W kuchni PRL-u pomysłowość nie była kwestią kulinarnych wymysłów, lecz całkiem praktyczną umiejętnością. Gdy w sklepach brakowało jednego produktu, kombinowano z tym, co akurat stało w szafce, a nie skreślano całego przepisu. Z tej szkoły gospodarności pochodzi patent, który dziś może wyglądać jak wygibasy prestidigitatora. A jednak – niepozorny składnik dawnych deserów zmienia się nie do poznania i pozwala stworzyć leciutki i oszczędny krem

Jak może powstać puchaty krem bez śmietany?

Podstawą tej nietypowej „bitej śmietany” jest odtłuszczone mleko w proszku. Na niewielką porcję próbną przygotuj go ok. 1/3 szklanki i tyle samo objętościowo lodowatej wody. Do tego potrzebne będą jeszcze 1 i 1/4 łyżeczki soku z cytryny, pół łyżeczki ekstraktu waniliowego i 2 łyżki drobnego cukru.

Na pierwszy rzut oka połączenie mleka w proszku z wodą nie zapowiada niczego szczególnego. Cały trik polega jednak na tym, że mieszanka jest mocno skoncentrowana, a potem długo i intensywnie napowietrzana. Mikser wtłacza w nią mnóstwo drobnych pęcherzyków. Składniki mleka pomagają je utrzymać, dlatego płyn stopniowo zwiększa objętość i zmienia się w lekką pianę.

Temperatura ma tu ogromne znaczenie, podobnie jak w przypadku klasycznej bitej śmietany. Woda powinna być bardzo zimna. Warto również wcześniej schłodzić miskę oraz końcówki miksera.

Połącz wodę z mlekiem w proszku i pozostałymi składnikami poza cukrem. Zacznij miksować na średnio niskich obrotach, a potem stopniowo zwiększaj prędkość.

Na efekt trzeba chwilę poczekać. Mieszankę ubijaj przez około 5–8 minut, aż zrobi się wyraźnie jaśniejsza, puszysta i zwiększy objętość. Nie kończ miksowania po dwóch minutach tylko dlatego, że nadal wygląda niepozornie. W tym przepisie cierpliwość jest częścią receptury.

Jaką rolę odgrywają pozostałe składniki?

Samo mleko w proszku i woda tworzą podstawę, ale pozostałe składniki nie znalazły się w przepisie przypadkiem. Sok z cytryny pomaga uzyskać odpowiednią strukturę mlecznej piany, usztywnia ją, a przy okazji lekko przełamuje jej słodycz. 

Ekstrakt waniliowy odpowiada głównie za smak i aromat. Mleko w proszku ma charakterystyczny posmak, który bez dodatków może wysuwać się na pierwszy plan. Wanilia przesuwa całość zdecydowanie w stronę deseru i sprawia, że masa bardziej przypomina słodki krem niż ubite mleko.

Dla stabilności i połysku kremu istotny jest również cukier, ale liczy się moment jego dodania. Dopiero gdy masa stanie się puszysta, zacznij stopniowo go wsypywać. Najlepiej sprawdzi się drobny cukier do wypieków, który szybciej się rozpuszcza.

Czy taka bita śmietana smakuje jak prawdziwa?

Nie ma sensu udawać, że po pierwszej łyżeczce nikt nie zauważy podmiany. Masa z mleka w proszku nie smakuje identycznie jak ubita kremówka 30 czy 36 proc. Brakuje jej tłustości i charakterystycznej aksamitności prawdziwej śmietanki.

Jest za to wyraźnie lżejsza i subtelniejsza. Jej konsystencja idzie bardziej w stronę puszystej mlecznej pianki niż ciężkiego kremu. Dobrze ubita jest delikatna i napowietrzona, a wanilia oraz cukier nadają jej deserowy charakter.

Trzeba też pamiętać, że taka pianka jest mniej stabilna niż klasyczna bita śmietana. Najładniejsza i najbardziej puszysta jest tuż po przygotowaniu. Nie będzie więc najlepszym wyborem do deseru, który ma przez wiele godzin czekać na stole, ani do precyzyjnego dekorowania tortu.

Do czego wykorzystać „budżetową” bitą śmietanę?

Krem najlepiej sprawdzi się tam, gdzie puszysty dodatek nakładasz tuż przed jedzeniem. Możesz podać ją do gofrów, naleśników lub racuchów. Dorzuć świeże truskawki, maliny albo borówki i masz prosty deser bez otwierania kartonika śmietany.

Pasuje również do galaretki, budyniu i szarlotki oraz ciasta czekoladowego i prostych placków z owocami. Możesz nałożyć ją na kakao lub gorącą czekoladę, ale zrób to dopiero przed podaniem. Ciepło szybko zacznie osłabiać delikatną strukturę piany.

Nie próbuj natomiast przekładać nią wysokiego tortu ani wyciskać skomplikowanych dekoracji, które mają zachować kształt do następnego dnia. To pianka do pałaszowania, a nie „materiał budowlany” dla cukiernika. Jej największą zaletą jest prostota: kilka produktów ze spiżarki, około 10 minut z mikserem i gotowe.