo często po prostu do szklanki. Dwie łyżeczki, wrzątek i można było stawiać ją na stole obok szarlotki.
Sama długo kojarzyłam ją właśnie w ten sposób. Dlatego ostatnio przy półce z kawą w Biedronce zwróciłam uwagę na nazwę, która może być dla części osób małym zaskoczeniem. Stare Tchibo Family przeszło bowiem rebranding. Żółta Family została przeniesiona pod markę Eduscho. Dziś zamiast Tchibo Family znajdziesz więc Eduscho Family.
I właśnie to skojarzenie zatrzymało mnie przy innej paczce Eduscho. Była duża, złota i wypełniona całymi ziarnami. Kosztowała 69,90 zł za kilogram. Pomyślałam, że skoro Eduscho przejęło miejsce dobrze znanej żółtej Family, sprawdzę, jak wypada jedna z jego kaw przeznaczonych do ekspresu.
Tchibo Family to Eduscho Family. Co właściwie się zmieniło?
Warto to wyjaśnić, bo przy sklepowej półce można się zdziwić. Tchibo jako marka nie zniknęło i nie zmieniło nazwy na Eduscho. Zmiana dotyczy Tchibo Family. Proces zaczął być komunikowany już w 2024 roku. Początkowo na charakterystycznej żółtej paczce pojawiały się obok siebie logotypy Tchibo i Eduscho. Następnie Family została włączona do portfolio Eduscho.
Co ciekawe, sama marka Eduscho wcale nie jest nowa. Na paczce Crema Gold, którą znalazłam w Biedronce, widnieje napis „Coffee heritage since 1924”. I nie jest to przypadkowa data. Historia Eduscho zaczęła się właśnie sto lat temu w Bremie, gdzie Eduard Schopf uruchomił niewielką palarnię kawy. Od jego imienia i nazwiska powstała później nazwa Eduscho - EDUard SCHOpf. Co ciekawe, firma ma więc znacznie dłuższą historię, niż mogłoby się wydawać komuś, kto dopiero teraz zauważył tę nazwę na miejscu dobrze znanej Tchibo Family.
Kupiłam Eduscho Crema Gold. Smakiem przypomina mi Lavazzę
Moją uwagę przyciągnęła Eduscho Crema Gold. Paczka wygląda zupełnie inaczej niż żółta Family. Jest złota, a na froncie ma dużą filiżankę kawy oraz napis „Elegant”. Producent określa jej charakter jako zbalansowany i harmonijny. Intensywność oznaczono jako 3 na 5.
Po tych informacjach spodziewałam się raczej łagodnej kawy i dokładnie tak ją odbieram. Nie jest przesadnie mocna ani agresywnie gorzka. Ma klasyczny profil, który bardzo dobrze pasuje do automatycznego ekspresu.
Pierwsze skojarzenie po spróbowaniu miałam z Lavazzą. Nie chodzi o identyczny smak, ale o podobny styl. Jest łagodnie, kremowo i bez mocno owocowych czy kwaśnych akcentów. Jeśli na co dzień wybierasz popularne włoskie mieszanki, Crema Gold może przypaść ci do gustu.
Za swoją kilogramową paczkę zapłaciłam 69,90 zł. Przy kawie do codziennego picia taki stosunek ceny do smaku uważam za bardzo przyzwoity.
Redakcja MojeGotowanie.pl
Jak pić Eduscho Crema Gold?
Ja zaczęłabym od zwykłej czarnej kawy z automatu. Dzięki temu od razu sprawdzisz, czy odpowiada ci jej delikatniejszy charakter. Później warto spróbować kilku wersji:
- caffè crema - moim zdaniem tutaj te ziarna pokazują się z najlepszej strony,
- espresso - jeśli chcesz uzyskać bardziej skoncentrowany smak,
- cappuccino - łagodny charakter ziaren bardzo dobrze łączy się z mlekiem,
- latte macchiato - dobry wybór, jeśli nie przepadasz za mocną goryczką,
- americano - zaparz krótkie espresso i dopiero później dolej gorącej wody.
W automatycznym ekspresie na początek ustawiłabym średnią moc. Nie ma sensu próbować robić z Crema Gold ekstremalnie intensywnego espresso. Jej największą zaletą jest właśnie łagodność.


Obserwuj nas na Google














