Chałwa ma paszport pełen pieczątek, ale tym razem zrobimy jej mały przystanek w polskiej kuchni. I to takiej, w której z kilku zwyczajnych produktów powstawały desery uwielbiane przez całe pokolenia. Jeśli blok czekoladowy zajmuje szczególne miejsce w twojej kulinarnej pamięci, jesteś w dobrym miejscu. Jeden z jego bohaterów świetnie dogaduje się bowiem z prażonym sezamem i miodem. Efekt to coś między klasyczną chałwą, a smakiem dzieciństwa w PRL-u lub latach 90-tych, choć na pierwszy rzut oka trudno zgadnąć, co odpowiada za tę metamorfozę.

Jak powstaje tradycyjna chałwa?

Choć chałwa wygląda niepozornie, jej tradycyjne przygotowanie jest znacznie bardziej skomplikowane, niż sugeruje krótka lista składników. W dobrze znanej nam wersji sezamowej podstawą jest tahini, czyli pasta z bardzo drobno zmielonych ziaren sezamu. Łączy się ją ze specjalnie przygotowaną masą cukrową, a sposób mieszania obu składników decyduje o tym, czy chałwa będzie miała swoją charakterystyczną strukturę.

I właśnie konsystencja jest tutaj najciekawsza. Klasyczna chałwa nie powinna być jednolitą, twardą kostką. Po przekrojeniu widać w niej delikatne włókna i warstwy, a kawałek pod naciskiem łatwo się kruszy. 

Co ciekawe, słowo „chałwa” nie oznacza wyłącznie jednego przysmaku, który znamy z polskich sklepów albo greckich straganów. W różnych częściach świata pod tą nazwą kryją się słodycze m.in. z kaszy, mąki czy innych nasion. W Polsce najmocniej zadomowiła się jednak wersja sezamowa, często wzbogacana wanilią, kakao, orzechami lub pistacjami.

Fot. Getty/iStock, Liudmila Chernetska

Sposób na chałwę po polsku

Sekretny składnik domowej chałwy w polskim wydaniu to mleko w proszku. To produkt mocno kojarzący się ze słodyczami z czasów PRL-u, a przede wszystkim z domowym blokiem czekoladowym. Okazuje się, że równie dobrze pasuje do prażonego sezamu.

Mleko ma tutaj podwójne zadanie. Po pierwsze łagodzi intensywny, gorzkawy smak sezamu i nadaje deserowi mleczną, przyjemnie słodką nutę. W połączeniu z miodem efekt rzeczywiście może przywołać wspomnienie dawnych domowych słodyczy.

Po drugie mleko w proszku zmienia konsystencję. Masa staje się bardziej zwarta i łatwiejsza do formowania. Po schłodzeniu można bez problemu pokroić ją na kostki lub batoniki. Nie trzeszczy pod zębami jak klasyczna chałwa, jest o wiele bardziej kremowa. 

Nie oczekuj więc identycznej struktury jak w tradycyjnym produkcie ze sklepu. Ta wersja jest bardziej zwarta i mleczna. Smakuje trochę jak połączenie chałwy z dawnym blokiem czekoladowym i właśnie na tym polega jej urok.

Przepis na prostą chałwę ze składnikiem z PRL-u

Składniki:

  • 1 szklanka sezamu
  • 1 szklanka mleka w proszku
  • 3–4 łyżki płynnego miodu
  • opcjonalnie: wanilia, kawałki orzechów, np. ziemnych lub pistacji

Przygotowanie:

  1. Sezam wsyp na suchą patelnię i praż na małym lub średnim ogniu. Często mieszaj. Gdy ziarna lekko się zrumienią i zaczną intensywnie pachnieć, zdejmij je z ognia.
  2. Przesyp sezam do miski i zostaw do całkowitego ostygnięcia.
  3. Zimne ziarna dokładnie zmiel w młynku, blenderze lub moździerzu. Im drobniejszy będzie sezam, tym gładsza wyjdzie chałwa.
  4. Do zmielonego sezamu wsyp mleko w proszku i dokładnie wymieszaj.
  5. Dodaj 3 łyżki miodu i zagnieć masę. Jeśli nadal się rozsypuje, dołóż jeszcze trochę miodu. Nie wlewaj od razu zbyt dużej ilości, bo chałwa zrobi się lepka.
  6. Foremkę lub niewielki pojemnik wyłóż papierem do pieczenia. Przełóż masę i mocno ją dociśnij. Możesz też uformować wałek i zawinąć go w pergamin.
  7. Wstaw chałwę do lodówki na około 3 godziny. Po tym czasie wyjmij ją i pokrój w kostki lub plasterki.

Domową chałwę z mlekiem w proszku warto wzbogacić wanilią (pastą lub aromatyzowanym cukrem), a także posiekanymi orzeszkami. Sprawdzą się też kawałki czekolady, migdały i różne nasiona – możesz eksperymentować do woli. 

Źródło: instagram.com/venusik1982