Od zawsze chodziłam na grzyby z tatą. Po słabych albo całkiem nieudanych zbiorach często wzajemnie przekonywaliśmy się, że najważniejsze, że się przespacerowaliśmy, pooddychaliśmy świeżym powietrzem i wchłonęliśmy atmosferę lasu. Ale to była dobra mina do złej gry. Tak naprawdę nie ma nic gorszego, niż wrócić do domu z pustym koszykiem albo z kilkoma biednymi grzybkami na jego dnie, które potem tylko usychają. Ta era rozczarowań dobiega jednak końca dzięki nowej aplikacji Sezon Na Grzyby. 

Zawsze udane grzybobranie z nową aplikacją SNG

Grzybiarze dzielą się na profesjonalistów, zapaleńców i niedzielnych zbieraczy. Ci pierwsi mają duża wiedzę na temat miejsc występowania, dogodnych warunków itp., ale jednak większość z nas po prostu wybiera się do lasu „na czuja”, mniej więcej w sezonie albo polega na doniesieniach znajomych i sąsiadów. Kończy się różnie. Ktoś przekonuje cię, że jest wysyp, a w ściółce ukochanych kapeluszy ani widu, ani słychu. Gdyby tylko było jakieś rzetelne źródło informacji...

Otóż jest, i to wcale nie nowe. Portal „Sezon Na Grzyby” już od pewnego czasu oferował interaktywną mapkę, na której można było znaleźć na bieżąco lokalizację konkretnych gatunków, ale dopiero teraz wypuścił aplikację. Premierę miała 31 maja, jest dostępna za darmo i kompatybilna z systemem Android. Niektóre funkcje dostępne są wyłącznie po założeniu i zweryfikowaniu konta, ale to nic nie kosztuje, a wiele ułatwia. 

Jakie funkcje pomogą ci w leśnych zbiorach?

Główny atut aplikacji to tzw. hotmapa, która za pomocą skali kolorów przedstawia informację, gdzie obecnie występują grzyby. Istnieje możliwość ustawienia filtra, żeby uzyskać jak najświeższe dane (umieszczone w ciągu ostatnich 3–30 dni). Lokalizacje te pochodzą od zweryfikowanych użytkowników. Po zalogowaniu się samemu można je przesyłać, podając gatunek grzyba, miejsce i czas oraz ilość zbiorów w kg lub sztukach.

Ale to nie jedyna funkcja aplikacji. Pozwala ona także na bezpieczne grzybobranie. Możesz zaznaczyć w niej swoją początkową lokalizację, a w związku z tym nie musisz się obawiać, że zgubisz się w lesie. Istnieje także możliwość szybkiego i łatwego wysłania współrzędnych bliskim lub odpowiednim służbom w sytuacji awaryjnej.  

W aplikacji można sprawdzić, którego gatunku pojawia się obecnie najczęściej. Dla przykładu, na dzień 8 czerwca, zgodnie z danymi zebranymi z 3 dni, są to: żółciak siarkowy (14 kg), borowik ceglastopory (6,6 kg) i żagwiak łuskowaty (5,8 kg). Pojawiły się też kurki (dość wcześnie w sezonie), a użytkownicy aplikacji zebrali ich w sumie 4 kg – 11% ogółu.  

Twórcy aplikacji zapowiadają, że funkcje będą stopniowo rozszerzane i rozwijane we współpracy z jej aktywnymi użytkownikami. 

Fot. Sezon Na Grzyby

Współpraca bez obaw o sekretne miejscówki

Z jednej strony chciałoby się współtworzyć rzetelną bazę i chwalić się znaleziskami przed innymi użytkownikami, ale z drugiej każdy wie, że grzybiarze zazdrośnie strzegą swoich ulubionych i sprawdzonych miejsce. Na szczęście twórcy aplikacji od razu mówią jasno, że nie ma się czego obawiać. Inne osoby korzystające z aplikacji nie widzą dokładnej podanej przez ciebie lokalizacji, a jedynie rejon, więc nie ma ryzyka, że ktoś wyzbiera „twoje” okazy.

Za to ty widzisz swoją przypiętą pinezkę, w związku z tym możesz potem wrócić w to samo miejsce bez krążenia po lesie bez końca, co jest ogromnym ułatwieniem.