Uwielbiam domowe konfitury, szczególnie te przygotowywane z owoców zbieranych w pełni sezonu. Pamiętam, jak moja babcia latem godzinami stała przy kuchence, mieszając w wielkim garnku maliny, truskawki i porzeczki. Później wystarczyło odkręcić jeden słoik, żeby nawet w środku zimy poczuć smak wakacji. Sama nie zawsze mam czas na robienie przetworów, dlatego chętnie wypatruję w sklepach ciekawych owocowych specjałów.

Ostatnio podczas zakupów w Dino zwróciłam uwagę na eleganckie słoiczki z czarnymi etykietami. Wyglądały zupełnie inaczej niż większość dżemów stojących na półce. Kiedy przeczytałam, co znajduje się w środku, od razu nabrałam ochoty na naleśniki. Wzięłam jeden na próbę, ale szybko pożałowałam, że nie kupiłam większego zapasu.

Malinowy rarytas z Dino. Jeden słoiczek to zdecydowanie za mało

Moim odkryciem jest Malina Premium marki Biofix. Produkt wyróżnia się eleganckim opakowaniem, a Biofix to polska, rodzinna firma. Słoiczek ma 310 g i kosztuje 8,99 zł.

Maliny należą do moich ulubionych owoców. Uwielbiam ich intensywny aromat, charakterystyczną kwaskowatość i naturalną słodycz. Dlatego malinowe przetwory mają u mnie szczególne miejsce w kuchennej szafce. Pasują zarówno do prostych śniadań, jak i bardziej wymyślnych deserów.

Pierwszy słoiczek otworzyłam przy okazji smażenia naleśników. Zwykle podaję je z twarogiem, jogurtem albo domowym dżemem, ale tym razem postanowiłam wykorzystać nowy zakup. Nałożyłam odrobinę malinowego przysmaku na ciepłe ciasto i zwinęłam je w rulon.

Efekt tak mi się spodobał, że następnego dnia znów zajrzałam do Dino. Tym razem kupiłam aż 6 słoiczków. Wolę mieć zapas w szafce, niż później żałować, że ulubiony dodatek skończył się akurat wtedy, gdy nabrałam ochoty na coś słodkiego. Teraz już wiem, że nikt nie wejdzie mi w paradę i nie wykupi przede mną malinowych rarytasów.

malina Biofix z DinoRedakcja MojeGotowanie.pl

Do czego wykorzystać malinowy przysmak z Dino?

Najczęściej sięgam po niego podczas przygotowywania śniadań. Wystarczy kilka łyżeczek, żeby zwykłe placuszki jogurtowe nabrały zupełnie innego charakteru. Szczególnie lubię połączenie malin z delikatnym twarogiem i odrobiną cukru waniliowego.

Świetnie sprawdza się również przy gofrach. Zamiast polewać je gotowym sosem czekoladowym, nakładam porcję malinowego przetworu, dodaję bitą śmietanę i kilka świeżych owoców, jeśli akurat mam je w lodówce. Taki deser wygląda jak z kawiarni, a przygotowanie zajmuje dosłownie chwilę.

Malinowy dodatek można wykorzystać także do owsianki, kaszy manny, ryżu na mleku czy jogurtu naturalnego. Czasami przekładam nim biszkopt albo dodaję niewielką porcję do sernika na zimno.

Mam też prosty patent na ekspresowy deser w szklance. Na dno nakładam pokruszone herbatniki, następnie jogurt grecki wymieszany z odrobiną miodu, a na wierzch kilka łyżeczek malinowego przetworu. Całość posypuję płatkami migdałów. Wygląda efektownie, a nie wymaga pieczenia.