Kiedy moja przyjaciółka Monika ruszała na zwiedzanie Szkocji, pół żartem poprosiłam ją o haggis. Skoro już jechała do jego ojczyzny, okazja wydawała się idealna. Szybko jednak wyszło na jaw, że z przywiezieniem mięsnego specjału do Polski może być problem – takich produktów nie można ot tak przewozić z Wielkiej Brytanii do UE. Monika znalazła więc obejście i wróciła z puszką wegetariańskiego haggis. Przyznam, że takiego prezentu zupełnie się nie spodziewałam. Od razu zaczęłam się zastanawiać, co właściwie może być w środku.

Szkockie danie dla odważnych

Haggis jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych dań kuchni szkockiej. Jego skład może jednak zaskoczyć osobę, która wcześniej znała je wyłącznie z nazwy lub nigdy o nim nie słyszała. Przygotowuje się je bowiem z owczych podrobów, które rozdrabnia się i miesza między innymi z płatkami owsianymi, cebulą, tłuszczem i przyprawami. 

Dawniej farsz umieszczano w owczym żołądku i gotowano. To właśnie ten sposób przygotowania w dużej mierze odpowiada za reputację haggis jako potrawy dla odważnych. Na talerzu danie wygląda jednak dużo mniej ekstremalnie, niż sugeruje opis. Po rozcięciu osłonki otrzymujesz kruchą, wilgotną i ziarnistą masę, trochę przypominającą farsz kiszki. Bardzo ważne są płatki owsiane, które nadają mu charakterystyczną strukturę. Całość jest mocno doprawiona, przede wszystkim pieprzem.

Haggis bez mięsa? Jak to w ogóle możliwe?

Tutaj robi się najciekawiej. Skoro z haggis usuniemy podroby i zwierzęcy tłuszcz, trzeba czymś zastąpić składniki odpowiadające za jego treściwość i charakterystyczną konsystencję.

W puszce, którą dostałam, znalazły się płatki owsiane, cebula, rzepa, olej roślinny, fasola, czerwona soczewica i grzyby. W tym zestawie nie ma sztucznych barwników, aromatów i konserwantów.

Pomysł okazuje się prosty. Owies pozostaje elementem wspólnym z tradycyjnym haggis i odpowiada za jego strukturę. Fasola i soczewica sprawiają, że farsz jest bardziej treściwy, a grzyby dodają mu wyrazistego smaku i mięsistego charakteru. Cebula, rzepa i pieprz dopełniają całość.

Co ciekawe, po otwarciu puszki nie znajdujesz w niej luźnej masy przypominającej konserwę. Haggis ma kształt niewielkiego pękatego walca i znajduje się w osłonce, ale syntetycznej. Po jej przecięciu środek łatwo się rozpada. Wyraźnie widać płatki i drobne kawałki pozostałych składników.

Fot. Redakcja MojeGotowanie.pl

Jak przygotowuje się haggis z puszki?

Choć haggis jest zamknięty w puszce, nie jest typową konserwą, którą po otwarciu po prostu wykłada się na talerz. W środku znajduje się niewielki pakunek w osłonce, przeznaczony do podania na gorąco. Producent przewidział nawet kilka sposobów jego podgrzewania.

Najbardziej tradycyjnie wygląda przygotowanie go w całości. Haggis pozostaje wtedy w osłonce i przez około 35 minut ogrzewa się go w gorącej, ale niezbyt gwałtownie wrzącej wodzie. Dopiero później trafia na talerz i można rozciąć osłonkę. W środku kryje się farsz przypominający wegetariański pasztet, ale masa jest krucha i dość i łatwo rozpada się pod widelcem.

Współczesny haggis z puszki można potraktować też znacznie mniej ceremonialnie. Czyli podgrzać rozkruszoną zawartość w mikrofalówce. Inną opcją jest piekarnik – zawinięte w folię haggis trzeba ogrzewać przez 30 minut.

To właśnie forma tego produktu była dla mnie jednym z większych zaskoczeń. Puszka skrywa nie gotową pastę czy mielonkę, lecz cały haggis, który dopiero po podgrzaniu i rozcięciu pokazuje swój prawdziwy charakter.

Fot. Redakcja MojeGotowanie.pl

Odpowiednie towarzystwo dla haggis

Najbardziej klasyczny sposób podania kryje się pod określeniem „neeps and tatties”. Tatties to ziemniaki, natomiast neeps w tym zestawieniu oznaczają zwykle brukiew. Oba warzywa podaje się najczęściej w postaci purée.

Takie dodatki dobrze pasują również do wersji wegetariańskiej. Łagodne, kremowe ziemniaki równoważą intensywny, pieprzny farsz, a lekko słodkawa brukiew dodaje mu smaku. 

Możesz też potraktować go mniej tradycyjnie. Po podgrzaniu rozkrusz farsz i podaj z pieczonymi ziemniakami albo warzywami. Sprawdzi się również jako nadzienie do innych wytrawnych potraw, na przykład pierogów.