Sklepy i produkty są pełne pułapek marketingowych i tych związanych z produkcją. Trzeba wiedzieć, jak się w tym labiryncie poruszać, by nie marnować pieniędzy. Bardzo przydaje się przy tym czytanie ze zrozumieniem (czego producenci nie ułatwiają, owijając określenia i nazwy na etykietach w bawełnę) i analiza składu produktów. Pani Katarzyna zajmuje się tym od lat. Oprócz telewizji można ją też zobaczyć m.in. na TikToku, gdzie recenzuje produkty z różnych kategorii i półek. Tym razem wzięła pod lupę sery i produkty seropodobne. 

Sztuczki producentów serów - te dodatki są czerwoną flagą

Przy lodówkach z serami można dostać zawrotów głowy - wybór jest przeogromny. Większość z nas robi zakupy w pośpiechu. Wtedy łatwo się zamotać i coś źle zrozumieć, a wielu producentom tylko w to graj. Pani Katarzyna zwraca uwagę na to, że nie wszystko co ma w nazwie „serowe”, w rzeczywistości tym serem jest. 

Pod lupę wzięła m.in. przekąskę serową, która wygląda jak kawałeczki ciemnego sera wędzonego. Na 2. miejscu w składzie tych mini kąsków jest jednak woda, której w prawdziwym serze nie ma i nigdy nie powinno być. W składzie takiej przekąski znajdują się też sole emulgujące (fosforany), mleko w proszku i aromaty - to wszystko wyklucza ten produkt z kategorii prawdziwych serów. 

Drugim przypadkiem były plastry sera białego na kanapki. Na opakowaniu widać duży napis „ser twarogowy” - można więc pomyśleć, że nie ma miejsca na wątpliwości, można w ciemno wrzucać do koszyka. Wątpliwości jednak pojawiają się przy czytaniu składu. Bosacka zwraca uwagę na zawartość twarogu (68% - więc sporo), ale są też dodatki, w tym masło, woda oraz żelatyna wieprzowa (dzięki której ser utrzymuje konsystencję dobrze ściętych plastrów), stabilizator, błonnik bambusowy oraz mączka chleba świętojańskiego. Ten ser pani Kasia podsumowała cytatem o psie i wydrze. Klient stojąc przed wyborem takiego sera, nie do końca wie, co to tak naprawdę jest i czy można ten produkt nazwać pełnoprawnym serem. 

Trzecim recenzowanym serem był ser topiony w plastrach, który pani Katarzyna określiła bezlitośnie „ściemą na maksa”. Zwróciła uwagę na ilość plastiku w opakowaniu oraz na konsystencję sera, który po zgnieceniu porównała do plasteliny, z której można ulepić serowego ludka. W tym serze topionym sam ser gouda stanowił tylko 52%, a resztę m.in. twaróg, masło, woda, mleko w proszku, sole emulgujące, sól, barwniki - i to nie był koniec składu.  

Jaki ser przeszedł test Bosackiej?

Trudno nazwać to bardzo dobrym wynikiem, ale Pani Katarzyna wystawiła ocenę dopuszczającą jednemu z testowanych serów z dodatkiem chrupiących, pszennych paluszków do zamaczania w zestawie. W składzie znalazł się ser topiony (71,5%), który ekspertka uznaje za ser niepełnowartościowy (bo już przetworzony z klasycznego i uzupełniony o dodatki, często zbędne). Poza tym znalazł się w nim ser twarogowy, woda, śmietanka, białka mleka, koncentrat minerałów mleka, sól emulgująca oraz polifosforany. Ekspertka nie poleciła tego produktu wprost, ale wskazała jako ewentualną alternatywę dla krówek czy lizaków z mnóstwem cukru i innych, najczęściej sztucznych dodatków. 

Co z tego wszystkiego wynika? Zdecydowanie jednak poszukać innych opcji lub zrobić sobie pastę twarożkową do tego typu paluszków samemu, z prawdziwego, 100% twarogu - a to przecież bardzo proste i szybkie w przygotowaniu. Ser również można wytopić samemu - zrobić go ze zgliwiałego twarogu, z przyprawami lub bez. Sprawdź np. kremową pastę z twarogu i tuńczyka, doskonałą do chleba i jako dip do różnych dodatków:

Tutaj możesz obejrzeć cały materiał Pani Katarzyny na ten temat:

@katarzyna_bosacka Czy każdy produkt, który leży wśród serów jest prawdziwym serem?🧀🧐 No nie do końca… ❌🧀 Sprawdźcie jakie podróbki serów możemy znaleźć w sklepie. A co Wy sądzicie o takich seropodobnych wynalazkach?🧐🙈 #ser #sertopiony #sertwarogowy #podrobkiserow #podrabianesery #czytamyetykiety #czytamysklady #jakkupowacser ♬ dźwięk oryginalny - Kasia Bosacka