Nie ma to jak dobry, sprawdzony, regionalny przepis. Natchniona bezmięsnymi kotletami na postny obiad, które święcą teraz triumfy na naszym kanale nadawczym, przypomniałam sobie łężnie, które jadłam kiedyś w schronisku w Bieszczadach. Nazwa dla większości Polski brzmi tajemniczo, ale kryją się pod nią proste, swojskie, łatwo dostępne składniki. Tę jarską potrawę możesz zaserwować w piątek zamiast placków ziemniaczanych, ale moim zdaniem jest na tyle świetna, że zastąpi nawet kotlety na niedzielny obiad. Przepis zdecydowanie do powieszenia na lodówce, choć i zapamiętać go nietrudno. 

Czym są bieszczadzkie łężnie?

Ciekawa nazwa i łamacz języka, a danie prościutkie. Łężnie to nic innego jak nadziewane kotlety ziemniaczane. Pochodzą z kuchni łemkowskiej i można spotkać je zwłaszcza w Beskidzie Niskim i w Bieszczadach. Masa powstaje z ugotowanych i rozgniecionych kartofli i to właściwie wszystko. Można dodać mąki, żeby ułatwić sobie formowanie, ale nie zawsze jest to potrzebne przy warzywie o dużej zawartości skrobi. Kotlecików nie obtacza się w bułce tartej – rumiana skórka robi się „sama”, dzięki przysmażeniu ziemniaków, a przy tym rozchodzi się nieziemski zapach.

Środek bieszczadzkich kotletów ziemniaczanych wypełnia kapusta kiszona. Ugotowana do miękkości, podlana tłuszczem, na której smażyła się cebulka. Nie potrzeba tu specjalnych przypraw i dodatków. Kuchnia łemkowska opiera się na prostocie, skromności i dostępności składników. Niektórzy dorzucają do nadzienia boczek wędzony dla wzbogacenia smaku, ale nie jest to obowiązkowy składnik.     

Bieszczadzkie nadziewane kotlety ziemniaczane – przepis

Składniki:

  • 1 i 1/2 kg ziemniaków
  • 750 g kiszonej kapusty
  • 1 cebula
  • 1 łyżka masła
  • sól i pieprz do smaku
  • olej do smażenia

Przygotowanie:

  1. Obierz ziemniaki, pokrój je w cząstki i ugotuj w osolonej wodzie do miękkości. Najlepiej wybrać odmianę o dużej zawartości skrobi, wtedy nie trzeba już dodawać mąki do masy.
  2. Posiekaj cebulę i podsmaż ją na złoty kolor na maśle. 
  3. Odcedź i odparuj ziemniaki. Rozgnieć je dokładnie tłuczkiem lub przepuść przez praskę. Dodaj cebulkę (tłuszcz z patelni zachowaj). Wymieszaj. W razie potrzeby dopraw.
  4. Odciśnij kapustę i włóż ją do garnka. Podlej niewielką ilością wody i masłem, w którym smażyła się cebula. Duś do miękkości. Dodaj sól i pieprz. Możesz także użyć przypraw takich jak kminek i majeranek, jeśli lubisz.
  5. Uformuj z jeszcze ciepłych ziemniaków placuszek na dłoni. Na środek nałóż kapustę. Przykryj ją drugą porcją lekko rozpłaszczonej masy. Sklej brzegi i popraw kształt, żeby powstał okrągły kotlecik. Powtarzaj, aż zużyjesz wszystkie składniki.
  6. Smaż kotleciki na rumiany kolor z obu stron na dobrze rozgrzanym tłuszczu.

Jak podawać łężnie?

Klasyk klasyków do bieszczadzkich kotletów bezmięsnych to sos grzybowy. Wybornie komponuje się z ziemniaczaną masą i kapuścianym farszem. Najlepiej wykorzystać suszone prawdziwki, ale pieczarki też się sprawdzą. Jeśli masz mniej czasu, możesz podać je po prostu ze śmietaną lub szybkim sosem czosnkowym z jogurtu.

Dobrym pomysłem jest też przyrządzenie prostej surówki, która swoją świeżością przełamie smak smażonej potrawy. Świetnie sprawdzi się szybka kompozycja z marchewki lub czerwonej kapusty. Możesz tez przygotować sałatkę z zielonych liści (cykoria, sałata rzymska, szpinak) i sosu winegret.