Zagęszczenie zupy bywa trudniejsze, niż się wydaje. Za dużo mąki i pojawia się charakterystyczny posmak, skrobia może dać budyniowy, kleisty efekt, a śmietana nie pasuje mi do każdego przepisu. Szczególnie często mam ten problem z kremem z cukinii. Warzywo puszcza sporo wody, dlatego zupa potrafi wyjść rzadsza, niż planowałam. Zamiast długo ją odparowywać, stosuję prostszy sposób.
Jak zagęścić zupę (i ją dosmaczyć?) Wsypuję 1 łyżkę i gotowe
Do zagęszczania zup używam płatków drożdżowych nieaktywnych. Na każdy litr bulionu lub wywaru wsypuję 1 czubatą łyżkę. To wystarcza, żeby zupa zrobiła się bardziej kremowa, ale nie stała się ciężka czy kleista.
Najczęściej zdejmuję garnek z palnika, dodaję płatki do gorącej zupy i dokładnie mieszam, aż się połączą z resztą dania. Dosłownie chwilkę i gotowe. Możesz też wsypać je około 3 minuty przed końcem gotowania. Wtedy zmniejsz moc palnika do minimum. U siebie ustawiam 2-3 w 9-stopniowej skali kuchenki elektrycznej.
Płatki nie tylko poprawiają konsystencję. Mają wyraźny smak umami, a niektórym kojarzą się również z serem, szczególnie parmezanem. Dlatego świetnie wypadają w kremie z cukinii, który robię w ten sposób najczęściej. Wypróbuj je też w kremie z brokułów, kalafiora, pora, selera, dyni, czy pieczonych warzyw. Dobrze pasują również do tradycyjnej zupy grzybowej, jarzynowej, fasolowej i ziemniaczanej. Nie wsypywałabym ich jednak automatycznie do każdej zupy.
Raczej nie polecam ich jednak do:
- rosołu i innych klarownych bulionów - zmienią zarówno smak, jak i przejrzystość
- barszczu czerwonego - mogą przykryć smak buraków i zaburzyć charakterystyczną kwaśno-słodką nutę
- żurku i barszczu białego - mają już mocny, kwaśny profil, do którego serowa nuta płatków może pasować słabo
- ogórkowej - kwaśność ogórków kiszonych nie pasuje do serowego smaku płatków
- szczawiowej - z podobnego powodu; tutaj najważniejszy jest wyrazisty, kwaśny smak szczawiu
- tradycyjnej pomidorowej - tu da się ich użyć, ale zupa zacznie iść smakowo w stronę włoskiej pomidorowej z parmezanem.
Jeśli zależy ci na klasycznej pomidorówce, na twoim miejscu wybrałabym inny sposób na zagęszczenie zupy.
Do czego jeszcze przydadzą ci się płatki drożdżowe?
Jeśli obawiasz się, że reszta opakowania będzie miesiącami stała w szafce, raczej nie będzie z tym problemu. Płatki drożdżowe traktuję także jak przyprawę. Szczególnie lubię dodawać je do sosu grzybowego. Lekko go zagęszczają, a jednocześnie dobrze współgrają z intensywnym smakiem grzybów.
Możesz wsypywać je również do sosów do makaronu, risotta, kaszotto, past z fasoli i ciecierzycy czy do doprawienia purée ziemniaczanego. Pasują też do jajecznicy, omletów, zapiekanek i pieczonych warzyw. Możesz też posypać nimi gotowy makaron - zamiast sera. Właśnie ta uniwersalność sprawia, że u mnie duża paczka za każdym razem znika bez problemu.
W sklepie łatwo przepłacić. Ja kupuję je gdzie indziej
Płatków drożdżowych nieaktywnych szukaj w hipermarketach na działach z produktami eko, bio i wege. Dostaniesz je też w delikatesach ekologicznych i sklepach z produktami roślinnymi. Widziałam je również w Rossmannie, ale małe opakowania wychodziły dość drogo - 100 g kosztowało około 19 zł lub więcej.
Dlatego sama zamawiam większe opakowania przez internet, najczęściej na Allegro. Udało mi się znaleźć 250 g za około 16 zł, czyli około 6,40 zł za 100 g. Przy jednej czubatej łyżce na litr zupy takie opakowanie jest bardzo wydajne. Ceny oczywiście się zmieniają, więc przed zakupem porównaj koszt 100 g. Torba płatków o pojemności 250 g jest już całkiem spora - i sporo ich też wychodzi jak na tę wagę, bo są leciutkie.
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Na opakowaniu koniecznie szukaj określenia „płatki drożdżowe nieaktywne”. Nie pomyl ich z drożdżami piekarskimi. Jeśli tak jak ja nie lubisz wodnistych kremów, zacznij od jednej czubatej łyżki na litr. To niewielka zmiana, a w moim kremie z cukinii zrobiła sporą różnicę.


Obserwuj nas na Google














