Swoją pierwszą tabliczkę tego smakołyku przywiozłam niedawno z Hiszpanii i szybko pożałowałam, że kupiłam tylko jedną. Wybór był ogromny, ale wtedy nie przyglądałam mu się szczególnie uważnie. Dopiero później odkryłam, że pod tą samą nazwą kryją się bardzo różne słodycze. Jedne są miękkie i kruche, inne twarde i pełne migdałów, a niektóre bardziej przypominają czekoladę. I choć turrón często nazywa się hiszpańską chałwą, to określenie pasuje do niego tylko częściowo.

Turrón, czyli hiszpańska chałwa? Wyjaśniam zamieszanie

Turrón często nazywany jest hiszpańską chałwą i nietrudno zrozumieć dlaczego. Jedna z jego odmian jest miękka, lekko krucha, tłustawa i intensywnie orzechowa. Gdy jednak przyjrzysz się jej składowi, podobieństwa szybko się kończą.

Znana nam chałwa powstaje przede wszystkim z miazgi sezamowej. Podstawą tradycyjnego turrónu są natomiast migdały. W recepturach pojawia się również białko jaja. Smak jest więc nieco inny. 

Określenie „hiszpańska chałwa” najlepiej pasuje do turrón de Jijona, nazywanego też turrón blando, czyli miękkim. Migdały są w nim mocno rozdrobnione. Powstaje zwarta, beżowa masa, którą łatwo pokroisz nożem. Podczas jedzenia lekko się kruszy i powoli rozpływa w ustach. To właśnie ona może przypominać chałwę konsystencją.

Wystarczy jednak spróbować drugiego klasyka, aby określenie „chałwa” przestało pasować. Turrón de Alicante, czyli turrón duro, jest twardy, chrupiący i pełen całych lub dużych kawałków prażonych migdałów. Pod względem konsystencji zdecydowanie bliżej mu do nugatu.

Historia hiszpańskich słodyczy z przystankiem w Jijonie

Turrón szczególnie mocno związany jest z okolicami Alicante na południowym wschodzie Hiszpanii oraz z niewielką miejscowością Jijona. To właśnie stąd pochodzą dwie najbardziej znane odmiany klasycznych słodkości.

Historia tego smakołyku jest jednak znacznie starsza. Podobny rarytas od wieków przygotowywano w basenie Morza Śródziemnego oraz w kuchni arabskiej. Na rozwój hiszpańskiego cukiernictwa duży wpływ miało dziedzictwo Al-Andalus, gdzie chętnie wykorzystywano właśnie migdały i miód.

Turrón nie jest więc współczesną odpowiedzią na chałwę czy nugat. Ma własną, wielowiekową tradycję. Źródła związane z Jijoną wskazują na dokumenty wspominające o nim już w XVI wieku.

W Hiszpanii turrón jest też mocno związany z Bożym Narodzeniem. Można porównać go pod tym względem do naszego makowca czy pierników. Chociaż, głównie z korzyścią dla turystów, dostępne są w sklepach przez cały rok. 

Nie każdy turrón wygląda jak ten tradycyjny

Kiedy już zapamiętasz migdały, miód i cukier, możesz przeżyć kolejne zaskoczenie przy hiszpańskiej półce ze słodyczami. Obok klasycznych odmian znajdziesz turrón czekoladowy, pistacjowy, kokosowy, z żółtkami, z kawą, chrupkami czy innymi dodatkami.

Dzisiaj słowo turrón oznacza w Hiszpanii znacznie szerszą rodzinę słodyczy niż tylko tradycyjne Jijona i Alicante. Niektóre nowoczesne wersje mogą przypominać bardziej czekoladową tabliczkę niż produkt, który nazwalibyśmy chałwą lub nugatem. Dlatego przy pierwszych zakupach patrz nie tylko na duży napis „turrón”, ale też na dokładną nazwę produktu i skład. 

Nie musisz przy tym planować kolejnego wyjazdu do Hiszpanii ani oszczędzać ostatniej przywiezionej z wakacji tabliczki. Turrón można znaleźć również w Polsce, przede wszystkim w delikatesach śródziemnomorskich, ale także w dużych marketach, takich jak Kaufland.

Fot. Redakcja MojeGotowanie.pl