Galaretka jest prosta do zrobienia, dopóki nie zacznie gonić cię czas. Najczęściej pewnie postępujesz zgodnie z instrukcją na opakowaniu: zagotowujesz odpowiednią ilość wody, wsypujesz proszek i mieszasz. Potem pozostaje czekanie, aż płyn ostygnie na tyle, żeby można było wstawić go do lodówki. I właśnie ten etap potrafi trwać irytująco długo.

Problem szczególnie daje o sobie znać przy ciastach. Spód jest już przygotowany, masa wyłożona, owoce ułożone, ale gorącej galaretki przecież na nie nie wylejesz. Można to rozwiązać znacznie prościej, niż mogłoby się wydawać. Nie potrzebujesz zamrażarki, kostek lodu ani żadnych dodatkowych składników. Wystarczy patent, którym podzieliła się Katarzyna Bosacka. Sama zaczęłam go stosować, gdy zależy mi na czasie. Dzięki niemu galaretka nie musi długo stygnąć po przygotowaniu i znacznie szybciej można przejść do kolejnego etapu.

Jak zrobić galaretkę, żeby szybko stężała? Sposób Katarzyny Bosackiej jest banalnie prosty

Tutaj nie ma żadnych „cuda-wianków”, bo rzeczywiście chodzi o bardzo prostą zmianę sposobu przygotowania galaretki. Katarzyna Bosacka pokazała patent polegający na podzieleniu potrzebnej wody na dwie części. Pierwsza powinna być gorąca, druga zimna.

Zamiast rozpuszczać proszek od razu w całej ilości gorącej wody, rozpuść go w mniej więcej połowie przewidzianej ilości wrzątku. Mieszaj cierpliwie, aż kryształki całkowicie znikną. Dopiero wtedy dolej pozostałą część wody, ale tym razem zimnej. Ponownie wszystko wymieszaj.

Przy tradycyjnym przygotowaniu otrzymujesz miskę bardzo gorącego płynu i musisz długo czekać, aż temperatura spadnie. Jeśli część wrzątku zastąpisz zimną wodą, gotowa mieszanka od początku jest znacznie chłodniejsza. Możesz więc szybciej wstawić ją do lodówki.

Jest jednak jeden szczegół. Najpierw dokładnie rozpuść proszek w gorącej wodzie, a dopiero później wlewaj zimną. Nie wrzucaj proszku do letniej mieszaniny przygotowanej wcześniej z gorącej i zimnej wody. Galaretka może wtedy gorzej się rozpuścić, a na dnie zostaną drobinki lub grudki.

Przykład jest prosty. Jeśli zgodnie z instrukcją na twoim opakowaniu potrzebujesz 500 ml wody, zacznij od około 250 ml bardzo gorącej wody. Wsyp proszek i dokładnie go rozprowadź. Kiedy płyn będzie jednolity, dolej około 250 ml zimnej wody. Łączna ilość wody się nie zmienia. Zmienia się tylko jej temperatura.

deser z galaretkiGetty Images, Svetlanais

To ważne, bo nie próbujesz przyspieszyć tężenia przez zmniejszenie ilości płynu. Taki zabieg rzeczywiście dałby bardziej zwartą galaretkę, ale jednocześnie stałaby się ona intensywniejsza i słodsza. W sposobie Bosackiej zachowujesz proporcje przewidziane dla danego produktu.

Po dolaniu zimnej wody sprawdź miskę dłonią. Płyn nadal może być ciepły, ale nie powinien już przypominać świeżo przygotowanej, parującej galaretki. W takiej postaci dużo szybciej się schładza. Wstaw ją do lodówki, jeśli przygotowujesz deser w pucharkach. Jeżeli galaretka ma trafić na ciasto, możesz jeszcze chwilę poczekać, aż zacznie delikatnie gęstnieć.

I tutaj ujawnia się największa zaleta tej metody. Nie chodzi o to, że galaretka nagle zastyga w kilka minut. Oszczędzasz przede wszystkim czas potrzebny na jej studzenie, a przez to cały proces przebiega sprawniej. To właśnie dlatego mam wrażenie, że galaretka tężeje szybko jak błyskawica w porównaniu z miską przygotowaną wyłącznie na gorącej wodzie.

Dlaczego galaretki nie powinno się od razu wstawiać do lodówki?

Kiedy zależy ci na czasie, może pojawić się pokusa: rozpuszczę galaretkę we wrzątku i od razu wstawię miskę do lodówki. Lepiej tego nie robić. Znacznie rozsądniej jest obniżyć temperaturę galaretki jeszcze przed chłodzeniem, do czego świetnie nadaje się właśnie zimna część wody.

Gorące naczynie niepotrzebnie ogrzewa wnętrze lodówki. Szczególnie duża miska wypełniona kilkuset mililitrami gorącego płynu oddaje sporo ciepła. Jeśli obok stoją nabiał, mięso, gotowe potrawy albo krem do ciasta, nie jest to dobry pomysł. Poza tym samo urządzenie musi później intensywniej pracować, żeby ponownie obniżyć temperaturę.

Jest też kwestia naczynia. Jeśli przygotowujesz galaretkę w szklanej misce, nie funduj jej gwałtownych zmian temperatury. Gorące szkło i bardzo zimne otoczenie nie są najlepszym połączeniem. Patent z dolaniem zimnej wody rozwiązuje przy okazji również ten problem, bo zawartość miski przestaje być bardzo gorąca.

Nie przesadzaj jednak w drugą stronę. Zimna woda nie oznacza, że musisz używać wody lodowatej. Zwykła chłodna woda wystarczy. Kostki lodu także nie są potrzebne, zwłaszcza jeśli wrzucasz je „na oko”. Lód po roztopieniu staje się przecież dodatkową wodą. Jeśli nie odejmiesz jej wcześniej od ilości przewidzianej w przepisie, możesz niechcący za bardzo rozcieńczyć galaretkę.

Przy deserach z owocami możesz działać jeszcze sprawniej. Najpierw przygotuj pucharki i owoce, a następnie zajmij się galaretką. Rozpuść proszek w części wrzątku, dodaj zimną wodę i sprawdź temperaturę. Kiedy płyn będzie już odpowiednio chłodny, zalej nim owoce i przenieś deser do lodówki.

Przy cieście sytuacja wygląda trochę inaczej. Tutaj nie zawsze zależy ci na tym, aby galaretka była całkowicie płynna. Wręcz przeciwnie. Lekko gęstniejąca galaretka jest często wygodniejsza, bo nie spływa między owocami, nie ucieka na boki i nie wsiąka tak łatwo w delikatną masę.