Zbieranie grzybów to dla wielu z nas rytuał, który zaczyna się dopiero późnym latem. Tymczasem są takie gatunki, które wyłaniają się z ziemi znacznie wcześniej. Są zwiastunem majowego ciepła, a nie sezonu spadających liści. Jednym z nich jest bohater tego tekstu – grzyb o intensywnych kolorach, charakterystycznym wyglądzie i dość kapryśnym charakterze. Warto go poznać bliżej, bo choć wygląda zachęcająco, ma swoje zasady, których lepiej nie lekceważyć.
Ceglastopory majowy debiutant
Borowik ceglastopory to jeden z tych grzybów, które potrafią wyprzedzić sezon. Kiedy większość osób jeszcze nawet nie myśli o wyprawach do lasu, on już wystawia kapelusz spod ściółki. Pierwsze okazy pojawiają się już w maju, co czyni go jednym z najwcześniejszych borowików w Polsce. To ciekawostka, o której wiele osób zapomina, a szkoda, bo właśnie wtedy bywa najmniej „oblegany”.
Najczęściej znajdziesz go w lasach liściastych i mieszanych. Lubi towarzystwo buków, dębów i grabów. Nie jest szczególnie wybredny co do gleby, ale zdecydowanie preferuje miejsca wilgotne, z grubą warstwą liści. Jeśli trafisz na odpowiednie warunki, możesz znaleźć całe skupiska.
Jego nazwa nie jest przypadkowa. Odnosi się do charakterystycznych, ceglastoczerwonych porów pod kapeluszem. To jeden z jego znaków rozpoznawczych.
Co ciekawe, borowik ceglastopory ma jeszcze jedną cechę, która przyciąga uwagę. Po przecięciu lub uszkodzeniu jego miąższ szybko sinieje. Dla niewprawnego zbieracza może to wyglądać niepokojąco, ale w świecie grzybów to zupełnie naturalne zjawisko.
Jak go rozpoznać i z czym można go pomylić?
Jego kapelusz jest zwykle matowy, w odcieniach brązu, czasem z oliwkowym tonem. Nie błyszczy, nie jest śliski. Pod spodem znajdziesz wspomniane już pory – intensywnie czerwone lub ceglane, które z wiekiem mogą lekko ciemnieć. Trzon jest gruby, często pękaty (zwłaszcza u młodych okazów), i ma żółtawy kolor z czerwonymi punktami.
Z czym można go pomylić? Najczęściej z innymi borowikami o czerwonych porach. Wśród nich są zarówno gatunki jadalne, jak i takie, które nie powinny trafić na stół. Najwięcej emocji budzi podobieństwo do borowika szatańskiego. Ten jednak ma jaśniejszy kapelusz i bardziej bulwiasty trzon.
„Beczułki” w kuchni – smak, który wymaga cierpliwości
Borowik ceglastopory ma swoich wiernych fanów w kuchni. I nie ma się co dziwić. Po odpowiednim przygotowaniu potrafi być naprawdę smaczny, zwłaszcza podsmażony na maśle. Ma zwartą strukturę, nie rozpada się łatwo i dobrze chłonie aromaty.
Ale tutaj pojawia się ta jedna rzecz, o której trzeba pamiętać. Ten grzyb nie nadaje się do jedzenia na surowo ani półsurowo. Wymaga solidnej obróbki termicznej. To nie jest produkt, który wrzucisz na patelnię na chwilę i już. Trzeba mu dać czas.
Najczęściej najpierw się go obgotowuje, a dopiero potem smaży lub dusi. Ten etap jest kluczowy. Choć niektórzy podchodzą do tego borowika z rezerwą, wystarczy poświęcić mu trochę uwagi, a odwdzięczy się smakiem.
Dobrze komponuje się z masłem, czosnkiem i natką pietruszki. Możesz dodać go do sosów, jajecznicy, risotto lub dań z makaronem, a także położyć na grzankach.
Fot. Adobe Stock, pbd Studio

















