W sklepach królują orzechy włoskie i migdały. Po nerkowce też sięga coraz więcej osób. Ale jest jeszcze jeden orzech, który często leży obok, trochę zapomniany, trochę niezauważony. A dla mnie, niezastąpiony. Kiedyś kupiłam go przez przypadek. Ot, zielony kolor przyciągnął oko. Wzięłam garść, wrzuciłam do koszyka i... przepadłam. Od tamtej pory mam je zawsze w kuchennej szufladzie. Idealne do deserów, świetne do sałatek, zaskakujące w daniach wytrawnych. W smaku lekko słodkawe, z delikatną nutą masła i odrobiną czegoś, co trudno nazwać, ale łatwo pokochać. Mowa oczywiście o pistacjach, moich „orzechach szczęścia”.

Skąd pochodzą pistacje i jak smakują?

Pistacje to owoce drzewa pistacjowego, które rośnie głównie w Iranie, Turcji i Kalifornii. I chociaż najczęściej spotykasz je w solonej wersji na półkach sklepowych, te prawdziwe, nieprażone i niesolone, smakują zupełnie inaczej. Są delikatnie słodkawe, lekko ziemiste, z charakterystyczną, kremową teksturą. Nie chrupią tak jak orzechy laskowe, ale mają coś w sobie, coś, co sprawia, że po pierwszym kęsie masz ochotę na więcej.

W kuchni śródziemnomorskiej pistacje to składnik niemal codzienny. We Włoszech dodaje się je do lodów, ciast, kremów. W Turcji znajdziesz je w każdej porządnej baklawie. A w Iranie? Tam to symbol gościnności, podaje się je gościom, bo uchodzą za coś luksusowego.

Dla mnie pistacje to taki kulinarny łącznik, pasują do słodkiego i wytrawnego. Dają się łatwo mielić, miksować, kruszyć i posypywać. Zmienią smak każdego dania, a do tego pięknie wyglądają. Ta ich naturalna zieleń działa lepiej niż pietruszka jako ozdoba talerza.

Adobe Stock, graletta

Pistacje w Dubaju, czyli orzechowy luksus

Na Bliskim Wschodzie pistacje to coś więcej niż tylko składnik, to symbol prestiżu i wyrafinowanego smaku. W Dubaju znajdziesz je dosłownie wszędzie: w lodach, ciastach, kremach, a nawet w kawie. Popularne są tam pistacjowe latte, pistacjowe tiramisu, praliny z dodatkiem jadalnego złota i lody serwowane w kryształowych pucharkach, gdzie pistacja gra główną rolę. Luksusowe hotele i restauracje w Emiratach traktują pistacje jak składnik premium. Dla mieszkańców regionu to smak dzieciństwa, ale podany w najnowocześniejszej formie. Co ciekawe, pistacje z Iranu czy Sycylii, uznawane za najlepsze, są tam importowane na masową skalę. W porównaniu do Dubaju, w Polsce pistacje wciąż są niedocenione. Najczęściej kupujemy je w formie solonej przekąski, rzadko traktując jako składnik codziennej kuchni.

Jak jeść pistacje?

Oto kilka moich ulubionych sposobów na pistacje w kuchni:

  • Do sałatki z rukolą i kozim serem, posyp całość lekko posiekanymi pistacjami zamiast orzechów włoskich
  • Jako posypka do lodów waniliowych lub mango, świetnie kontrastują ze słodyczą
  • Zmiksowane z oliwą i parmezanem jako zielone pesto, zaskakująco dobre na makaronie
  • Dodane do owsianki lub jaglanki, wystarczy odrobina, by śniadanie było bardziej wyrafinowane
  • W ciastach i deserach, idealne do serników, tart, a nawet jako składnik kremu pistacjowego
  • Z miodem i jogurtem greckim, bardzo prosty, ale elegancki deser
  • W orientalnych daniach z ryżem i mięsem, na przykład do pilawu albo jako dekoracja do pieczonego kurczaka

Pistacje możesz też po prostu zjeść jako przekąskę, najlepiej niesolone. Dają uczucie sytości i są znacznie ciekawsze w smaku niż klasyczne mieszanki orzechowe.

Cena pistacji

Nie ukrywam, pistacje nie należą do najtańszych. Zwłaszcza te dobrej jakości, niesolone, w łupinkach. Cena za 100 g potrafi sięgnąć nawet 15-20 zł, a za te już obrane, jeszcze więcej. Ale warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy. Po pierwsze, są bardzo wydajne, wystarczy mała garść, żeby deser czy sałatka nabrały zupełnie innego charakteru. Po drugie, pistacje nie są produktem, który się zjada na raz, jak chipsy. W kuchni wystarczą naprawdę niewielkie ilości.

Kupując pistacje, najlepiej sięgnąć po te nieprażone i niesolone. Mają bardziej naturalny smak i nadają się do słodkich wypieków. Warto też sprawdzać kraj pochodzenia, irańskie i sycylijskie są najbardziej cenione za smak i kolor.