Z wyglądu mogłyby uchodzić za cienkie kabanosy albo suszone mięso w solidnej porcji chili. Nic z tych rzeczy. Gdy przeczytałam polską etykietę, największym zaskoczeniem okazał się główny składnik: mąka pszenna. Jeszcze ciekawiej zrobiło się po otwarciu opakowania. Paski były miękkie, sprężyste i lekko ciągnące, czyli zupełnie inne niż większość przekąsek, które zwykle chrupiemy przed telewizorem. Latiao ma jednak znacznie więcej niespodzianek niż sama konsystencja.
Czym jest latiao? Zaskakująca chińska przekąska
Latiao to popularna chińska przekąska, której historia jest znacznie krótsza, niż mogłoby się wydawać. Narodziła się pod koniec lat 90. w prowincji Hunan, słynącej z zamiłowania do wyrazistych, pikantnych potraw. Z czasem niepozorne paseczki zrobiły prawdziwą karierę, przy czym stały się przekąską kojarzoną szczególnie z młodszymi pokoleniami.
Bazę latiao tworzą tylko dwa składniki: mąka pszenna i woda. Z nich przygotowuje się masę, którą następnie poddaje się obróbce pod wpływem temperatury i ciśnienia, podobnie jak przy produkcji niektórych chrupek czy płatków. W tym przypadku chodzi jednak o uzyskanie zupełnie innego efektu. Masa staje się zwarta, elastyczna i sprężysta, po czym formuje się ją w charakterystyczne długie paski.
Później przychodzi czas na to, co nadaje latiao charakter. Gotowe paski łączy się z olejem oraz intensywną mieszanką przypraw. Dzięki temu posypka dokładnie pokrywa ich powierzchnię, a sama przekąska pozostaje miękka i przyjemnie ciągnąca.
Ta konsystencja jest dużą częścią fenomenu latiao. Sprężyste paski zachowują się w ustach zupełnie inaczej niż znane nam słone przekąski. A gdy do tej nietypowej struktury dochodzi charakterystyczny smak, zaczyna się prawdziwa zabawa.
Fot. Redakcja MojeGotowanie.pl
Dlaczego kubki smakowe mogą przez nią sfiksować?
Latiao nie daje językowi chwili spokoju. Najpierw pojawia się słodycz, niemal natychmiast dołączają sól, potem chili, a w tle wyraźnie czuć umami i korzenne przyprawy. Kiedy wydaje ci się, że już wiesz, z czym masz do czynienia, pojawia się kolejne wrażenie.
W składzie przekąski z Biedronki znajdziesz m.in. pieprz syczuański, kmin rzymski, lukrecję i cynamon. Szczególnie ciekawy jest ten pierwszy element. Słynie z tego, że oprócz charakterystycznego aromatu powoduje mrowienie i lekkie drętwienie języka.
Jeden kawałek jest jednocześnie słodki, słony, pikantny, wytrawny i korzenny, a do tego pozostawia na języku nietypowe uczucie. Sprężysta konsystencja dodatkowo sprawia, że przekąskę długo przeżuwasz, więc kolejne aromaty mają czas się w pełni rozwinąć.
To zdecydowanie nie jest smak dla każdego. Jeśli lubisz proste przekąski, pierwsze spotkanie z latiao może być dość osobliwe. Jeśli natomiast lubisz azjatyckie połączenie słodyczy, ostrości i intensywnych przypraw, szybko zrozumiesz, dlaczego po pierwszym pasku ręka sama zaczyna wędrować w stronę następnego.
Fot. Redakcja MojeGotowanie.pl
Gdzie można kupić latiao? Czy Biedronka ma na nie wyłączność?
Nietypową przekąskę znalazłam w Biedronce. Paczka, która ma 92 g, kosztuje 5,49 zł. Nie jest to jednak produkt na wyłączność dyskontu. Pochodzi od chińskiego producenta i można znaleźć go także w sklepach ze składnikami kuchni świata i sprzedaży internetowej.
To całkiem rozsądna cena za kulinarny eksperyment, zwłaszcza że przy tak intensywnym smaku nie trzeba od razu zjadać całego opakowania, a nawet jest to dość trudne. Producent zaleca zresztą, żeby po otwarciu szczelnie je zamknąć i spożyć zawartość w ciągu 24 godzin.
Warto pamiętać, że takie produkty pojawiają się w ramach czasowych lub tematycznych ofert sieci, więc dostępność latiao może różnić się w zależności od sklepu. Jeśli akurat zobaczysz charakterystyczną czerwoną paczkę z chińskimi napisami na półce, przynajmniej będziesz już wiedzieć, że te niepozorne „ciągutki” potrafią urządzić kubkom smakowym niezłe zamieszanie.


Obserwuj nas na Google














