Sezon grzybowy w tym roku powoli zmierza do końca, ale jest wyjątkowo długi i urodzajny. Polskie lasy przyciągają amatorów prawdziwków, podgrzybków i rydzów. Są jednak tacy, którzy nie ograniczają się do najbardziej cenionych okazów. Przeczesują całe połacie lasu, a zbiory liczą nie w koszykach, lecz w skrzynkach. Takie obrazki można ostatnio zobaczyć na Podkarpaciu.
Przyjeżdżają o świcie i przeczesują las tyralierą. Polskie grzyby jadą za granicę
Jak informuje Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie, w Beskidzie Niskim pojawiły się kilkudziesięcioosobowe grupy zbieraczy z Rumunii. Samochody dowożą ich do lasu wczesnym rankiem, a po południu odbierają wraz z całodziennym urobkiem.
Rumuni poruszają się tyralierą, czyli idą obok siebie, dokładnie przeczesując teren. Grzyby oczyszczają, sortują i układają w skrzynkach jeszcze na miejscu. Następnie wywożą je z Polski. Dla wielu uczestników takich wypraw to sposób na utrzymanie, a nie weekendowe hobby.
Ceny leśnych grzybów w Rumunii wg portalu Business24.ro potrafią sięgać ok 100 lei za kilogram (w przeliczeniu na złotówki, ok. 82 zł za kilogram). W skupie za 1 kg można dostać już od 20 lei za kilogram (ok. 16 zł w przeliczeniu na złotówki).
Co Polak ominie, to Rumun zabierze. Leśnik zdradza, co trafia do skrzynek
Nie chodzi wyłącznie o dorodne borowiki. Rumuńscy zbieracze sięgają również po grzyby blaszkowe, które wielu polskich grzybiarzy zostawia w lesie.
Rzeczywiście serwują te lasy tak, że po nich mało zostaje grzybów, bo zbierają różne blaszki. Takie grzyby, które nasi grzybiarze by nawet nie dotknęli, ale znają się na tym. Widać i to jest zorganizowane - tłumaczy Edward Marszałek z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie w wypowiedzi dla TVP Info.
Sprawę dostrzegły również rumuńskie media. Portal Observator News 21 października opisał wyprawy rodaków do Polski jako poszukiwanie cennego leśnego towaru, na którym można zarobić. Na portalu wspomniano też o nadzorze leśnych służb, policji i kontrolach Służb Granicznych w miejscach, gdzie rumuńscy zbieracze rozbijają tymczasowe obozowiska.
Mandaty już się posypały. Czy takie grzybobranie jest legalne?
Samo zbieranie grzybów na taką skalę nie jest w Polsce zabronione - Rumuni są obywatelami Unii Europejskiej, mają więc takie samo prawo do swobodnego zbioru leśnych grzybów na jej terenie, jak my. Problemem okazują się natomiast nieuprawnione wjazdy samochodami do lasu i pozostawiane śmieci. Strażnicy z nadleśnictw Dukla i Rymanów wystawili już osiem mandatów.
Leśnicy uspokajają, że nie odnotowano niebezpiecznych incydentów ze strony przyjezdnych. Polscy zbieracze mogą być jednak pewni, że jeśli wybiorą się na grzyby w Beskid Niski, będą mieć w tym roku wyjątkowo liczną konkurencję.


Obserwuj nas na Google














