Grzyby marynowane od lat zajmują ważne miejsce w polskiej kuchni. Przez smakoszy najczęściej wybierane są pieczarki, podgrzybki czy borowiki, ale na sklepowych półkach można znaleźć również mniej oczywiste propozycje. Niektóre wyróżniają się ciekawą zalewą i dodatkami, które nadają im zupełnie inny charakter niż tradycyjnym grzybom w occie.
Maślaki marynowane po kaszubsku z Biedronki. Co to za produkt?
Podczas zakupów w Biedronce natknąłem się ostatnio na maślaki marynowane po kaszubsku marki Leśne Skarby. Słoiczek o masie 280 g kosztował 7,99 zł. To cena, przy której trudno przejść obojętnie, szczególnie jeśli lubi się leśne grzyby dobrej jakości, ale nie ma w spiżarni zapasów przygotowanych własnoręcznie.
Maślaki należą do grzybów cenionych za delikatny smak i charakterystyczną, miękką konsystencję. W marynacie nabierają wyrazistości, a odpowiednio dobrane dodatki sprawiają, że mogą być czymś więcej niż zwykłą przekąską w occie.
W przypadku produktu Leśne Skarby uwagę zwraca przede wszystkim zalewa. Oprócz wody, octu spirytusowego i cukru znalazły się w niej między innymi koncentrat pomidorowy, cebula, czosnek, olej rzepakowy oraz przyprawy. To właśnie pomidory i aromatyczne dodatki odróżniają tę propozycję od klasycznych marynowanych grzybów.
Kaszubski charakter produktu podkreśla słodko-kwaśne połączenie smaków. Nie jest to jednak tradycyjny przepis o jednym, ściśle określonym składzie, lecz przemysłowa interpretacja marynaty w regionalnym stylu.
Skład maślaków Leśne Skarby. Jest dobrze, ale jeden szczegół rozczarowuje
Po przeczytaniu etykiety pierwsze wrażenie jest całkiem pozytywne. Producent postawił na znane składniki, które można znaleźć również w domowych przetworach. Nie brakuje cebuli, czosnku, octu, cukru i przypraw. Za charakterystyczny kolor zalewy odpowiada między innymi koncentrat pomidorowy.
Produkt jest pasteryzowany, a więc odpowiednio utrwalony. Po otwarciu należy przechowywać go w lodówce i spożyć w ciągu 7 dni. Producent zaleca również wstrząśnięcie słoikiem przed użyciem.
Jest jednak coś, co zwróciło moją szczególną uwagę. Maślaki stanowią zaledwie 38,8% zawartości opakowania. Oznacza to, że w 280-gramowym słoiczku znajduje się około 109 g grzybów. Pozostała część to zalewa wraz z dodatkami. I właśnie tutaj pojawia się moje małe „ale”. Za 7,99 zł otrzymuje się ciekawie skomponowany produkt, lecz samych grzybów mogłoby być zdecydowanie więcej. Zwłaszcza że to właśnie one są głównym powodem zakupu.
Skąd pochodzą maślaki? Etykieta zdradza ważną informację
Kolejną rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, jest pochodzenie grzybów. Marka Leśne Skarby i kaszubska nazwa produktu mogą przywodzić na myśl grzyby zbierane w polskich lasach.
Tymczasem na opakowaniu znajduje się informacja, że krajem pochodzenia grzybów mogą być państwa Unii Europejskiej, ale również kraje spoza UE. Nie ma więc gwarancji, że maślaki pochodzą wyłącznie z Polski.
Dla części klientów nie będzie to miało większego znaczenia. Inni, szczególnie przywiązani do polskich produktów i lokalnych zbiorów, mogą poczuć pewien niedosyt. Warto przy tym podkreślić, że sam kraj pochodzenia nie przesądza o jakości grzybów.
Na etykiecie znajduje się za to istotna informacja dotycząca kontroli surowca. Widnieje tam numer grzyboznawcy 1170, co wskazuje na weryfikację grzybów przez osobę posiadającą odpowiednie uprawnienia. To ważny szczegół w przypadku produktów przygotowywanych z grzybów leśnych.
Redakcja MojeGotowanie.pl
Do czego pasują maślaki marynowane po kaszubsku?
Największą zaletą takich grzybów jest ich uniwersalność. Nie wymagają gotowania ani dodatkowego przygotowania. Wystarczy otworzyć słoik i przełożyć odpowiednią porcję na talerzyk.
Maślaki w pomidorowo-octowej zalewie mogą być ciekawym dodatkiem do pieczonych mięs, domowych wędlin, pasztetów i zimnych przekąsek. Dobrze odnajdą się również na stole podczas rodzinnych uroczystości, kiedy obok sałatek i półmisków z mięsem pojawiają się różnego rodzaju dodatki na przełamanie smaku.


Obserwuj nas na Google














