Kojarzysz ten charakterystyczny wzrok dezaprobaty i dźwięk pobłażliwego zniecierpliwienia, który wydaje cykanie językiem o zęby? Takimi efektami audio-wizualnymi jest w stanie poczęstować cię tylko rozczarowany twoim zachowaniem dorosły autorytet. Moja babcia właśnie w ten sposób wyrażała niezadowolenie, że wyrzucam resztki pigwowca do kosza. Chociaż może dobrze, że mnie na tym przyłapała, bo dzięki temu nauczyłam się robić doskonały domowy ocet, nie wydając ani grosza.
Dla jednych odpad, dla innych darmowy skarb
Kto nigdy nie wyrzucił skórek z jabłka, wytłoczyn z marchewki i pomarańczy albo łupin i gniazd nasiennych owoców pigwowca, niech pierwszy rzuci kamień. Praktycznie każdy ma z tyłu głowy, że można by z nich jeszcze coś odzyskać, ale mało kto w danym momencie wpada na świetny pomysł albo ma energię na dalsze pichcenie.
Niemniej jednak jesienią, kiedy takich odpadków produkuje się na kilogramy, warto zabezpieczyć sobie patent, który pozwoli na wykorzystanie darów ogrodu, sadu i działki do cna. Na szczęście przyrządzenie octu z resztek pigwowca wymaga minimum pracy i gdy wyrobisz sobie nawyk, w niepozornych skórkach, będziesz już widzieć tylko prawdziwy skarb, a nie zmarnowany potencjał.
Laikowi mogłoby się wydawać, że gra nie jest warta świeczki, ale tak naprawdę skórki kryją jeszcze mnóstwo smaku i wartości odżywczych. Błędem jest skupianie się na tym, że „latają po zębach”.
Po zanurzeniu na dłuższy czas w wodzie z cukrem oddają już wszystko, co mają do zaoferowania, a potem fermentują. Dzięki czemu napój nie tylko ma cytrusowy aromat, ale i kwaskowy, odżywczy charakter.
Przydaje się do zaskakująco wielu rzeczy w kuchni. Można nim zastępować kwaśne składniki w napojach, dressingach, marynatach, zupach, przetworach, a nawet deserach.
Jak przyrządzić pigwowy ocet ze skórek i gniazd nasiennych?
Gdy już przygotujesz dżem, sok czy galaretkę (a inspiracje na przetwory z pigwowca możesz znaleźć na naszym kanale nadawczym), zostaje ci mnóstwo odpadków. Skórka surowego owocu jest twarda i bardzo kwaśna, więc nici z chrupania jej na surowo. Co z nią zrobić?
Włóż wszystkie resztki – skórki, gniazda nasienne, niepotrzebne fragmenty miąższu – do dużego, czystego słoja. Dodaj cukier (1 szklankę na 1 kg surowca) oraz wodę (2 litry na podane proporcje). Wymieszaj wszystko.
Warto dodać do takiej mikstury także około 2 łyżek żywego octu ekologicznego z tzw. matką octową lub poprzednio przygotowywanego w domu octu, żeby przyspieszyć proces.
Przykryj słój gazą i zabezpiecz ją gumką. Postaw w temperaturze pokojowej (nie w słońcu). Co jakiś czas mieszaj drewnianą łyżką. Po dwóch tygodniach odcedź skórki i pozostaw już sam płyn do fermentacji. Odczekaj jeszcze około miesiąca. Gotowy ocet przelej do szklanych butelek i trzymaj w chłodnym miejscu.
Co jeszcze można zrobić z resztek po owocach pigwowca?
Dla mnie ocet jest najprostszą rzeczą, jaką można zrobić z owocowych resztek. Wystarczy zalać wodą z cukrem i trochę poczekać. Miksturę może mieszać przy okazji każda osoba, która zjawia się w kuchni. Ale nie jest to jedyne rozwiązanie.
Ze skórek owoców pigwowca można także zrobić susz, a potem wykorzystywać go do herbaty podobnie jak cytrynę lub zmielić na kwaskową przyprawę. Dobrym pomysłem jest też dorzucenie ich do syropu cukrowego, żeby nadać mu lekko owocowy aromat. Potem sprawdzi się na przykład do jesiennej kawy.
A jeśli pokroisz skórki w kostkę i będziesz je długo gotować w cukrze, a potem wysuszysz, otrzymasz kandyzowane kawałeczki, które przydadzą się w kuchni równie uniwersalnie jak popularna skórka pomarańczy.


Obserwuj nas na Google














