Już sam wygląd słoika robi swoje. Złociste kapelusze maślaków zatopione w lekko pomidorowej, przyprawowej zalewie prezentują się apetycznie jeszcze zanim odkręcę wieczko. Widać kawałki warzyw i ziarenka przypraw, a całość prezentuje się jak przetwory wyciągnięte z piwnicy po jesiennym grzybobraniu. To jeden z tych produktów, które kupuje się najpierw oczami, a potem wraca się po więcej dla smaku. Mąż już wcale się nie dziwi (zresztą sam jest ich największym fanem).

Kilka słów o maślakach po kaszubsku

Maślaki marynowane po kaszubsku od marki Leśne skarby, to nie są zwykłe grzyby w zalewie. Już po odkręceniu słoika czuć przyjemny, lekko korzenny aromat z nutą octowej świeżości. Maślaki są jędrne, sprężyste, nie rozpadają się i nie są mdłe. Każdy kawałek zachowuje strukturę, grzybki nie są "sflaczałe". Zalewa jest wyważona - nie za ostra, nie za kwaśna, z subtelną przyprawową nutą, która podkreśla smak grzybów, zamiast go zagłuszać.

Jak podawać te maślaki?

Najczęściej podaję je jako dodatek do obiadu. Świetnie komponują się z pieczonym mięsem, schabowym, karkówką czy domowym kotletem mielonym. Wystarczy kilka łyżek na talerzu i danie od razu zyskuje wyrazistość. Sprawdzają się też przy ziemniakach z koperkiem albo przy klasycznej jajecznicy - wtedy smakują niemal jak z wiejskiej spiżarni. Bardzo lubię dodawać je do sałatek. Pokrojone w mniejsze kawałki świetnie łączą się z ogórkiem kiszonym, cebulką i odrobiną oleju. Czasem dorzucam je do sałatki jarzynowej albo do śledzi - nadają całości głębi i leśnego charakteru.

maślaki marynowane po kaszubskuRedakcja MojeGotowanie.pl

Na imprezowym stole też robią furorę. Wystarczy wyłożyć je do miseczki, dodać kilka plasterków cebuli i odrobinę świeżo mielonego pieprzu. Znikają szybciej niż inne przekąski. a wszyscy goście wypytują, skąd mam taki apetyczny frykas. Kilka razy zrobiłam z nich szybkie koreczki - maślak, kawałek sera i ogórek kiszony na wykałaczce.

Możesz je też drobno posiekać i dodać do farszu na pierogi albo krokiety - nadadzą nadzieniu głębi i leśnego aromatu. Świetnie sprawdzają się jako składnik domowej zapiekanki z ziemniakami i serem, gdzie przełamują kremową strukturę wyrazistą nutą marynaty. Czasem dorzucam je nawet do sosu do makaronu z odrobiną śmietanki, bo kilka kawałków wystarczy, by zwykłe danie nabrało charakteru.

Zdarza mi się też podsmażyć je chwilę na maśle i podać na ciepło jako dodatek do tostów albo do zapiekanek. Wtedy nabierają jeszcze bardziej intensywnego aromatu i smakują niemal jak świeżo zebrane w lesie. To jeden z tych produktów, które warto mieć w spiżarni „na wszelki wypadek”. Bo nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie ochota na coś wyrazistego albo kiedy wpadną goście. Cena 7,19 zł za słoiczek sprawia, że cztery sztuki w koszyku nie są przesadą. Zwłaszcza że wiem, iż i tak długo nie postoją. Dlatego gdy tylko kończy się zapas, znów biegnę do Dino po te kaszubskie słoiczki.