Znalazłam ją przypadkiem, między dorszem, a mintajem, w lodówce Lidla. Na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżniała. Biały filet, dość cienki, zapakowany próżniowo. Ale coś mnie podkusiło, żeby wrzucić go do koszyka. W domu wrzuciłam na patelnię z masłem klarowanym i... przepadłam. Tak delikatnej, soczystej i miękkiej ryby dawno nie jadłam. Do tego zero ości, zero problemów z obieraniem. Dziś wracam po nią regularnie. Nazywa się miruna i uważam, że to jedna z najbardziej niedocenionych ryb w polskich kuchniach.
Co warto wiedzieć o mirunie?
Miruna to ryba z rodziny dorszowatych, ale zdecydowanie delikatniejsza i bardziej soczysta. Jej mięso ma jasny kolor, lekko różowawy, po usmażeniu robi się kremowo-białe. Nie ma intensywnego zapachu ani rybiego posmaku, dlatego świetnie sprawdzi się nawet u osób, które normalnie za rybami nie przepadają. Największy plus? Brak ości. Filety są całkowicie oczyszczone, nie trzeba ich dodatkowo sprawdzać czy patroszyć. Idealnie nadają się do smażenia, pieczenia, a nawet gotowania na parze. Są też cienkie, więc nie wymagają długiego przygotowywania, 4-5 minut z każdej strony i gotowe.
Co ciekawe, miruna pochodzi z zimnych wód u wybrzeży Nowej Zelandii i Argentyny. W gastronomii jest ceniona głównie za swoją strukturę. Mięso jest jędrne, ale kruche, nie rozpada się w dłoniach, a przy tym chłonie przyprawy jak gąbka.
To właśnie dzięki tej właściwości mirunę łatwo dopasować do różnych kuchni:
- w wersji klasycznej z masłem i cytryną,
- w stylu azjatyckim, w marynacie z sosu sojowego i imbiru,
- po włosku z pomidorami i ziołami prowansalskimi.
Warto też wiedzieć, że miruna bardzo dobrze znosi mrożenie. Jeśli kupujesz ją w Lidlu w wersji mrożonej, przed smażeniem wystarczy ją rozmrozić w lodówce lub w mleku. Ten trik sprawia, że ryba staje się jeszcze delikatniejsza.
Getty/iStock, robert6666
Przepis na mirunę smażoną na maśle z cytryną
Składniki:
- 2 filety miruny (świeże lub rozmrożone)
- 2 łyżki masła klarowanego
- sól i pieprz
- sok z 1/2 cytryny
- natka pietruszki do podania
Sposób przygotowania:
- Osusz filety papierowym ręcznikiem. Posól i popieprz z obu stron.
- Na patelni rozgrzej masło klarowane. Gdy zacznie lekko skwierczeć, dodaj filety.
- Smaż na średnim ogniu po 4-5 minut z każdej strony. Nie ruszaj zbyt często, daj rybie się przyrumienić.
- Pod koniec smażenia skrop cytryną.
- Zdejmij z ognia, posyp świeżą pietruszką i podawaj od razu.
Podpowiedź:
Najlepiej smakuje z młodymi ziemniakami z koperkiem lub z puree z kalafiora. Świetnie pasuje też do lekkiej surówki z kiszonej kapusty albo prostego mixu sałat z winegretem.
Jak kupić dobrą mirunę i na co uważać?
W Lidlu miruna pojawia się w dwóch wersjach: mrożonej i chłodzonej. Ta chłodzona jest zwykle nieco droższa, ale za to gotowa do smażenia bez rozmrażania. Warto jednak pamiętać o jednej rzeczy, miruna lubi się rozpadać, jeśli smażysz ją zbyt długo lub na zbyt wysokim ogniu. Dlatego dobrze mieć pod ręką patelnię z grubym dnem i nie przesadzać z temperaturą.
Jeśli kupujesz wersję mrożoną, sprawdź skład. Najlepiej, żeby zawierała tylko rybę, bez dodatku lodu czy glazury. Przed smażeniem dobrze rozmroź ją powoli, najlepiej w lodówce przez noc. Miruna to też świetna baza do dań jednogarnkowych. Możesz pokroić ją na kawałki i dodać do zupy rybnej, curry albo zapiekanki z warzywami. Wchłonie smak sosu i nie straci kształtu.
Ile kosztuje miruna?
W Lidlu w wersji chłodzonej kosztuje 5,39 zł za 100 g, czyli 53, 90 zł za 1 kilogram. W przeliczeniu na porcję obiadową to naprawdę dobra cena jak za rybę tej jakości. W porównaniu do dorsza czy łososia, wypada bardzo korzystnie. Do tego jest bardziej miękka niż mintaj, a mniej sucha niż tilapia. Jeśli szukasz ryby na szybki, codzienny obiad, miruna naprawdę daje radę.
















