Parówki kuszą wygodą przygotowania, ceną i smakiem. Wystarczy kilka minut, żeby podać je na ciepło, ale czy każdy produkt z marketowej lodówki zasługuje na uwagę? Bartłomiej Szkutnik, prowadzący kanał Fit Recenzje, porównał składy siedmiu popularnych parówek. Zwrócił uwagę m.in. na zawartość mięsa, ilość soli, tłuszczów nasyconych i zbędne dodatki. Wyniki pokazały spore różnice. Niektóre produkty mają krótki skład i dużo mięsa, inne wypadają znacznie gorzej. Dwa otrzymały najwyższe wyróżnienie, ale nie zabrakło też bardzo surowych ocen.
Które parówki są najlepsze? Ekspert przyznał tytuł mistrza dwóm produktom
Najwyższą ocenę w zestawieniu Bartłomieja Szkutnika otrzymały Piratki, parówki z szynki dostępne w Lidlu, oraz Tarczyński 100% Naturalnie z Kurczaka. Oba produkty zasłużyły na tytuł „mistrza”, choć wyróżniają się nieco innymi cechami.
Pierwszy z nich, Piratki, zwraca uwagę przede wszystkim zawartością mięsa. Parówki mają aż 93 proc. mięsa z indyka. Ich kolejną zaletą jest krótki skład, obejmujący zaledwie siedem składników. Na szczególną uwagę zasługuje również zawartość soli, która wynosi tylko 1,2 g. To wyjątkowo niski wynik na tle części pozostałych ocenianych produktów.
Drugim zwycięzcą są parówki Tarczyński 100% Naturalnie z Kurczaka. W tym przypadku ekspert docenił przede wszystkim najkrótszy skład spośród porównywanych produktów. Do wyprodukowania 100 g parówek wykorzystuje się 100 g mięsa z kurczaka. Ich wartość energetyczna wynosi 217 kcal w 100 g.
Moim zdaniem te dwie propozycje pokazują, że podczas zakupów nie warto kierować się wyłącznie marką czy wyglądem opakowania. Znacznie więcej można dowiedzieć się z etykiety. Krótka lista składników i wysoka zawartość mięsa to dobry punkt wyjścia do porównywania produktów.
Te parówki też wypadły dobrze. Mają jednak pewne wady
Nieco niżej w zestawieniu znalazły się Głodniaki oraz Sokoliki. Oba produkty otrzymały od Szkutnika ocenę „dobre”, jednak ekspert wskazał również ich słabsze strony.
Głodniaki wyróżniają się prostym składem i wysoką zawartością mięsa. Jest jednak pewien szczegół, na który warto zwrócić uwagę. Aż 90 proc. produktu stanowi wieprzowina, a parówki dostarczają 8 g tłuszczów nasyconych. To istotna informacja szczególnie dla osób, które starają się ograniczać ich ilość w codziennym jadłospisie.
Sokoliki również mogą pochwalić się prostymi składnikami i 90-procentową zawartością mięsa. Mają przy tym 186 kcal w 100 g, czyli mniej niż wyróżniony produkt Tarczyńskiego. Ekspert zwrócił jednak uwagę na obecność skrobi ziemniaczanej, którą uznał za zbędny wypełniacz. Właśnie ten dodatek sprawił, że Sokoliki nie znalazły się wśród dwóch najwyżej ocenionych produktów.
Moim zdaniem zarówno Głodniaki, jak i Sokoliki pokazują, że nawet parówki z dużą ilością mięsa warto dokładnie sprawdzić przed zakupem. Sam procent mięsa nie mówi jeszcze wszystkiego o produkcie.
Krakus i Berlinki pod lupą. Dużo mięsa nie zawsze oznacza dobry skład
W środkowej części zestawienia znalazły się parówki Krakus z Kurczaka. Bartłomiej Szkutnik ocenił je jako „średnie”. Ich największą zaletą jest 90-procentowa zawartość mięsa. Na pierwszy rzut oka taki wynik wygląda obiecująco. Problem pojawia się jednak po przeczytaniu dalszej części etykiety. Oprócz mięsa produkt zawiera jeszcze 10 innych składników. Kolejnym minusem jest zawartość soli, przekraczająca 2 g w 100 g produktu. To wyraźnie więcej niż w najwyżej ocenionych Piratkach.
Jeszcze słabiej wypadły Berlinki Classic. Ekspert przyznał im ocenę „słabe”. Jednym z powodów jest zawartość mięsa wynosząca zaledwie 71 proc. W składzie znajduje się również azotyn sodu, czyli substancja wykorzystywana przy konserwowaniu wyrobów mięsnych. Szkutnik zwrócił też uwagę na ilość soli. Według przedstawionej oceny zjedzenie dwóch takich parówek dostarcza już połowę zalecanej dziennej ilości soli.
Najgorsze parówki w zestawieniu. Ekspert nie zostawił na nich suchej nitki
Najsurowszą ocenę otrzymały parówki wędzone z kurcząt, które Bartłomiej Szkutnik określił dosadnym słowem „syf”. Powodem tak niskiej noty był przede wszystkim skład. Aż 55 proc. produktu stanowi mięso oddzielone mechanicznie, czyli MOM, które powstaje podczas mechanicznego oddzielania pozostałych tkanek od kości.
Na niekorzyść ocenianych parówek przemawia również długa lista dodatków. W produkcie znajduje się kilkanaście składników. Uwagę przykuwa też cena wynosząca zaledwie 8 zł za kilogram. Choć tak niska kwota może wydawać się atrakcyjna, zdaniem eksperta nie rekompensuje słabej jakości składu.
Zobacz cały ranking na kanale @Fit Recenzje:


Obserwuj nas na Google














