Ceny jajek poszybowały w górę już jakiś czas temu. I chyba nikogo nie dziwi już widok cenówek wskazujących kwoty rzędu 10-15 zł za wytłaczankę złożoną z ledwie 10 sztuk. I gdy wydawałoby się, że gorzej być nie może, sytuacja na rynku jajecznym wciąż nie nastraja optymizmem.
Dlaczego na rynku jest problem z jajkami?
Swoje robi tu niska podaż spowodowana chorobami drobiu i przede wszystkim pewien problem strukturalny, czyli nazbyt powolna transformacja polskiego sektora drobiarskiego w kierunku hodowli bez klatek.
I chociaż w Lidlu i w Biedronce jajek z chowu klatkowego już nie uświadczymy, to jednak wciąż aż 60% krajowej produkcji jajek to jajka właśnie z tego rodzaju produkcji. Branża drobiowa w Polsce jest nadal w trakcie żmudnej restrukturyzacji i nie jest w stanie jeszcze w pełni nasycić rynku droższymi w produkcji jajkami typu „2” czy „1”, ale klientów oczekujących niskich cen i dobrej dostępności produktu takie wyjaśnienia nie zadowalają i nic w tym dziwnego.
Dino wraca do sprzedaży jajek z chowu klatkowego
Szybko zdano sobie z tego sprawę w sieci sklepów Dino. Polskie markety wrócą czasowo do sprzedaży jajek z chowu klatkowego. Taka zapowiedź spotkała się jednak z negatywnym przyjęciem stowarzyszeń działających na rzecz dobrostanu zwierząt. Co na to władze sieci? Oświadczenie spółki w tej sprawie brzmiało następująco:
Dino Polska informuje, że obserwuje trudną sytuacją na krajowym rynku jaj kurzych, która charakteryzuje się kolejnymi ogniskami ptasiej grypy i zakłóceniami w łańcuchach dostaw. W związku z powyższym, w celu zapewnienia pełnej dostępności jaj w cenach przystępnych dla konsumentów, sieć podjęła decyzję o czasowym wprowadzaniu do oferty w 2026 r. jaj pochodzących od kur z chowu klatkowego.
Chów klatkowy kur w Polsce – kiedy koniec?
Poprawa warunków chowu drobiu w Polsce to proces, który trwa już od dłuższego czasu. Zaczęło się od zobowiązań naszego kraju do przestrzegania norm unijnych. I tak oto od 2012 roku w Polsce nie ma już ferm drobiu, w których stosuje się klatki bateryjne (skrajnie mała przestrzeń dla kur). Po tym czasie zgodnie z prawem kura musi „dysponować” minimum 750 cm kwadratowych przestrzeni i innymi „udogodnieniami”, które dalej jednak kwalifikowane są jako chów klatkowy, a jajka z takowego chowu oznacza się literką „3”.
Z czasem jednak organizacje dbające o dobrostan drobiu oddolnie wymogły na wielkich sieciach handlowych (Lidl, Biedronka i inne sieci) powolne odchodzenie także od wszystkich klatek, na rzecz większego udziału tzw. jajek z chowu ściółkowego. Zaczęło się od Lidla, który zaczął proces w 2016 roku, a zakończył w 2025 roku.
Jak będzie wyglądała hodowla kur i fermy drobiu w Polsce w przyszłości? Na razie jajka z chowu klatkowego obecne są nie tylko w Dino, ale także w innych, mniejszych sieciach i sklepach spożywczych. Być może jednak kolejny przełom w tym temacie przyniesie oczekiwane przez organizacje ekologiczne nowe unijne prawo. Ma ono zakładać szerszy zakaz chowu klatkowego. Kiedy zostanie wprowadzone w życie? Tego na razie nie wiadomo.
Źródło: strefabiznesu.pl


















