W Turcji słodycze są czymś więcej niż dodatkiem do kawy. Baklava, lokum czy chałwa mają tam długą tradycję, ale wśród miejscowych specjałów znajdziesz też coś znacznie mniej oczywistego. To deser przypominający jednocześnie watę cukrową, jedwabne nici i delikatną chałwę. Choć wygląda na wyjątkowo skomplikowany wyrób cukierniczy, powstaje z zaledwie kilku podstawowych składników. Sekret tkwi w niezwykłej technice, która wymaga cierpliwości, wprawy i precyzji. Dawniej przygotowanie tego przysmaku było niemal widowiskiem, a dziś można go kupić w eleganckich pudełkach na tureckich bazarach.
Słodycz jak kłębek jedwabiu. Z chałwą łączy go więcej, niż się wydaje
Pişmaniye (czyt. piszmańje) to tradycyjny turecki przysmak, który na pierwszy rzut oka przypomina białą watę cukrową lub zwinięty kłębek bardzo cienkiej wełny. Jego delikatne włókna można rozdzielać palcami, a po włożeniu do ust niemal natychmiast się rozpadają. W przeciwieństwie do zwykłej waty cukrowej pişmaniye ma jednak wyraźniejszy, lekko maślany i orzechowy smak.
Deser bywa nazywany chałwą pałacową, co nawiązuje do osmańskich tradycji cukierniczych. Szczególnie mocno kojarzy się z miastem İzmit, położonym niedaleko Stambułu. Jest tam jednym z najbardziej rozpoznawalnych regionalnych specjałów. Sprzedaje się je w ozdobnych pudełkach, często jako słodki upominek z podróży.
Pişmaniye bywa też nazywane anielskimi włosami, a to wdzięczne określenie zyskało rozgłos całkiem niedawno. Na fali popularności czekolady dubajskiej na rynku pojawiła się bowiem czekolada anielska, której nadzienie z delikatnych, słodkich nitek tureckiego przysmaku i kremu pistacjowego szybko stało się kolejnym internetowym hitem.
Jak z mąki, cukru i masła powstają tysiące delikatnych nitek?
Trudno uwierzyć, że z tak zwyczajnych produktów, które każdy ma w domu można otrzymać deser przypominający delikatną przędzę. Wszystko opiera się na technice.
Najpierw mąkę długo praży się na maśle, aż nabierze złocistego koloru i przyjemnego, orzechowego aromatu. Osobno przygotowuje się gęstą masę cukrową, którą po odpowiednim ostudzeniu można rozciągać.
Właśnie wtedy zaczyna się najciekawszy etap. Elastyczną masę formuje się w pierścień, rozciąga, składa i ponownie rozciąga, stopniowo łącząc ją z prażoną mąką. Przy każdym kolejnym ruchu powstają coraz cieńsze pasma. Proces powtarza się wielokrotnie, aż masa zamieni się w niezliczone delikatne włókna.
Tradycyjny wyrób pişmaniye wymaga ogromnej wprawy. Zbyt gorąca masa może się kleić, a zbyt chłodna pękać. Istotne są również odpowiednie proporcje składników i tempo pracy.
Gotowe włókna zwija się w niewielkie kłębki lub układa w porcje przypominające puszyste poduszeczki. Współcześnie część produkcji jest zmechanizowana, ale zasada pozostaje taka sama.
Wielowiekowa historia pişmaniye
Choć dziś pişmaniye uchodzi za symbol tureckiego cukiernictwa, jego korzenie są prawdopodobnie znacznie starsze. Historycy i znawcy tradycji kulinarnych wskazują na związki z perskimi słodyczami, szczególnie z deserem znanym jako pashmak.
Perskie słowo odnoszące się do wełny miało dać początek nazwie przysmaku. To skojarzenie jest wyjątkowo trafne, bo cienkie, splątane nitki rzeczywiście przypominają jej włókna.
Podobne słodycze znano już w czasach Imperium Osmańskiego. Receptura deseru określanego jako pişmanî helva pojawiała się w XV-wiecznych zapisach kulinarnych.
Z czasem przygotowywanie jedwabnej chałwy stało się również formą wspólnej rozrywki. Wymagająca technika sprzyjała pracy kilku osób, a obserwowanie, jak gęsta masa zmienia się w delikatne nitki, samo w sobie było atrakcją.
Z pişmaniye wiąże się też zabawne tureckie powiedzenie. Według jednej z jego wersji ten, kto przygotuje deser, żałuje włożonego wysiłku, a ten, kto go nie spróbuje, żałuje utraconej przyjemności.
Turcy zajadają je do herbaty. Jak smakuje pişmaniye i na co zwrócić uwagę?
Klasyczne pişmaniye ma słodki, maślany smak z delikatną nutą prażoną. Nie przypomina jednak zwyczajnej chałwy sezamowej, ponieważ nie zawiera charakterystycznej dla niej pasty tahini.
W tureckich sklepach znajdziesz różne odmiany tego przysmaku. Popularne są wersje z pistacjami, kakao, wanilią lub orzechami. Niektóre kłębki dodatkowo oblewa się czekoladą, która kontrastuje z ich lekkim, kruchym wnętrzem.
Najlepiej jeść pişmaniye w niewielkich porcjach, odrywając palcami kawałki delikatnych włókien. Doskonale pasuje do mocnej tureckiej herbaty albo niewielkiej filiżanki kawy bez cukru. Goryczka napoju przyjemnie równoważy słodycz deseru.
Warto pamiętać, że pişmaniye nie lubi wilgoci. Pozostawione na długo w otwartym opakowaniu może stracić swoją puszystość, skleić się i stać bardziej zbite.


Obserwuj nas na Google














