Róż w polskim lesie nie jest kolorem, który grzybiarz odruchowo kojarzy z obiadem, a czerwone odcienie automatycznie zapalają lampkę alarmową i uruchomiają lęk przed muchomorem. Nic więc dziwnego, że ten niewielki okaz częściej budzi strach niż apetyt. Klejówka różowa (Gomphidius roseus) rzeczywiście wygląda trochę tak, jakby natura pozwoliła sobie przy niej na kolorystyczną ekstrawagancję albo jakby namalował ją ilustrator książki dla dzieci. Nie jest jednak tylko efektowną leśną ozdobą.

Jak wygląda klejówka różowa?

Klejówka różowa nie bez powodu może kojarzyć się z grzybkiem w stylu „Barbie”. Jej najważniejszym znakiem rozpoznawczym jest różowy lub różowoczerwony kapelusz. U młodych okazów jest wypukły, z czasem staje się bardziej płaski. Podczas wilgotnej pogody jego powierzchnia robi się lepka i śluzowata (stąd też nazwa gatunku).

Zajrzyj pod kapelusz, a zobaczysz kolejną charakterystyczną cechę. Klejówka ma grube, wyraźne blaszki zbiegające na trzon. Początkowo są jasne i szarawe, a wraz z dojrzewaniem grzyba ciemnieją. Sam trzon jest jasny, najczęściej biały, a przy podstawie może przybierać żółtawy odcień.

To zestaw cech, który sprawia, że klejówka wygląda dość oryginalnie. Co ciekawe, mimo blaszek należy do borowikowców, czyli grupy obejmującej między innymi prawdziwki i maślaki.

Znajdziesz ją tylko w tym miejscach

Leśna „Barbie” ma swojego „Kena”. Ten gatunek jest silnie związany z maślakiem sitarzem (Suillus bovinus). Jeśli więc w sosnowym zagajniku natrafisz na te sitkowe grzyby, rozejrzyj się dokładnie wokół nich. W mchu, trawie albo między igłami mogą pojawić się też charakterystyczne różowe kapelusiki.

To nie jest przypadkowe sąsiedztwo. Maślak sitarz tworzy mikoryzę z sosną, natomiast klejówka różowa korzysta z grzybni maślaka. Tę relację określa się nawet jako pasożytniczą. W jednym miejscu spotykają się więc trzy organizmy: sosna, maślak i klejówka różowa.

Nie oznacza to oczywiście, że przy każdym sitarzu znajdziesz różowe grzybki. Klejówka jest dość rzadkim okazem. Obecność sitarzy jest jednak bardzo dobrą wskazówką, by jej wypatrywać.

Owocniki pojawiają się przede wszystkim od późnego lata do jesieni. Sprzyja im wilgotna pogoda, dlatego warto wypatrywać ich podczas typowego jesiennego wysypu grzybów.

Fot. Getty/iStock, Adam88xx

Zanim wrzucisz do garnka, wykonaj 1 ważną czynność

Jeśli masz pewność co do rozpoznania gatunku i chcesz go przygotować, zwróć uwagę na kapelusz. Pokrywa go lepka, śluzowata skórka. Przed dalszą obróbką należy ją usunąć.

Najpierw oczyść grzyba z igieł, ziemi i innych leśnych zabrudzeń. Odetnij brudną końcówkę trzonu. Następnie podważ nożykiem skórkę na brzegu kapelusza i delikatnie ją ściągnij. Podobnie postępuje się z wieloma maślakami. Dopiero tak przygotowanego grzyba przeznacz do obróbki cieplnej.

Jak smakuje klejówka różowa i co z niej zrobić?

Klejówka różowa nie próbuje konkurować z borowikiem intensywnością aromatu. Ma łagodny, delikatny smak i niezbyt mocny zapach, co w kuchni może być jej zaletą. Przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy lubią grzyby, ale nie przepadają za bardzo wyraźnym, „leśnym” charakterem. Dzięki swojej subtelności łatwo łączy się też z innymi składnikami i nie dominuje całej potrawy.

Po dokładnym oczyszczeniu i zdjęciu śluzowatej skórki z kapelusza klejówkę możesz podsmażyć na maśle z cebulką i podać z ziemniakami, kaszą albo jajecznicą. Dobrze odnajdzie się również w sosie śmietanowym, farszu do pierogów czy krokietów. Możesz połączyć ją z bardziej aromatycznymi grzybami leśnymi – wtedy złagodzi ich mocny smak i wzbogaci całość o nieco inną konsystencję.

Do kuchni wybieraj przede wszystkim młode, jędrne i zdrowe okazy. Nie licz natomiast na to, że po smażeniu na talerzu pozostanie bajkowy róż znany z lasu. Klejówka największe wrażenie robi przed obróbką, ale jej łagodny charakter sprawia, że może być całkiem przyjemnym urozmaiceniem grzybowego menu późnego lata i jesieni.

Porady zawarte w powyższym artykule to jedynie sugestia i nie zastępują profesjonalnej oceny. Jeśli nie jesteś w pełni pewny/pewna, że zebrane grzyby są jadalne, lepiej zrezygnuj z ich spożycia. Pamiętaj, że w razie wątpliwości należy skonsultować się z doświadczonym grzyboznawcą - w stacjach sanitarno-epidemiologicznych pełnią dyżury specjaliści, którzy bezpłatnie ocenią, czy dany grzyb jest jadalny.