Są produkty, które kupuję raz z ciekawości, a potem dziwię się, jak wcześniej mogłam się bez nich obyć. Tak było z tym deserowym cackiem z Lidla. Kosztuje 9,99 zł, a odkąd pierwszy raz przyniosłam je do domu, gofry, naleśniki i szybkie desery wskoczyły u mnie na zupełnie inny poziom. Najlepsze jest to, że nie muszę wyciągać miksera ani brudzić dodatkowej miski.

To cacko z Lidla kosztuje 9,99 zł. Do gofrów jest genialne

Mowa o bitej śmietanie Rama Professional Cremefine w sprayu. Wystarczy zdjąć nakrętkę, nacisnąć dozownik i po chwili można zrobić na gofrze efektowną, kremową rozetkę. Bez ubijania, odmierzania i nerwowego sprawdzania, czy wszystko ma odpowiednią konsystencję.

Właśnie ta wygoda przekonała mnie najbardziej. Uwielbiam domowe gofry, ale przygotowanie całej góry dodatków potrafi odebrać mi połowę przyjemności. Najpierw ciasto, później gofrownica, owoce, sosy, talerzyki, a jeśli jeszcze mam osobno coś ubijać, blat zaczyna wyglądać jak po przejściu huraganu.

Tutaj sprawa jest banalna. Wyjmuję opakowanie, nakładam porcję i gotowe. Najbardziej lubię połączenie z truskawkami, malinami albo borówkami. Dorzucam kilka owoców, czasami ścieram na wierzch kawałek czekolady i zwykły domowy gofr wygląda jak deser z kawiarni.

bita śmietana RamaRedakcja MojeGotowanie.pl

Moje córki oczywiście mają własną filozofię nakładania. Według nich im wyższa kremowa góra, tym lepiej. Gdy tylko widzą, że wyciągam gofrownicę, zaraz pada pytanie, czy „to białe i pyszne” też jest w lodówce.

Do naleśników, lodów i ciasta też pasuje jak ulał

Szybko odkryłam, że ograniczanie tego cacuszka wyłącznie do gofrów byłoby marnowaniem jego możliwości. Regularnie wykorzystuję go również do naleśników. Szczególnie dobrze sprawdza mi się przy tych podawanych z owocami, konfiturą czy kremem czekoladowym.

Czasem przygotowuję też ekspresowe desery w pucharkach. Kruszę kilka herbatników, dokładam owoce i jogurt albo serek, a na samej górze robię dekoracyjną rozetkę. Całość zajmuje dosłownie kilka minut, a na stole wygląda tak, jakbym spędziła nad deserem pół popołudnia.

Ten patent przydaje mi się również przy szarlotce, brownie czy lodach. Latem wystarczy gałka lodów, garść świeżych owoców i kremowa góra. Jesienią chętnie dołożę ją do ciepłej szarlotki, a zimą będę podawać do kubka gorącej czekolady. Niby drobiazg, a od razu robi się bardziej deserowo.

Najbardziej doceniam jednak ten produkt wtedy, gdy ktoś wpada bez zapowiedzi. Kiedyś w takiej sytuacji zastanawiałam się, co naprędce postawić do kawy. Teraz wystarczy kilka naleśników albo kawałek gotowego ciasta, owoce i chwila dekorowania.

Za opakowanie Rama Professional Cremefine w Lidlu zapłaciłam 9,99 zł. Jasne, można przygotować deser bez takich udogodnień, ale ja polubiłam je właśnie za oszczędność czasu. Nie muszę niczego ubijać ani urządzać wielkiego cukierniczego przedsięwzięcia, kiedy najdzie nas ochota na coś słodkiego.