W domowej kuchni łatwo wpaść w rutynę. Nawet jeśli przygotowujesz dobry stek, pieczone warzywa czy jajka, możesz mieć wrażenie, że w restauracji podobne danie smakuje jakoś ciekawiej. Sekret nie zawsze tkwi w drogich składnikach. Często chodzi o wykończenie potrawy i odpowiedni moment dodania niepozornego produktu.

Wygląda jak małe piramidki. Właśnie w tym tkwi cały sekret tej soli

Chodzi o sól Maldon, którą znalazłam w Biedronce w cenie 13,99 zł za opakowanie 125 g. To charakterystyczna angielska sól morska w płatkach. Zamiast drobnych, regularnych kryształków znajdziesz w pudełku delikatne, kruche płatki, z których część przypomina niewielkie, puste w środku piramidki lub drobinki szronu:

AdobeStock Alp Aksoy

Ich struktura ma znaczenie. Płatki są lekkie, kruche i łatwo pękają między zębami, dzięki czemu na gotowym daniu tworzą wyczuwalny, chrupiący akcent. Nie chodzi więc wyłącznie o nadanie potrawie słonego smaku. Sól maldon działa trochę jak posypka, która kontrastuje z miękkim żółtkiem, kremowym purée, soczystym mięsem czy delikatnymi pieczonymi warzywami.

Właśnie dlatego nie wolno (i nie warto) traktować jej jak zwykłej soli kuchennej i wsypywać dużymi porcjami do garnka z wodą. Jej największy atut wykorzystasz wtedy, gdy płatki pozostaną widoczne i zachowają swoją strukturę.

Nie wrzucaj soli maldon do garnka. Najlepszy efekt daje użyta inaczej

Sól Maldon najlepiej stosować jako sól do wykończenia dania, tuż przed podaniem - już po zdjęciu dania z palnika. Weź niewielką szczyptę między palce i delikatnie rozetrzyj płatki nad talerzem. Jeśli zależy ci na mocniejszym chrupnięciu, nie krusz ich całkowicie. Rozsyp kilka większych płatków z wysokości kilkunastu centymetrów, żeby rozłożyły się bardziej równomiernie.

Moment jest równie ważny jak technika. Posyp nią stek już po smażeniu i krótkim odpoczynku mięsa. Dodaj ją do jajka sadzonego lub porcji jajecznicy bezpośrednio przed podaniem. Na pieczone ziemniaki, frytki i warzywa syp ją po wyjęciu z piekarnika, a na kanapki, grzanki czy sałatki - dopiero po ułożeniu wszystkich składników.

Jeżeli dodasz płatki za wcześnie do wilgotnego dania, zaczną się rozpuszczać i stracisz charakterystyczne chrupnięcie. W zupie czy sosie Maldon również się sprawdzi, ale jej wyjątkowa struktura nie zostanie wykorzystana.

Red. MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Stek to dopiero początek. Sól Maldon uświetni nawet zwykłe pomidory

Co potrafi, sprawdzisz nawet bez gotowania. Pokrój dojrzałego pomidora w plastry, skrop je odrobiną oliwy i na sam koniec dodaj kilka płatków soli maldon. Robią różnicę - ja taką posypkę uwielbiam. Podobnie możesz wykończyć sałatkę caprese z mozzarellą, twarożek, grzankę z masłem, pieczone ziemniaki, fasolkę szparagową z bułką tartą, szparagi albo jajko na miękko.

Sól maldon ciekawie wypada również w deserach. Kilka drobno pokruszonych płatków możesz rozsypać na ciastku czekoladowym, brownie, karmelu lub lodach wzorem szefów kuchni. Słony, punktowy akcent podbija wtedy słodycz i sprawia, że smak staje się bardziej złożony.

Sól Maldon nie zastąpi zwykłej soli używanej podczas gotowania. Potraktuj ją raczej jak ostatni szlif. Wystarczy kilka płatków dodanych w odpowiednim momencie, by nawet bardzo proste danie zyskało ciekawszą strukturę i efekt charakterystyczny dla starannie wykończonych restauracyjnych talerzy.