Zdarza ci się wrzucić do koszyka coś przypadkiem, a potem wracać po to regularnie? Mnie się to przydarzyło w Lidlu. Zobaczyłam nowe zielone opakowanie z napisem, który nic mi jeszcze nie mówił. Zaintrygował mnie kolor, przekonała obietnica braku dodatków, a resztę zrobił smak. Zaczęło się niewinnie, otworzyłam paczkę zaraz po powrocie do domu. Potem otworzyłam kolejną. A przy trzeciej już wiedziałam, że to będzie nasz domowy „słodycz numer jeden”. Dzieciaki pokochały ten produkt od razu. Mówią na niego kwaśne chipsy i domagają się, żebym „kupowała więcej, bo są lepsze niż żelki”. A ja się tylko cieszę, że wreszcie mamy przekąskę, która ma dobry skład.

Zaskakująco chrupiące, idealnie kwaśno-słodkie, suszone kiwi z Lidla

Zazwyczaj nie mam wielkich oczekiwań wobec suszonych owoców z marketów. Albo są przesłodzone, albo przypominają gumę do żucia. Ale kiedy wrzuciłam do koszyka to zielone opakowanie z napisem Alesto Kiwi Dried Slices, pomyślałam: „A, najwyżej spróbuję”. No i przepadłam.

Po pierwszym kęsie byłam szczerze zaskoczona. Te plasterki kiwi nie są ani zbyt twarde, ani zbyt miękkie. Mają idealną chrupkość, coś pomiędzy chipsami a suszonym mango. Są cienko pokrojone, lekko kwaskowate. Czuć prawdziwe kiwi, bez tej przesadnej słodyczy, jaką często daje dosypany cukier. Na opakowaniu zresztą wprost napisano with no added sugars, co oznacza, że jedyne, co czujesz, to naturalny smak owocu. I to się naprawdę czuje.

Redakcja MojeGotowanie.pl

Moje dzieci wyjadają je z torby, zanim zdążę wyjąć zakupy

Nie sądziłam, że dzieciaki rzucą się na coś zielonego i kwaśnego. A jednak. Wracam z zakupów, odstawiam torbę na blat, a one już grzebią, szukając zielonego opakowania z kiwi. Dla nich to po prostu „kwaśne chipsy” i nie zamierzam ich wyprowadzać z błędu. Zdarzyło mi się nawet schować paczkę głębiej w szafce, żeby starczyło dla mnie. Nie pomogło. Starszy syn raz przyszedł i powiedział: „Wiem, że je masz. Pachniesz jak kiwi”.

Jak używać suszonego kiwi w kuchni?

Poza samym chrupaniem prosto z paczki, jest kilka naprawdę fajnych sposobów, żeby wykorzystać te plasterki:

  • Do śniadania: Pokrusz plasterki na jogurt naturalny albo owsiankę. Dodają smaku i lekkiej chrupkości.
  • Na deser: Dodaj je jako dekorację do sernika lub tarty cytrynowej. Wyglądają pięknie.
  • Do wypieków: Możesz je wmieszać do ciasta zamiast rodzynek np. w muffinkach dają ciekawe przełamanie smaku.
  • Na deskę przekąsek: Sprawdzą się jako przegryzka między orzechami, migdałami i innymi suszonymi owocami.
  • Do szkoły lub pracy: Wrzuć kilka plasterków do małego pojemnika. Nie kleją się, nie brudzą, a smakują jak fajna alternatywa dla cukierków.

Lepsze niż suszone banany czy mango?

Znam dobrze suszone owoce z różnych sklepów. Banany są często tłuste i nudne w smaku. Mango bywa zbyt słodkie, czasem wręcz mdłe. Morele potrafią być twarde jak kamień albo tak lepkie, że przyklejają się do wszystkiego, w tym do zębów. A suszone kiwi? Ma coś, czego inne nie mają, tę specyficzną kwaśność, która orzeźwia. Do tego cienkie plasterki sprawiają, że można je chrupać jak chipsy, bez uczucia przesytu. No i skład, tylko kiwi, bez cukru, bez siarki, bez dziwnych dodatków. To rzadkość.