Sezon na bób trwa krótko, dlatego wiele osób chce wykorzystać go maksymalnie. Najczęściej kończy się to jednak tym samym – ziarna wychodzą szarawe, miękkie i rozgotowane. A przecież chodzi o to, by były zielone, jędrne, lekko chrupkie i słodkawe. Tomasz Strzelczyk zdradził prostą sztuczkę, która zmienia wszystko. Wystarczy dodać pół łyżeczki proszku, który masz w kuchennej szafce. Kucharz rozstrzygnął przy okazji odwieczną dyskusję, kiedy solić wodę do gotowania bobu.
Dlaczego młody bób traci kolor i jak temu zapobiec?
Zielony, świeży, młody bób potrafi po kilkunastu minutach we wrzątku zmienić się w bure, nijakie ziarno. To wina naturalnych procesów utleniania i długiego gotowania. Bób zawiera chlorofil, który pod wpływem wysokiej temperatury traci intensywny kolor – zwłaszcza gdy woda jest kwaśna lub obróbka cieplna trwa zbyt długo.
Kluczowym zabiegiem, który warto zastosować, jest dodanie do wody odrobiny sody oczyszczonej. Tomasz Strzelczyk zaleca dokładnie pół łyżeczki do gotowania 400 g bobu. Soda działa zasadowo i stabilizuje chlorofil. Dzięki temu ziarna po ugotowaniu pozostają soczyście zielone i wyglądają apetycznie – nawet po ostudzeniu.
Ważne: nie przesadzaj z ilością sody. Zbyt dużo może wpłynąć na smak bobu, który stanie się mydlany. Trzymaj się proporcji.
Blanszowanie młodego bobu – drugi klucz do sukcesu
Nie wystarczy tylko dobrze ugotować bób. Równie ważne jest to, co zrobisz z nim zaraz po wyciągnięciu go z garnka. Tradycyjnie zostawia się go na sitku lub durszlaku, ale to błąd. Bób po wyjęciu z wrzątku wciąż „dochodzi”, a to sprawia, że się rozgotowuje.
Strzelczyk wrzuca gorący bób do miski z zimną wodą. Ten zabieg zatrzymuje proces gotowania i pomaga zachować nie tylko kolor, ale też jędrność miąższu.
Jak to zrobić:
- Przygotuj miskę z wodą i kilkoma kostkami lodu. Powinno jej być dużo więcej niż bobu, inaczej zbyt szybko się zagrzeje i nie spełni swojego zadania.
- Zaraz po odcedzeniu bobu przełóż go do lodowatej kąpieli.
- Po kilku minutach, kiedy się już schłodzi, wyjmij go i odsącz.
Efekt? Zielony, sprężysty bób, który idealnie sprawdzi się jako przekąska, składnik sałatki albo dodatek do makaronu.
Jak długo gotować bób, żeby był chrupiący?
Czas gotowania bobu ma ogromne znaczenie. Zbyt krótko – będzie twardy i trudny do zjedzenia. Zbyt długo – stanie się mączysty, rozpadający się, a do tego gorzkawy.
Tomasz Strzelczyk sugeruje 4–5 minut we wrzącej wodzie w przypadku młodego bobu. To wystarczy, by ziarna zmiękły, ale nie straciły swojej konsystencji. Najpierw dodaj do wody sól oraz sodę oczyszczoną i doprowadź ją do wrzenia. Dopiero wtedy wrzuć bób. Dzięki temu gotuje się równomiernie i nie nasiąka.
Jeśli masz bób starszy lub większy, możesz nieco wydłużyć czas gotowania. Najlepiej spróbować jednego ziarenka i ocenić, czy już jest gotowy. Powinien być miękki z zewnątrz, ale nie rozpadający się.
Dodatkowa wskazówka: przed gotowaniem możesz lekko naciąć skórkę – ułatwi to późniejsze obieranie, jeśli nie jesz bobu w łupinach.
Do czego wykorzystać bób gotowany al dente?
Tomasz Strzelczyk lekko podsmaża bób z boczkiem, cebulą, czosnkiem i ostrą papryczką, a następnie łączy z makaronem spaghetti i świeżym szpinakiem (link do przepisu znajdziesz poniżej). Posypuje go jeszcze tartym serem i miętą dla pełni smaku i pięknej prezentacji. Co jeszcze można zrobić z bobu? Oto kilka propozycji:
- Bób po sycylijsku – to bardzo prosta wersja z czosnkiem, oregano i oliwą. Bób koniecznie na lekko chrupko, ze skórką, która chroni smaczne ziarna.
- Pierogi z bobem – do nadzienia możesz dodać też fetę i miętę lub ziemniaki, by było bardziej kremowe.
- Makaron z bobem i sosem śmietanowym – nieco podobny do tego, który prezentuje Strzelczyk, bo z boczkiem, ale konsystencję sosu podbija kremówka.
Źródło: youtube.com/@ODDASZFARTUCHA

















