Przygotowanie jaj w koszulkach zawsze budziło we mnie pewne obawy. Pierwsze próby były z resztą fatalne. Zamiast eleganckich białych paszuszek z płynnym żółtkiem w środku wychodziły mi „meduzy” z milionem ciągnących się nitek. Ponieważ w mojej rodzinie jajek w takiej postaci się nie jadło, nie miałam od kogo nauczyć się, jak je szykować, aby wychodziły zgrabne i apetyczne. A akurat ten rodzaj jajek najbardziej mi zasmakował, więc byłam zdeterminowana, aby odkryć, w czym tkwi sekret. Wreszcie trafiłam na banalnie prosty trik, który działa bez pudła. 

Trik przed gotowaniem: odcedzanie jajka na sitku

Wszystko zmieniło się, gdy trafiłam na jeden prosty sposób, który sprawił, że jajka w koszulkach zaczęły wychodzić mi koncertowo. Nie obyło się bez potknięcia przy pierwszym, ale każde kolejne wychodziły mi już piękne jak z obrazka. 

Tajemnica tkwi w odcedzeniu jajka na sitku przed wrzuceniem go do wody. Po prostu wybijam jajko na sitko, by pozbyć się nadmiaru płynnego białka. Dzięki temu na sicie zostaje tylko ta bardziej zwarta część białka, która nie rozleje się w wodzie.
Bardzo ważne jest, by jajko było świeże, ponieważ im świeższe jajko, tym mniej ma wodnistej części białka. Włóż jajo do rondla z wodą. Jeśli leży na boku w wodzie, jest świeże. Jeśli koniec unosi się, lub, o zgrozo, dryfuje, świeże nie jest. Nie dziękuj!

Jak dokładnie przygotować jajko w koszulce?

Zacznij od zagotowania wody w garnuszku z dodatkiem nakrętki octu. Gdy się zagotuje, zmniejsz ogień, woda ma tylko puszczać „oczka”. Bulgocząca może poturbować jajko.

Wbijam jajko ostrożnie na małe sitko nałożone na miseczkę. Mam metalowe i tego używam, ale plastikowe też się sprawdzi. Czekam 10-15 sekund, aby wodnista część białka przeciekła przez sitko. Nie czekaj dłużej, bo tak zepsułam pierwsze jajko, kiedy to bardziej zwarta część białka wcięła się między oczka sitka i przy wlewaniu jaja do wody i tak wyciągnęły mi się białkowe nitki.   

Teraz przychodzi newralgiczny moment. Jajko z sitka wlewam delikatnie do wody. Sitko trzymam nisko nad jej powierzchnią, ale nie zamaczam go, bo białko na sicie się zetnie i zatka oczka. Nic nie zawijam łyżką. Daję jajku spokój i czekam.

W miarę jak jajko gotuje się w wodzie, zaczyna ono „podrygiwać” lub unosić się nieco w wodzie. To znak, że jajko jest już wstępnie ścięte. Po 15-20 sekundach, wyjmuję jajko łyżką cedzakową. To działa w przypadku jajek rozmiary M, te większe być może będą potrzebować chwilę więcej. Przykładam jeszcze ręcznik papierowy do spodu cedzaka, aby usunąć więcej wody. Jajko w koszulce jest gotowe do podania!

Dlaczego ten trik działa?

Ten sposób jest naprawdę skuteczny, ponieważ dzięki odcedzeniu jajka na sitku usuwasz najbardziej płynną część białka, która zwykle ma tendencję do rozlewania się w wodzie. To ona tworzy ten nitkowaty bałagan.

Kiedy wrzucamy odsączone na sicie jajko do wrzącej wody, ta bardziej zwarta część białka otacza żółtko, tworząc wokół niego piękną powłokę zwaną koszulką. Dodatkowo, ocet pomaga białku szybciej się ściąć i nie rozpaść, dzięki czemu jajko trzyma formę. Białko jest dobrze ścięte, a żółtko kremowe i płynne.

Dzięki tej metodzie nie musisz martwić się o to, że jajko się rozleje, a efekt jest zawsze taki sam, czyli perfekcyjne jajko w koszulce, które będzie smakować wyśmienicie w towarzystwie tostów, sałatki czy jako dodatek do zupy albo smakowity kąsek na kanapce.