Jeśli kochasz kawę i nie wyobrażasz sobie rozpoczęcia dnia od kubka bądź filiżanki tego napoju, to jedziemy na tym samym wózku. Poranna, a także popołudniowa kawusia nie tylko dodaje energii, jest też chwilką odskoczni od piętrzących się z godziny na godzinę zadań i zapewnia „święte 5 minut” przerwy od wszystkiego. Po 20 minutach włącza się człowiekowi 2. bieg, produktywność rośnie i wszystko idzie dużo sprawniej niż przed wypiciem kawy.
Niezależnie od tego, czy swoją kawę pijesz ją z mlekiem czy bez, na gorąco czy mrożoną (bo to jednak wątki poboczne i dyskusyjne), szykujesz ją po turecku, w kawiarce czy french pressie, na pewno masz ulubioną. Ja również. Jednak w pewnym momencie pojawił się problem - moja faworytka po podwyżkach cen zaczęła kosztować fortunę. Żeby nie wydawać połowy pensji na ten 1 produkt, musiałam zacząć poszukiwania godnego zastępstwa.
To ulubiona kawa wielu Polaków - ale jej cena studzi entuzjazm
Lavazza to jedna z najpopularniejszych w Polsce włoskich marek kawy i zarazem najlepiej rozpoznawalna. Nie tylko jest dostępna w wielu kawiarniach, ale także w sklepach, również w dyskontach. W zależności od rodzaju, można ją kupić ziarnistą, mieloną, a nawet w postaci wygodnych kapsułek. Ja i cała moja rodzina dotychczas byliśmy miłośnikami kawy Lavazza Qualita Oro, czyli popularnej „złotej Lavazzy”. Jednak, kiedy puszka tego mielonego skarbu nomen omen zaczęła kosztować nawet ponad 30 zł za 250 g, powiedzieliśmy: dość!
Bliscy wytypowali mnie (jako że pracuję w redakcji kulinarnej i do sklepów spożywczych chodzę z przyjemnością, chociażby po to, by wypatrywać nowości oraz promocji), żebym znalazła jakiś jej odpowiednik, którego zakup nie puści nas z torbami (bo wypijamy dziennie po 2-3 kubki tego czarnego złota, więc kupujemy prawie hurtowo), a będzie wszystkim smakował.
Nie powiem, że było to zadanie łatwe, ale na pewno było przyjemne. Zaczęłam bowiem kupować różne kawy dostępne w dyskontach (postawiłam na mielone, bo nie wszyscy w rodzinie mają młynki) i testowałam je pod względem aromatu, smaku oraz oczywiście podobieństwa do naszej ukochanej złotej Lavazzy. Dopiero za siódmym podejściem trafiłam w 10.
Kawa Kimbo - tańsza od Lavazzy, a równie pyszna, uniwersalna i złota
Oszczędzę ci przydługich opowieści o nietrafionych kawowych zakupach i przejdę od razu do mojego wyboru. Nie jest to najtańsza kawa z Biedronki, ale kosztuje mniej niż „złota puszka”, w dodatku często da się ją kupić w promocji. Jako zastępstwo Lavazzy Qualita Oro polecam włoską kawę Kimbo Aroma Gold. Ja kupiłam ją w wersji mielonej za ok. 20 zł (za 250 g).
Ta kawa stworzona do domowej kawiarki lub french pressa. Ma idealną intensywność, porównywalną do Lavazzy (nieco wyższą, bo 9/13) i jest średnio palona. Ta mieszanka to duma włoskich producentów nie bez powodu zwana „neapolitańskim złotem”. Składa się z najlepszych, starannie wyselekcjonowanych ziaren arabiki z Ameryki Południowej oraz Środkowej. Ma niską zawartość kofeiny, więc jeśli pijesz 2-3 kawy dziennie, jak ja, to świetny wybór.
Już po pierwszych testach i porównaniu jej z Lavazzą Qualita Oro byłam bardzo zadowolona. Dalszą ocenę pozostawiłam rodzinie. Okazało się, że trafiłam w ich gusta (wszyscy jednogłośnie zdecydowali, że „przechodzą na Kimbo”). Dlatego, jeżeli też zastanawiasz się, co zamiast drogiej „złotej puszki”, sięgnij po równie złote opakowanie Kimbo Aroma Gold 100% arabica. Dla portfela to ulga, a dla podniebienia - raj!
Fot. redakcja Mojegotowanie.pl


Obserwuj nas na Google














