Kopytka lubię, odkąd pamiętam. Najbardziej chyba z sosem grzybowym, a zwłaszcza te odsmażane na następny dzień, ze złotą skorupką, ale wciąż mięciutkie w środku. Najlepiej, jeśli zrobi je mój mąż, bo z nas dwojga, właśnie on lubi zabawy z takim ciastem. Zresztą, od ukochanej osoby zawsze smakuje najlepiej.
Teraz jednak nie będę miała wymówki i trzeba będzie mu się odwdzięczyć za dotychczasowe kopiaste talerze pełne tych kluseczek. Robienie kopytek tą metodą pozwala zaoszczędzić i czas, i nerwy przy cieście. Aby wszystko poszło jeszcze sprawniej i szybciej, warto też zwrócić uwagę na pewne kwestie związane z samym ciastem.
Jakie powinno być ciasto na kopytka?
Idealne ciasto na kopytka to takie, które podczas rolowania nie wymaga podsypywania mąką. Oprócz typu ziemniaka (mączysty, a do tego im starszy, tym lepszy, świetne będą ziemniaki z poprzedniego dnia, ogrzane do temp. pokojowej) ważna jest też proporcja purée do mąki. Na 1 kg mąki dodaję 300 g mąki pszennej. Najlepiej pomieszać dwa typy:
- 450 lub 500 - dzięki niej kopytka stają się lekkie, miękkie i delikatne
- z dodatkiem mąki typu 650 lub 750 - dodatek tej mąki stabilizuje ciasto i sprawia, że jest bardziej elastyczne - po ugotowaniu kluski są bardziej zwarte (ale nie twarde)
Do ciasta na kopytka oprócz tych dwóch składników dodaję też
- sól do smaku (nawet, jeśli ziemniaki były gotowane w solidnie osolonej wodzie). Sól dodajemy też do wody, w której będą gotować się kluski
- 1 łyżkę mąki ziemniaczanej (dla lepszej plastyczności i delikatności ciasta)
- 2 łyżki masła - zwykłego lub klarowanego, wcześniej rozpuszczonego i wystudzonego. Nie tylko do smaku, ale też dla lepszej konsystencji
Niektórzy dodają też jajko, ale kluski wyjdą i bez niego. Im szybciej wyrobimy ciasto, tym lepiej - masa ziemniaczana nie lubi długiego wyrabiania, bo wtedy zaczyna się ciągnąć i lepić.
Jak sprawnie zwinąć ciasto na szybkie kopytka?
Gdy Marta opowiedziała nam w redakcji o tym sposobie, połowa z nas chwyciła się za głowę - bo niby jak mogliśmy wcześniej nie wpaść na coś tak prostego? Zamiast robić wałek ręcznie i brudzić sobie ręce, kucharz podczas prezentacji położył kawałek ciasta na folii spożywczej, zawinął wszystko razem ciasno jak cukierek, a następnie rozciągał dłońmi ciasto na boki by powstał nierówny wałek. Potem tylko odwinął i pokroił błyskawicznie ciasto.
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Kopytka wyszły takie jak powinny być domowe: jedne nieco większe, inne mniejsze, bez maszynowej dokładności co do milimetra. Jak zresztą widać na załączonym zdjęciu ze spotkania. Właśnie takie, jakby robione od niechcenia, są najlepsze. Jeśli masz większą rodzinę, ten sposób może znacznie usprawnić przygotowania.


Obserwuj nas na Google














