Od czasu, gdy wyprowadziłam się ze stolicy do mniejszego miasta, wciąż odkrywam okoliczne sklepy, prowadzone przez przemiłych właścicieli, a także lokalne targi czy bazarki, gdzie potem chętnie się zaopatruję. Jakiś czas temu zawitałam do pobliskiego warzywniaka, który skusił mnie pracowicie ułożoną wystawą i szerokim uśmiechem pani za ladą. Okazało się, że asortyment tego sklepu jest dość standardowy. Wiadomo, zimą ciężko się spodziewać nie wiadomo czego po tak maleńkim sklepiku. Jednak urocza właścicielka zapewniła mnie, że warto ją odwiedzać, bo zamierza zacząć sprowadzać różnorodne, w tym egzotyczne, owoce oraz warzywa.

Wstąpiłam tam więc kolejny raz. I przepadłam. Pani Jadwiga poczęstowała mnie owocem kiwi, który wyglądał jak zwykłe kiwi, poza tym, że nie miał włochatej skórki. Na pierwszy rzut oka pomyślałam, że to kiwi gold, czyli złocista odmiana o słodkim, miodowym smaku. Można ją bez problemu kupić w Lidlu i Biedronce. Jednak to było coś dużo wspanialszego. Cała „magia” ujawniła się po przekrojeniu zielonkawo-brązowego kiwi i skosztowaniu jego miąższu. Mówiąc wprost: to był najlepszy owoc, jaki jadłam w życiu!

Kiwi red passion - co to za owoc?

Istnieje kilka różnych odmian czerwonych kiwi, ale ta jest wśród nich jak Ferrari. Kiwi red passion to najrzadszy i najbardziej pożądany gatunek kiwi na świecie. Jego miąższ jest kremowy, bardzo soczysty, o owocowym aromacie i wyjątkowym wyglądzie. Każdy owoc jest idealnym połączeniem intensywnie miodowej słodyczy z lekko kwaskowym smakiem typowego kiwi oraz oszałamiająco świeżym zapachem. To gatunek, który rewelacyjnie sprawdza się do ozdoby wszelkich deserów i zimowych surówek, a także do jedzenia w całości. 

Dlaczego warto sięgnąć po czerwone kiwi odmiany red passion?

Owocem, którego spróbowałam w warzywniaku, było właśnie to niezwykłe kiwi. Pierwszą, oczywistą zaletą tego gatunku, jest brak twardej, włochatej skórki, dzięki czemu owoc można jeść w całości, bez obierania. Gdy przepołowisz kiwi red passion, zobaczysz niespotykane wnętrze z autentycznie rubinowym środkiem. Drobne pesteczki owocu są otoczone bardzo apetycznie wyglądającym miąższem, który przypomina czerwone słońce, kwiat albo oko jakiegoś baśniowego stwora.

I co najlepsze - to kiwi po przekrojeniu pachnie jak świeże truskawki, a smakuje jak połączenie dojrzałego banana z malinową galaretką i delikatnie cytrusową nutą. Serio! Jest też niesamowicie soczyste (sok ciekł mi po brodzie w czasie jedzenia), obłędnie słodkie i miękkie. Zjadłam je w całości, zostawiłam tylko twardszą szypułkę. Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie kupić całej siatki tego rarytasu. 

Fot. Redakcja Mojegotowanie.pl

Dostępność i cena kiwi red passion

Kiwi tej odmiany do tanich nie należy, ja zapłaciłam ok. 8 zł za każdą sztukę (dobrze, że byłam akurat po wypłacie i mogłam sobie pozwolić na takie szaleństwo). Dostaniesz je wyłącznie w dobrze zaopatrzonych sklepach lub w sprzedaży internetowej (w sieci znalazłam te owoce trochę taniej - w cenie 6,90 zł za sztukę, jednak gdy kupujesz przez Internet, musisz pamiętać o doliczeniu kosztów przesyłki). W supermarketach, takich jak Lidl, możesz natknąć się na tańsze czerwone kiwi, ale są to owoce innego gatunku (zwykle hongyang). Smaczne, z miękką i delikatną skórką oraz czerwonym środkiem, ale nie tak obłędnie pyszne, jak red passion. 

Sezon na czerwone kiwi tej odmiany przypada na późną jesień oraz zimę. Najlepsze i najbardziej dojrzałe owoce kupisz od listopada do początku marca. Podsumowując: kiwi red passion jest drogie, sezonowe i nie czeka w każdym sklepie. Ale czy warto zrobić sobie taką przyjemność? Zdecydowanie tak! Możliwe, że po spróbowaniu zgodzisz się ze mną, że to po prostu najsmaczniejszy owoc na świecie.